Jak na pierwsze otwarte, jawne i publiczne wydarzenia gejowsko-lesbijskie o charakterze nierozrywkowym w 580- letniej historii miasta Łodzi, akcję KPH "Jestem gejem, jestem lesbijką" i zorganizowane przez Nieformalną Grupę Gender I Forum Filmowo- Dyskusyjne "Przeciw Homofobii" należy uznać za udane. Obydwie imprezy odbyły się w ubiegłym tygodniu w dniach 18 i 19 grudnia. W zamierzeniu (osiągniętym, jak myślę) organizatorów miały się wzajemnie uzupełniać: jedna jako dyskusja, a druga jako prezentacja filmów dokumentalnych oraz fabularnych poruszających tematykę osób zorientowanych homoseksualnie. Ani dyskusja, ani forum nie wywołały wielkiego szumu medialnego, zaznaczyć jednak należy, że o spotkaniu informował lokalny dodatek do "Gazety Wyborczej", a program przeglądu znalazł się w publikowanym w lokalnych mediach repertuarze kin. Na samej dyskusji pojawili się dziennikarze z "Gazety Wyborczej" oraz "Radia Łódź".
W spotkaniu z cyklu "Jestem gejem, jestem lesbijką" udział wzięli Marta Abramowicz z KPH Warszawa i Adam Rogalewski z KPH Kraków, Nieformalną Grupę Gender reprezentował niżej podpisany. Jako zaproszeni goście wystąpili dr Andrzej Rostocki z Instytutu Socjologii UŁ i Wiola Sawczuk, przewodnicząca Koła Naukowego Studentów Socjologii "Czwarta Fala" oraz prowadząca całe spotkanie i występująca w podwójnej roli socjolożki i członkini NGG dr Iza Desperak. Warto dodać, że w przeciwieństwie do niektórych innych ośrodków akademickich organizatorzy nie napotkali żadnych przeszkód ani utrudnień ze strony władz uczelni, nikomu też nie przyszło do głowy wzywać do zakazania spotkania. Jednym słowem, okazało się, że dziedzictwo wielokulturowej Łodzi nie wygasło i że nadal jest to miasto otwarte na szeroko rozumianą inność. Znalazło to odzwierciedlenie nawet w postawie miejscowej skrajnej prawicy - nie próbowała ona zakłócić przebiegu spotkania, nie wręczała nikomu mioteł ani nie wypisywała na plakatach informacyjnych obraźliwych haseł, tylko - w liczbie jednego przedstawiciela bodajże NOPu- przyszła na spotkanie i dyskutowała z nami. Z rozmów oczywiście nic nie wyniknęło, żadna ze stron nie przekonała przeciwnika do swoich racji, nie to jest jednak- myślę- ważne, ważny jest fakt, że taka rozmowa w ogóle się odbyła, że w przeciwieństwie do np. konserwatywnego Krakowa narodowcy weszli na spotkanie z zamiarem rozmowy. Cóż, pewne rzeczy mogą wydarzyć się tylko w Łodzi...
Ogólne nastawienie publiczności było jednak zdecydowanie odmienne, tzn. bardzo przychylne i progejowskie. Marta Abramowicz mówiła o celach i założeniach akcji, Adam Rogalewski opowiadał o przebiegu podobnych spotkań w Krakowie i Białymstoku, a wszyscyśmy w trójkę mówili o tym, że geje i lesbijki to nie tajemnicze i groźne stworzenia z Marsa, tylko zwykli ludzie z sąsiedztwa którzy domagają się tylko (aż?) szacunku, godności i bycia ocenianym na podstawie innych kryteriów niż seksualne preferencje. W tym kontekście ważne były wypowiedzi naszych heteroseksualnych przyjaciół: dr Rostockiego i dr Desperak oraz Wioli Sawczuk. Z sympatią, zrozumieniem i pełnym poparciem (chociaż nie bez pewnych- merytorycznych jednak, a nie ideologicznych, zastrzeżeń) mówili oni o dążeniach osób homoseksualnych do równouprawnienia i o akcjach podejmowanych przez KPH oraz inne organizacje gejowsko-lesbijskie. W podobnym tonie utrzymane były inne głosy w dyskusji. Rozmawialiśmy także o projekcie ustawy prof. Szyszkowskiej. Nikt (poza przedstawicielem NOPu) nie kwestionował zasadności jej wprowadzenia, dyskusja poszła raczej w stronę bardziej szczegółowych kwestii, dotyczących np. możliwości zawarcia związku partnerskiego z osobą nie będącą obywatelem Polski.
