Czyżby seryjny morderca gejów?
Rosyjska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie czterech morderstw, popełnionych w Moskwie na gejach-cudzoziemcach. Do zbrodni tych doszło pomiędzy wrześniem 1999 a czerwcem 2001. Jedna z ofiar to obywatel amerykański, pozostali to Brytyjczyk, Australijczyk i Niemiec. Przedstawicielka prokuratury, Swietłana Baskakowa jest zdania, że nie ma mowy o tym, by w środowisku gejowskim w stolicy Moskwy działał seryjny zabójca. Tym niemniej, ambasada USA wydała ostrzeżenie, by omijać moskiewskie kluby gejowskie.
Pierwszą ofiarą był Brytyjczyk Christopher Reese, który pracował w prywatnej telewizji STS. Steve Malcom, zamordowany w sierpniu 2000 roku Amerykanin był nauczycielem języka angielskiego i byłym duchownym kościoła baptystów. Trzecim był Australijczyk Thomas Nagy-Bachman, zatrudniony jako doradca w zachodniej firmie. Czwartą ofiarą jest Niemiec Heinrich-Helmut Kurth, który został tak straszliwie zmasakrowany, że nie można było rozpoznać twarzy. Kurth (40) był pracownikiem moskiewskiego hotelu Sheraton Palace Hotel.
Stwierdzono, że przynajmniej jedna z ofiar była częstym gościem klubu nocnego "Kameleon". Ciała trzech zamordowanych, znaleziono w ich mieszkaniach. Zmarli od uderzeń nożem. Mieszkania były splądrowane. Miejscowi geje przypuszczają, że sprawca poluje na swe ofiary w klubie gejowskim "Kazarma", mieszczącym się pod klubem "Kameleon". Klub ten, chętnie odwiedzany przez cudzoziemców i lokalnych gejów, szukających łatwego zarobku, słynny jest ze swej erotycznej oferty. Młodzi chłopcy, studenci i uczniowie tańczą tam nago na podestach i w dyskretnych kabinach. Rosyjski portal gay.ru przestrzega jednak, by klienci mieli się na baczności, bowiem "Kazarma" nie jest typowym klubem gejowskim, a raczej rodzajem męskiego burdelu, gdzie zbiera się podejrzane towarzystwo. W żadnym innym moskiewskim klubie nie ma tylu kradzieży i napadów co właśnie w "Kazarmie".
(PS)