Elegia o kowbojach umierających z miłości
Widzowie zapewne już słyszeli o "Tajemnicy Brokeback Mountain" jako o "gejowskim filmie kowbojskim", ale ten opis zupełnie nie oddaje niuansów konstrukcji filmu, ani subtelności uczuć, które Ang Lee wycyzelował z wielkim zaangażowaniem.
W nowym filmie Anga Lee "Tajemnica Brokeback Mountain" przez pierwsze trzy kwadranse może się wydawać, że chodzi o 1863 r., choć akcja toczy się równo sto lat później. To poczucie odległości w czasie narzuca oszczędność kompozycji - ekran wypełniają często jedynie: człowiek, koń i przepastne niebo Wyoming. Kiedy jeden z bohaterów mówi z nadzieją, że "armia się o niego nie upomni", trzeba pewnego wysiłku, by uświadomić sobie, że nie chodzi mu o wojnę secesyjną, tylko o tę w Wietnamie.
Pełny przekład artykułu został opublikowany przez portal onet.pl:
http://film.onet.pl/F,11206,1306041,1,600,artykul.html
Ale coz, moj ojciec w kinie nie byl ze 30-40 lat, bo z reguly zasypia w sali po najdalej po 15min. seansu.. :/ :P
O milosci zwyczajnie.Gdybym byl w Polsce, wybralbym sie na niego z rodzicami.