Spotkanie trwało półtorej godziny i zakończyło się w miłej atmosferze. Rozmowy nieformalne w mniejszych grupach trwały znacznie dłużej, przeniosły się zresztą do kina "Cytryna", w którym zorganizowano forum filmowo- dyskusyjne. Podczas przeglądu pokazywano m. in. takie tytuły, jak "Homofobia", "Paragraf 175", "Mama Masza" czy "Jestem, kim jestem" czy filmy fabularne: "Inne spojrzenie", "Happy together" i "Secret things".
Podsumowując, okazało się, że można w naszym kraju w sposób spokojny, rzeczowy i światły rozmawiać o sytuacji osób zorientowanych homoseksualnie. Okazało się, że możemy liczyć na wsparcie i zrozumienie naszych heteroseksualnych przyjaciół. Łódzka społeczność gejów i lesbijek pokazała, że istnieje i że chce mówić o swoich problemach. Myślę, że w odniesieniu do wydarzeń z ubiegłego tygodnia można mówić o początku procesu "zbiorowego comming-outu" w odniesieniu do łódzkich queers. Wiele pozostaje jeszcze do zrobienia, ale jak mawiał Lao- Tse: "Nawet tysiącmilową podróż trzeba zacząć od jednego kroku". A ten pierwszy krok został uczyniony. Zastanawiamy się teraz nad następnymi. W rozmowach po zakończeniu spotkania pojawił się pomysł założenia łódzkiego oddziału Kampanii Przeciw Homofobii. Myślę, że to cenna inicjatywa. Osoby, które byłyby zainteresowane uczestnictwem w niej, niech zgłoszą swoją chęć na liście dyskusyjnej Nieformalnej Grupy Gender. Zapisać się na nią można z naszej strony internetowej www.gender.lodz.pl.
Na zakończenie niech mi wolno będzie złożyć podziękowanie osobom, bez których ani akcja "Jestem gejem, jestem lesbijką", ani forum filmowo- dyskusyjne nie doszłyby do skutku. Myślę tu przede wszystkim o kinie "Cytryna", które wyraziło zainteresowanie zorganizowaniem przeglądu filmów gejowsko- lesbijskich. Myślę o osobach z Nieformalnej Grupy Gender: Karolinie Siedlanowskiej, która wpadła na pomysł, by połączyć forum z akcją KPH i zajęła się organizowaniem całego przedsięwzięcia od strony logistycznej, oraz Oli Rzymskiej i Agnieszce Jóźwiak. Chcę podziękować dr Andrzejowi Rostockiemu i Wioli Sawczuk za moralne wsparcie i rzeczowe argumenty w dyskusji. Dr Izie Desperak, która jest nieformalnym mózgiem NGG chce podziękować za całokształt, za to, że w ogóle jest. Podziękowania należą się także Robertowi Kulpie z Lambdy Warszawa, dzięki któremu mogliśmy pokazać na przeglądzie filmów wstrząsający "Paragraf 175" oraz Zbyszkowi Sypniewskiemu z KPH Trójmiasto i Marcinowi Śmietanie z KPH Kraków za pomoc w dostarczeniu filmów do Łodzi. Marcie Abramowicz i Adamowi Rogalewkiemu dziękuję za to, że przyjechali do miasta włókniarek i mówili o KPH i programie akcji "Jestem gejem, jestem lesbijką". Wreszcie podziękowania należą się osobom z wrocławskiego Koła Naukowego Gender Studies "Nic-Tak-Samo": Monice Baer, Pawłowi Kurpiosowi i Marzenie Lizurej- bez przykładu i inspiracji z Waszej strony nigdy by doszło do powstania Nieformalne Grupy Gender i konsekwentnie do wydarzeń z ubiegłego tygodnia. I, last but not least, największe podziękowania należą się tym wszystkim osobom, które przyszły na spotkanie i na projekcje w kinie "Cytryna". To właśnie dzięki Wam te wszystkie opisane wyżej działania miały sens.
Tomasz Drabowicz