Kościół prawosławny opowiada się za dyskryminacją
Po długiej walce, władze Rumunii ugięły się w obliczu masywnych nacisków ze strony Unii Europejskiej i usunęły z zbioru aktów prawnych ustawę, kryminalizującą homoseksualizm. Od biblijnej przypowieści o mieszkańcach Sodomy, którzy rzekomo oddawali się miłości męsko-męskiej, nazywany był on niczym w IXX wieku "sodomią".
Antygejowska ustawa pochodziła jeszcze z czasów komunistycznych. Władze Unii Europejskiej zapowiedziały, że dopóki pozostanie ona w mocy, nie ma mowy o przyjęciu Rumunii do UE. Ankieta, przeprowadzona jeszcze w ubiegłym roku wykazała, że 86% społeczeństwa Rumunii potępia homoseksualizm jako "zboczenie". Nic dziwnego, że rumuńskie organizacje gejowskie zareagowały na liberalizację przepisów z nadzieją, lecz bez entuzjazmu. Rozgłośnie radiowe i stacje telewizyjne zbierały głosy przypadkowych ludzi na ulicach - większość z nich na legalizacją kontaktów homoseksualnych reagowała negatywnie argumentując, że "homoseksualizm zniszczy rodzinę i wartości chrześcijańskie". Niedawno, powstał w Bukareszcie pierwszy gejowski klub o nazwie "Heaven".
Najostrzej reaguje hierarchia rumuńskiego kościoła ortodoksyjnego. Biskup Vincentiu Ploisteanu skrytykował zniesienie antygejowskiej ustawy, mówiąc: "Potrzebujemy młodych ludzi, zdrowych na ciele i umyśle". Kler prawosławny domaga się, by w miejsce kar więzienia, wprowadzić państwowe programy "leczenia homoseksualizmu" oraz kary za promocję gejowskiego stylu życia. Obejmowałoby to także wszelkiego rodzaju publikacje.
Trudno powstrzymać się od komentarza - a jednak jest on zbędny. Jeśli bowiem chrześcijaństwo polegać ma na represyjnym obyczajowym purytanizmie, opieranie zasad współżycia społecznego na braku tolerancji i mentalnej ciemnocie, to z całą pewnością Bóg już dawno opuścił rumuński Kościół....
(JM)