Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Środa, 24.11.2021, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

Chodziła w garniturach i całowała kobiety - przeczytaj fragment książki "Marlene Dietrich. Prawdziwe życie legendy kina"

Podziel się Tweetnij Skomentuj (1)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (1)

Marlene Dietrich jest nie tylko niekwestionowaną ikoną kina, ale również queeru. Do końca życia wypierała się romansu z Gretą Garbo, a na ekranie przecierała szlaki kobietom, które chciały wyglądać inaczej i zachowywać się inaczej.

24 listopada nakładem wydawnictwa "Znak Literanova" ukaże się książka "Marlene Dietrich. Prawdziwe życie legendy kina" autorstwa córki Dietrich - Marii Rivy. Ta  od najmłodszych lat towarzyszyła matce na przyjęciach i w aktorskiej garderobie. Na planie filmowym zawsze czekała w gotowości z lusterkiem do poprawienia makijażu. Nikt nie znał Marlene tak jak jej córka.

Ikona stylu, królowa życia i toksyczna matka. Perfekcjonistka z wielkim ego, która nie cofała się przed niczym. Zagrała w pierwszej filmowej scenie pocałunku dwóch kobiet, a do stworzenia idealnego kostiumu zdobyła ubrania męskich pracowników seksualnych z ulic Berlina. Jej urokowi ulegli Ernest Hemingway i Gary Cooper. Uwiodła kochankę Grety Garbo, romansowała z Édith Piaf. Na złość Goebbelsowi zrzekła się niemieckiego obywatelstwa. Język Marii Rivy jest momentami przestarzały, ale my zostawiamy go w oryginalnej formie, a was ostrzegamy, przed słowami, które wyszły z użycia. Zainteresowane? Zainteresowani?


Berlin w szalonych latach dwudziestych był naprawdę szalony. Chicago mogło mieć swoje meliny, chłopczyce, dziewczyny gangsterów i bardzo dzikie kobiety, ale Sodoma i Gomora znajdowały się w Berlinie. Prostytutki wystawały na rogu każdej ulicy. Ich charakterystyczny biały makijaż doskonale uzupełniał wyzywające stroje. Z piórami, łańcuchami, frędzlami i biczami paradowały po mieście niczym rajskie ptaki. Marlene i jej przyjaciele, ściśnięci w małym kabriolecie Rudiego, uwielbiali krążyć po ulicach o każdej porze dnia, podziwiając to darmowe show. Marlene miała szczególny dar rozpoznawania transwestytów na tej rewii. Twierdziła, że tylko oni wiedzą, jak stylowo nosić obowiązkowy pas do pończoch. Najbardziej podobała jej się blondynka, której znakiem rozpoznawczym były cylinder z białej satyny i falbaniaste majtki, które zachwycały Marlene w szczególności.

„Tylko cioty wiedzą, jak wygląda seksowna kobieta”, brzmiał jeden z jej znanych komentarzy. Słynęła z ciętego dowcipu, zmysłowej swobody i uznania dla biseksualności, choć bez epatowania wulgarnością. Kusząca mieszanka, zwłaszcza w powojennym Berlinie, gdzie wszystko było dozwolone. A im bardziej erotyczne, sprośne i niemoralne, tym bardziej akceptowane. Rudi zawsze szczycił się nienagannym gustem. W dodatku mógł się pochwalić zdumiewająco błyskotliwym instynktem, który podpowiadał mu, co pasuje do zawodowego wizerunku jego żony i sprawdzi się w tym zakresie. Wiedział, że zabawa z wulgarnością będzie jej atutem tak długo, jak długo ona sama nie stanie się wulgarna. Wyznaczył jej cel, aby zdumiewała i intrygowała, nie tracąc przy tym wyniosłości prawdziwej arystokratki. Choć tak na- prawdę nie rozumiała tych subtelności, Marlene uwielbiała jego koncepcje i wskazówki. Razem z Rudim bywali w licznych kabaretach, gdzie gromadzili się i występowali transwestyci. Traktowali ją jak swoją ukochaną siostrę i często prosili o radę.

