Długi weekend na "Plaży na Błotach"
Długi słoneczny weekend majowy sprawił, że wielu warszawskich gejów i lesbijek wyjechało poza miasto. Jednak setki z nich odpoczywało w granicach administracyjnych stolicy wybierając kąpiele słoneczne na naturystycznej plaży w warszawskiej dzielnicy "Błota" położonej za wałem miedzyszyńskim.
Stali bywalcy "Plaży na Błotach" ( jak popularnie określa się to miejsce) przyzwyczaili się już do widoków w których dwóch nagich przytulających się chłopców leży w sąsiedztwie równie nagiej (heteroseksualnej) rodziny z dziećmi. Wyjątkowość tego miejsca polega na tym, że w ciągu ostatnich kilku lat nie zanotowano na tej plaży incydentów agresji na tle homofobicznym.
Pierwsze historyczne wzmianki o plaży na błotach pochodzą z lat 60-tych, kiedy to hipisowska młodzież Warszawy urządzała tam swoje imprezy. Od lat 70-tych teren zaczął być opisywany oficjalnie na większości map miasta jako "Plaża naturystyczna". Taki właśnie opis figuruje tam po dziś dzień. Geje spotykają się od czerwca tradycyjnie w południowej części wysepki, do maja (jeśli poziom Wisły jest zbyt wysoki) plażują na wydmach żwirowni oraz w lasku obok fosy na terenach określanych żartobliwie jako tzw "Trasa Last Minute". Część północna wyspy tradycyjnie należy do nudystów heteroseksualnych, głównie są to obcokrajowcy mieszkający w Warszawie, rodziny z dziećmi. Miejsce uchodzi za dość bezpieczne z powodu bliskiego sąsiedztwa komendy policji i wojskowej radiostacji. Plażę łatwo rozpoznać po dziesiątkach samochodów które parkują w słoneczne dni przy żwirowni na Błotach, można też pytać okolicznych mieszkańców którzy chętnie udzielają informacji.
(ŁP)
Tak czy inaczej, ja poproszę, żeby po śmierci moje serce spoczęło na tej plaży - ehhh tyle wspaniałych wspomnień :)))