A kto wyleczy prawicę z homofobii?
Mało znany miesięcznik "Opcja na prawo" zajmuje się gejami. W majowym numerze (5 / 17), znawca tematu, niejaki Roman Konik pisze w artykule zatytułowanym "Pod różowym sztandarem":
"W ostatnich tygodniach coraz więcej słychać na temat nowej gangreny toczącej nasz naród, która zwie się homofobią. W tej sytuacji "zionącym tolerancją" nie pozostało już nic innego jak stworzyć szeroko zakrojoną Kampanię Przeciw Homofobii (...) Cała akcja o nazwie "Niech nas zobaczą" polegać ma na oplakatowaniu naszych miast zdjęciami gejów i lesbijek trzymających się za ręce. Akcja ta, wedle organizatorów całej hucpy, jest powinnością rządu, gdyż wchodząc do Unii Europejskiej należy pokazać, że homoseksualiści są w naszym kraju normalnymi ludźmi. Cała ta sytuacja pokazuje, że akceptacja dla "uciskanej mniejszości" jest sprawą drugorzędną, a naprawdę chodzi o to, by homoseksualiści dopuszczeni zostali także do żłoba z pieniędzmi z naszych podatków. Wydać je można w sposób dowolny, a jak to przy wysypywaniu pieniędzy z worka, zawsze się coś do dna przyklei..."
I dalej w temacie:
"Kontekst tej sprawy wskazuje jasno i wyraźnie na pewne rozgraniczenie. Media w kwestii homoseksualizmu stworzyły bardzo mylny obraz. Utożsamiono bowiem geja z homoseksualistą. Różnica jednak istnieje i to zasadnicza. Między homoseksualistą a gejem jest taka sama różnica jak między heteroseksualistą a erotomanem-dziwkarzem. Termin "gay", wywodzący się ze staroprowansalskiego gai (wesoły, rozbawiony), sugeruje określony sposób życia. Ruch gejowski, obok dumy z bycia homoseksualistą, do rangi sensu życia podniósł rozwiązłość i erotyzm. Wystarczy zaobserwować parady miłości organizowane rokrocznie w wielu miastach świata, by zobaczyć, że głównym przesłaniem nie jest pokazanie światu homoseksualistów zdolnych do miłości, poświęcenia, uczuć, ale zaprezentowanie swoistej homoseksualnej orgii. Nie paradują tam normalnie ubrani i zachowujący się ludzie, którzy chcieliby prezentować światu przesłanie: mimo odmienności seksualnej jesteśmy tacy sami we wszystkich innych sferach życia. Uczestnicy gay and lesbian parade, jak określił trafnie Rafał Ziemkeiwicz to: banda picusiów, półnagich albo poprzebieranych w siatkowe pończochy, skórzane imitacje mundurów SS, łańcuchy, wypinających na nas zadki i krzyczących "jesteśmy męskimi dziwkami, puszczamy się na prawo i lewo - i z tego właśnie jesteśmy dumni!!!".
I tak dalej, i tak dalej...
Kto ma czas, siły i ochotę czytać dalej wypociny słusznego prawicowca Konika, może to uczynić. Link do artykułu -poniżej.
(red)
Natomiast cały artykuł jest ... typowy[?]. Pisze go ktoś nie uważający się za homofoba. I z miłością pochyla się nad naszym nieszczęściem. :| Udaje obiektywizm, a wybiera tylko jedną grupę wyników badań [zresztą chyba na podstawie książek szalonych terapeutów a nie źródeł]. Niby obejrzał anonse na stronach gejowskich, ale zobaczył tam tylko "tylko seks". Niby jest tak jak napisał ludwik: piętnuje konkretne sytuacje lub postawy gejów [a nie sam homoseksualizm]. Ale niektóre z nich uważa za nie tylko typowe, ale za dotyczące absolutnie wszystkich[!] homoseksualistów.
Niestety, cały artykuł to stek bzdur: umacnia tylko głupie stereotypy podając je w pseudonaukowej, łatwo przyswajalnej papce. Miejscami było by śmieszno, gdyby nie to, że jest straszno. Marek
Jest krytyka "niech nas zobaczą", która zdaniem autora powstała nie aby pomóc mniejszością seksualnym, lecz aby wyciągnąć kasę.
Jest krytyka źle prowadzących się homoseksualistów, homoseksualistów-erotomanów (którzy zdaniem autora noszą nazwe "gej" - dziwna to informacja, ale to tylko nieporozumienie słowne), lecz autor wyraźnie odgranicza ich od zwykłych (chciało by się powiedzieć "normalnych") homoseksualistów.
Krytykowane są parady gejowskie - w ten sam sposób jak przez część środowiska gejowskiego.
Choć nie zgadzam się z większością poglądów autora - nie mogę odnaleźć w tekście krytyko homoseksualizmu. Co więcej - myślę nawet, że podobny tekst mógłby się ukazać w którymś z portali gejowskich jako krytyka "środowiska".
Czytając ten tekst jestem nadal pod wrażeniem naprawde homofobicznego tekstu z "Najwyższego czasu!", który podrzucił mi kolega i do którego pisałem polemikę (na użytek prywatny), więc może się troche przyzwyczaiłem do homofobii.
MMimo wszystko wydaje mi się że to jest jeden z mniej homofobicznych tekstów, jaki ukazał się w prawicowych gazetkach.