– Marlenchen, czy ta szminka mi pasuje?

– Jak myślisz, więcej tuszu?

– Czy te jaskrawozielone rękawiczki do tej sukienki to już przesada?

– Co mam zrobić z tym cholernym boa? Cisnąć nim, kiedy wyjdę na scenę, czy je za sobą ciągnąć?

– Ciągnij je! Skarbie... ciągnij je!... Aplikacje z czarnej satyny w kształcie łabędzi? Nie, nie. Nie dla ciebie, złociutka, zbyt tandetnie. Powinnaś występować wyłącznie w czerwieni. Niech to będzie twój kolor. Czerwona szminka! Wszystko... buty, pończochy, pas do pończoch. Wszystko! Och, i powiedz Stefanowi, żeby nie zakładał sukienki z rozcięciem do pępka, jeśli zapomina golić nogi!

U krawca Rudiego zamówiła męski garnitur wieczorowy. Olśniewająca w cylindrze, białym krawacie i fraku, przychodziła na tańce ze swoimi wystrojonymi w pióra kumplami. Uwielbiali ją. Była ucieleśnieniem wszystkiego tego, czym oni pragnęli być, najwspanialszą mieszanką płci.

(…)

Tego wieczoru Tami ugotowała swój wyśmienity boeuf Stroganow. Pan von Sternberg był nim zachwycony. Po puddingu z czerwonych porzeczek z sosem waniliowym matka objęła szczupłe ramiona Tami i wyprowadziła ją z jadalni, zamykając za sobą dwuskrzydłowe dębowe drzwi. Nieopatrznie zostawiono mnie w pokoju z dwoma dżentelmenami. Mój ojciec otworzył swoją złotą papierośnicę, wysunął ją w stronę von Sternberga, sam też się poczęstował, po czym podpalił oba papierosy odpowiednio dobraną zapalniczką Dunhill.

– Jo, czy miałeś czas na zwiedzanie miasta? – zapytał.

– Niewiele, ale wystarczająco, aby wiedzieć, że nie warto tracić energii. Dzięki Bogu za Ericha Pommera. Bez niego nic nie byłoby możliwe... Gdybyśmy mieli więcej producentów takich jak on, jakie filmy moglibyśmy tworzyć! On ma gust i rozumie proces twórczy. Ogromna rzadkość w naszej branży.

ZOBACZ TEŻ Eddie Redmayne żałuje zagrania transpłciowej kobiety - czemu to takie ważne?

 

– Jo – ojciec postukał końcem papierosa o brzeg dużej szklanej popielnicy – właśnie o tym chcę porozmawiać... O procesie twórczym... Obraz, nawet z dźwiękiem, nadal stanowi trzon naszego zawodu...

– Trzon? To życiodajna krew! Bez obrazu nie ma nic. Oczy widzą na długo przed tym, zanim usłyszą uszy.

– Jo, czy myślałeś o tym, żeby dać Marlene szansę stworzenia kostiumów? – zapytał ojciec, nieznacznie akcentując przedostatnie słowo.

Von Sternberg powątpiewająco uniósł jedną brew, ale niczego nie skomentował.

– Ona ma niesamowity dar dostrzegania tego, co wygląda dobrze. Instynkt. Nigdy nie widziałem, żeby ją zawiódł, jeśli tylko zna charakter postaci. Spróbuj. Zobacz, co wymyśli. Pozwól jej to poskładać.

Von Sternberg palił w milczeniu, a potem skinął głową. Nie mogłam się doczekać, żeby zobaczyć, co też stworzy moja matka. Miałam nadzieję, że nie zostanie to uznane za zbyt „wulgarne dla oczu dziecka”.

