Kraj, w którym nie mówi się o homoseksualiznie
Jeden z największych w Chinach gwiazdorów muzyki pop zmarł niespodziewanie w jednym z pekińskich szpitali. Oficjalna przyczyna: zapalenie płuc. Nieoficjalnie wiadomo, że przyczyną śmierci był AIDS.
Gao Feng był w Chinach tak popularny jak najsłynniejsze boysbandy w Europie. Podczas jego koncertów dochodziło do tumultu. Histeryczne fanki mdlały z nadmiaru emocji. Gao Feng rozpoczął karierę w 1994 roku, kiedy piosenka "Great China" stała się narodowym przebojem. Wydał łącznie pięć albumów. Ostatni, zatytułowany "Beautiful New World" ukazał się na początku września.
W artystycznym środowisku Chin wiedziano naturalnie, że 35 letni Gao jest gejem, choć on sam starał się za wszelką cenę ukryć swoje życie prywatne. Stąd, przekazaną prasie wiadomość, że artysta zapadł na zapalenie płuc natychmiast skojarzono z AIDS. Wiadomo bowiem, że choroba zwana pneumoncystis jest najczęstszym objawem chorobowym, towarzyszącym spustoszeniom, czynionym w organizmie przez wirusa HIV.
Chiny należą do krajów o najwyższym współczynniku zagrożenia AIDS. Surowe normy polityczne i moralne sprawiają jednak, że nie wolno na ten temat pisać i mówić - podobnie zresztą jak przemilcza się istnienie homoseksualizmu. Nic dziwnego, że zarówno rodzina, jak i lekarze dementowali gwałtownie pogłoski, że Gao zachorował na AIDS. Nie chcą podać jednak dokładnej przyczyny śmierci.
(PS)