James Dobson krytykowany za postawę progejowską
James Dobson, konserwatywny ewangelikał, lider organizacji "Focus on the Family" i zaciekły przeciwnik praw gejów chyba nawet w swoich najgorszych snach nie spodziewał się, że jego koledzy z amerykańskiej prawicy oskarżą go o postawę ... progejowską. Brzmi to niesamowicie, ale to prawda!
Wszystko zaczęło się od stanu Colorado. Jako jeden z nielicznych nie ma on konstytucyjnej poprawki zakazującej małżeństw jednopłciowych, ani związków cywilnych między osobami tej samej płci. W stanowym parlamencie pojawił się projekt ustawy wprowadzający formalnie związki cywilne. Chcąc temu przeciwdziałać, Dobson i kilku konserwatywnych senatorów stanowych zaproponowało ustawę, która by osobom, które nie mogą wziąć ślubu, ale mieszkają razem (np. rodzeństwu, dziecku opiekującemu się rodzicem, i parom jednopłciowym) przyznałaby pewne udogodnienia podatkowe, prawo do wizyty w szpitalu. Dobson uważał to za próbę formalnego uniknięcia związków cywilnych, szczególnie, że ustawa ta nie wspominała oficjalnie nic o orientacji seksualnej beneficjantów.
Tymczasem lider konkurencyjnej prawicowej organizacji Family Research Institute, Paul Cameron oskarżył Dobsona o wprowadzanie instytucji "małżeństwa gejowskiego tylnymi drzwiami" i poddał pod wątpliwość chrześcijański etos organizacji Dobsona, co naturalnie rozwścieczyło tego ostatniego. Przez ostatnie dwa miesiące Dobson i Cameron przerzucali się w prasie i telewizji inwektywami, licytując się kto jest bardziej a kto mniej anty-gejowski.
Spór między dwoma ewangelikałami miał jednak zupełnie inny skutek niż by sobie tego obydwoje życzyli. Sponsorowana przez Dobsona ustawa przepadła w komisji głosami (jeszcze) konserwatywniejszych senatorów oraz ... sentaorów pro gejowskich. Przegłosowano natomiast projekt ustawy, który wprowadza de facto związki cywilne w stanie Colorado.
Z takiego obroty sprawy nie kryją irytacji konserwatywni senatorowie, którzy zapowiedzieli, że następnym razem się zastanowią zanim wesprą jakikolwiek projekt, wspierany przez któregokolwiek z krewkich ewangelikałów.
Rozbawienia nie kryją natomiast działacze gejowscy i liberalne kościoły. Na wielu forach dyskusyjnych pojawiły się propozycje by obydwu odznaczyć za dokonania na rzecz praw gejów, albo za współpracę na rzecz praw homoseksualistów.
Kazimierz Bem (ekumenizm.pl)