Była w ekstazie. Dzień po dniu Tami, Becky i ja otrzymywałyśmy polecenia, gdzie szukać dawno porzuconych skarbów. W szafach, komodach, starych zapomnianych pudłach na kapelusze, zniszczonych walizkach, zakurzonych kufrach. Nasze mieszkanie zaczęło przypominać ogromny kiermasz rzeczy używanych. Matka znalazła tandetny pasek z dużą kryształową klamrą i krzyknęła z zachwytu. Postrzępione kimono wprawiło ją w stan totalnego uniesienia.

– Cudownie! Cudownie! – mruczała, brnąc w tonach rzeczy, które nam przypominały odrzuty ze sklepów charytatywnych Armii Zbawienia.

– Potrzebuję kołnierzyka ze starej satyny, jeśli to możliwe, w kolorze brudnej bieli. Wszyscy szukają starych kołnierzyków! W tamtej okropnej rewii, pamiętasz, Tami? Czy w tamtym chórku nie musiałyśmy nosić czegoś na rękach, jakichś mankietów? Z lamy... pamiętasz? Takie brzydactwa? Zo- stawiłam je, ale gdzie teraz są? Może w tamtym pudle na kapelusze, które miałam ze sobą w teatrze podczas Broadwayu?

Kiedy mój ojciec z trudem otworzył drzwi frontowe i wszedł do środka, Marlene chwyciła go za ramię.

– Nie zdejmuj kapelusza! Musimy natychmiast wyjść, pojeździć po okolicy i poszukać dziwek! Pamiętasz tego, który zawsze nosi pas do pończoch i biały satynowy cylinder? Musimy go znaleźć. Chcę jego majtki.

Ściągnęła go po schodach, skoro nie miała ani chwili do stracenia. „Niegrzeczna Lola” miała dostać swój strój!

Och, jak bardzo chciałam zobaczyć minę von Sternberga, kiedy Dietrich prezentowała mu swoją wizję jego Loli. Musiał być oszołomiony, może nawet odrobinę zaniepokojony, ale wiedział, co wygląda dobrze. Zawsze bez wyjątku. Całe szczęście, że nie było wtedy Janningsa, który zyskałby szansę, aby szybciej się domyślić, że to nie on będzie gwiazdą Błękitnego anioła, i spróbować jakoś temu zaradzić. Niemniej jednak, kiedy moja matka wróciła ze spotkania z von Sternbergem, oznajmiła:

– Spojrzał na mnie tymi swoimi barokowymi oczami i, jak myślicie, co powiedział?

Wszyscy czekaliśmy z zapartym tchem. Pozwoliła nam tak trwać, budując napięcie, po czym uśmiechnęła się triumfalnie.

– Powiedział: „Marlenchen...”. Nazwał mnie Marlenchen! „Wspaniale, wspaniale, po prostu wspaniale!”

Padliśmy sobie w objęcia. Marlene Dietrich wygrała. Tego wieczoru ojciec musiał ją zawieźć do każdej berlińskiej speluny w poszukiwaniu kolejnych elementów stroju prostytutki.


Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Wydawnictwo Znak (@wydawnictwoznakpl)

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (19)
niedzwiadek02 agus82 dominika099 natx07 zuan november bisiek karo00 pannaula ns91
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (1)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
24.11.2021 17:12 OnchybaAs
Uwiodła kochankę Grety Garbo -to brzmi jakby to Greta miała kochankę którą Marlena uwiodła
cytuj zgłoś 1 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
Berlin biseksualność Ernest Hemingway Historia kino Kultura lata 20. Lifestyle Maria Riva Marlene Dietrich Marlene Dietrich. Prawdziwe życie legendy kina moda Niemcy transwestyci Wydawnictwo Znak Literanova
Powiązane
Obraz Piątek, 03.06.2011 Kierunek Berlin Obraz Wtorek, 15.11.2016 5 powodów, dla których warto odwiedzić Berlin! Obraz Poniedziałek, 22.09.2008 Martwi geje, żywe lesbijki Obraz Środa, 23.04.2008 Festiwal KdT startuje już w czwartek! Obraz Czwartek, 07.07.2005 Przegląd prasy: Polityka 27/2005
Inne tematy
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się