Partia chadecka czy liberalna?
Burzliwy przebieg miały obrady sobotniego VI Kongresu Unii Wolności. Kłótnia poszła między innymi o to, czy partia powinna walczyć o tolerancję wobec gejów i lesbijek. Jak donosi prasa, przed kongresem nie udało się przygotować jednej deklaracji ideowej. Na co innego chciał położyć akcenty szef partii Frasyniuk, na co innego szef Rady Politycznej, były premier Tadeusz Mazowiecki.
Gazeta Wyborcza twierdzi, że spór idzie o cele i zasady: "Otwierając obrady Frasyniuk zaproponował przyjęcie siedmiu zasad ideowych. Jedna z nich brzmiała: wszyscy ludzie są równi, a państwo powinno działać na rzecz równouprawnienia kobiet, niepełnosprawnych, mniejszości narodowych i seksualnych. Także na wcześniejszej Radzie Krajowej Frasyniuk bardzo mocno podkreślił, że Unia powinna stanąć w obronie wszelkich mniejszości. Mazowiecki w sobotę mu odpowiedział: - Widzę dążenie, aby zrobić wąską liberalną partię. Mam szacunek dla ludzi innych orientacji, ale to nie może być główna sprawa tego kongresu. Powtórzył to w rozmowie z "Gazetą": - Nie chcę Unii światopoglądowo liberalnej, ale chcę, aby mieściły się w niej różne nurty, także liberalny. W deklaracji ideowej przygotowanej przez jego Radę Polityczną mowa jest o wartościach, które wyrosły "z chrześcijańskich i humanistycznych tradycji". Ale jest też o "poszanowaniu mniejszości". Gdy próby połączenia deklaracji Mazowieckiego i Frasyniuka zakończyły się niepowodzeniem, kongres... przyjął oba dokumenty. Nazywał tylko ten drugi "deklaracją celów". Frasyniuk robił wszystko, aby zatrzeć wrażenie, że w Unii jest jakiś konflikt. Po ogłoszeniu, że nadal przewodniczy partii, oświadczył, że na jego przyjaźni z Mazowieckim "nigdy nie zaważą spory o mniejszości". Usunął też ze swojej wersji deklaracji wyliczankę mniejszości, o których prawa Unia chce walczyć (najbardziej sporne były seksualne). Swoich zwolenników Frasyniuk uspokajał jednocześnie, że i bez "wciągania mniejszości na sztandary wiadomo, że to UW jest partią, która ma odwagę ich bronić".
Ani Mazowiecki, ani też były przewodniczący UW, Bronisław Geremek nie chcieli kandydować do Rady Krajowej.
Mimo prób wyciszania i tuszowania sporów w Unii Wolności, kontrowersja jest bardzo głęboka. Politycy, skupieni wokół Tadeusza Mazowieckiego widzą Unię Wolności jako partię chrześcijańsko-demokratyczną. Powtarzają slogany o "wartościach" - nie przyjmując do wiadomości, że po prawej stronie sceny politycznej Unia nie ma partnerów, z którymi mogłaby zawiązać koalicję lub sojusz wyborczy bez niebezpieczeństwa kompromitacji. Władysław Frasyniuk chciałby uczynić z UW nowoczesną partię liberalną, na wzór niemieckiej FDP, która przez dziesięciolecia była języczkiem u wagi polityki Republiki Federalnej. W tej konstelacji, kwestie obyczajowe są niezmiernie ważne - bowiem deklaracja obrony praw mniejszości jest nie do przełknięcia przez żadną z polskich "partii" prawicowych, a już tym bardziej przez Kościół.
(TJ)