Sprawa trafiła do Parlamentu
Od kilku dni w środowisku gejowskim w Mediolanie narasta wzburzenie. Powodem są powtarzające się "naloty" policji na lokale, położone przy Via Sammartini opodal dworca kolejowego. Tylko w ubiegłym tygodniu, policja aż trzy razy zaryglowała ulicę, dokonując kontroli dokumentów gości. Pretekstem jest "nieprzepisowe parkowanie pojazdów".
W nocy z czwartku na piątek, policjanci zatrzymali Franka Semenzi, wydawcę magazynu "Pride" ponieważ rzekomo nie chciał pokazać swego dowodu osobistego. Tymczasem, Semenzi domagał się tylko od funkcjonariuszy, by traktowali go z należytym szacunkiem. Na komisariacie, Semenzi został znieważony przy użyciu najordynarniejszych epitetów. Tymczasem, do komisariatu weszło kilkanaście osób, gości lokali przy Via Sammartini. Wśród nich był poseł do Parlamentu z ramienia lewicowych socjalistów Franco Grillini. Jak donosi gazeta Corriere della Sera, policjanci i jego potraktowali w sposób chamski i ordynarny. Tym niemniej, około godziny 2.00 w nocy, aresztowany odzyskał wolność. Grillini nie zamierza sprawy pozostawić bez konsekwencji. Już w poniedziałek chciał złożyć odpowiednie zapytanie pod adresem rządu w Parlamencie w Rzymie.
W Mediolanie formuje się spontaniczny "ruch oporu" przeciwko policyjnym szykanom.
(TJ)