"Oddałem wszystko, w zamian otrzymując jedynie pogardę"
Redakcja naszego portalu otrzymała listy otwarty Szymona Niemca, dotyczące jego rezygnacji z pełnienia funkcji prezesa ILGCN. List ten publikujemy w całości. Nie pozostaje nam nic innego niż podziękować Szymonowi za jego ogromny wkład w emancypację środowiska LGBT. Mamy nadzieję, że ILGCN znajdzie godnego następcę, który z takim samym zaangażowaniem jak Szymon będzie zajmował się sprawami mniejszości seksualnych.
(red)
Szanowni Koledzy,
z prawdziwą przykrością informuję, że z dniem 24 września 2005 roku składam rezygnację z funkcji Prezesa Zarządu Międzynarodowego Stowarzyszenia Gejów i Lesbijek na Rzecz Kultury w Polsce. Dalsze pełnienie przeze mnie tej funkcji przeze mnie jest w moim mniemaniu niemożliwe.
Na tą decyzję złożyły się następujące czynniki:
Od ośmiu lat jestem czynnie zaangażowany w ruch LGBT w Polsce. Poświęciłem temu zadaniu większość swojego życia, kładąc na szali zarówno karierę zawodową, jak i sprawy prywatne. Od pięciu lat przewodniczę ILGCN-Polska. Byłem pomysłodawcą i patronem pierwszej Parady Równości. Jako pierwszy gej w Polsce, wyprowadziłem tęczową flagę na ulice Warszawy inicjując tym samym stałą obecność lesbijek i gejów na kobiecej Manifie. Udało mi się nakłonić pierwszego polskiego parlamentarzystę i duchownego do wstąpienia w szeregi naszej organizacji. Pierwszy ogólnopolski konkurs literacki dla osób homo, bi i transseksualnych również powstał między innymi z mojej inicjatywy.
Wprowadziłem ruch gejowski do walki o pacyfizm, prawa pracy, prawa socjalne. To właśnie mnie można było znaleźć na każdej manifestacji przeciwko wojnie w Iraku, przeciwko dyskryminacji, na pochodach pierwszomajowych. Starałem się przekonać działaczy z najosobliwszych organizacji politycznych i społecznych, że walka o prawa osób homoseksualnych jest dla nich równie ważne, jak dla nas ich walka. Dzięki temu odbyło się szereg konferencji, spotkań i dyskusji, w których kwestie ekonomiczne, społeczne i ekologiczne przeplatały się z prawami osób wykluczonych, stając się jedną walką o demokrację i pluralizm społeczny.
Uwieńczeniem tej pracy było moje osobiste zaangażowanie w ruch polityczny. Uczestniczyłem w kreowaniu ustawy o rejestrowanych związkach partnerskich na równi z pozostałymi jej autorami. Broniłem jej zapisów na posiedzeniach komisji Senatu RP. Nawet wbrew woli Marszałka Senatu zabierałem głos podczas kluczowych dla nas posiedzeń parlamentu, kiedy mój głos przekazywała Senator Janowska. Zostałem pierwszą w Polsce osobą homoseksualną, zajmującą wysokie stanowisko w partii politycznej, najpierw Rzecznika Prasowego, później Wiceprzewodniczącego partii. Wprowadziłem kwestię praw osób homoseksualnych na salony polityki.
Podczas pięciu lat mojej działalności w ILGCN 6 razy odbywało się Walne Zgromadzenie Członkiń i Członków Stowarzyszenia. Zmieniał się skład Zarządu, Komisji Rewizyjnej i samego Stowarzyszenia. Pomimo to, od początku cieszyłem się Waszym zaufaniem, co skutkowało obieraniem mnie powtórnie na funkcję Prezesa Zarządu. Sytuacja ta, pomimo wielu pozytywów, przyniosła jednak także szkody.
Stowarzyszenie jest obecnie postrzegane, jako prywatny mój folwark. Opinia publiczna utożsamia ILGCN ze mną. Nawet wśród niektórych członków panuje przekonanie, że cokolwiek Stowarzyszenie robi, robi to Szymon Niemiec. Doprowadziło to, moim zdaniem do niebezpiecznego zastoju i marazmu wewnątrz naszej organizacji. Trudno bowiem oczekiwać, że jedna osoba będzie w stanie pociągnąć wszystko. Doszedłem więc do wniosku, że czas zerwać z tym, negatywnym stereotypem liderskim i niejako wymusić na członkiniach i członkach ILGCN-Polska aktywne działanie.
Pełnienie funkcji Prezesa Zarządu przyniosło mi wiele radości i dumy. Jednak ostatni rok obfitował dla mnie głównie w rosnące rozgoryczenie. Pomimo licznych nakładów czasowych i finansowych, najczęstszą reakcją, z jaką spotykałem się w środowisku LGBT w Polsce był ostracyzm, niechęć i bezpodstawne oskarżenia.
Te ostatnie, zresztą powiązane z kampanią oszczerstw i pomówień, rozpętanych przez osoby, owładnięte manią wielkości i zawiścią, skutecznie zaważyły na mojej decyzji.
Kiedy stan mojego zdrowia pogorszył się na tyle, że wymagałem długotrwałej hospitalizacji i rehabilitacji, spojrzałem na swoje życie i dotychczasową działalność z innej perspektywy.
Dostrzegłem, że zastąpiłem priorytety najważniejsze dla człowieka, czyli życie osobiste, zawodowe i uczuciowe, priorytetami środowiska LGBT. Oddałem wszystko, w zamian otrzymując jedynie pogardę i plotki. Ta sytuacja nie może moim zdaniem trwać dłużej.
Z żalem opuszczam funkcję i stanowisko w Zarządzie ILGCN-Polska, pozostając jednak do dyspozycji Zarządu jako członek Stowarzyszenia i Ambasador Kultury Polskiej przy ILGCN (który to tytuł przysługuje mi dożywotnio).
Ponieważ rezygnację złożył wcześniej wiceprezes Stowarzyszenia, pozostaję do dyspozycji Zarządu, który może wnioskować o pełnienie przeze mnie funkcji administracyjnej do czasu zwołania Walnego Zgromadzenia Członków ILGCN-Polska, lub też wyznaczyć ze swojego grona p.o. Prezesa na ten czas.
Informuję jednocześnie, że moje mieszkanie, zarejestrowane jako siedziba stowarzyszenia, telefon domowy, wykorzystywany na cele statutowe, jak i prywatny telefon komórkowy, używany jako awaryjny telefon zaufania, pozostają do dyspozycji Stowarzyszenia do czasu mojego w nim pozostania.
Pozostaję w nadziei, że moja decyzja oznacza jedynie koniec pewnej epoki w życiu ILGCN-Polska, oraz że osoba, która przejmie moje obowiązki będzie godnie i sprawnie reprezentować interesy Stowarzyszenia.
Z wyrazami głębokiego szacunku i szczerej sympatii.
Szymon Niemiec
A Tobie, Drogi Szymonie zycze z calego serca, abys przede wszyskim zadbal o swoje zdrowie i aby Twoje dalsze zycie ukladalo sie tak, jak sobie wymarzysz!
Pozostaje z wyrazami uznania,
winnie
Zycze ci wiele dobrego i szcescia Szymon. Jesli nie masz partnera to zycze ci bys go odnalazl i byl z nim szczesliwy. Trzymaj sie. Stefan
Decyzja o rezygnacji jednak jest bardzo poważna decyzją i moge mieć nadzieje iż jest decyzją przemyślaną.
Z drugiej strony jednak, czy warto robić coś co nie przynosi już zadowolenia? - dawna idea dążenia do tolerancji, zeszłą na boczny plan, aby ustąpić mejsca rozgrywkom miezyludzkim, czy obwinianiem kogoś za nieporozumienia Z reguły wszelkie te niesmaki koncentrują się na osobie przewodzącej - w tym przypadku na Szymonie. Tak naprawdę wszystko to powyżej jest elementem łaczącym organizacje - niezaleznie od profilu działalności. W momencie, kiedy jakaś idea ulega formalizacji, zaczynają sie problemy: "kopanie dołków", komentarze za plecami, które sa objawem chęci ludzi do pokazania się.
Nie zamierzam nikogo oceniać, w zadnym razie.
To nie jest ucieczka - to próba (udana zresztą) życia zgodnie z własnymi wartościami, z prawdziwym "ja".
Przynajmniej ja tak to widzę. Pozdrawiam
Poza jedną osobą z najbliższego otoczenia, heteroseksualnymi przyjaciółmi i jednym wrogiem, który chciał się upewnić, czy jego marzenia się spełniły, nikomu nie przyszło do głowy, żeby chociaż się dowiedzieć, czy żyję.
Miałem wystarczająco dużo czasu, by dokładnie przemyśleć 8 lat swojej pracy na rzecz tego środowiska.
I bilans przedstawiłem w oświadczeniu.
Wiele, to 4 osoby, które siedziały wtedy przy stoliku, kiedy padło słynne: A dlaczego nie....
I wiele osób wie KTO zapłacił za 1 Paradę...
Kto zapieprzał z dokumentami, kto zapłacił za flagi....
Wiele osób wie....
Szkoda tylko, że pod sukcesy podpisywać lubią się ludzie, którzy nie przyłożyli do niego palca....
PZW