Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Czwartek, 13.05.2021, Aktualizacja: Środa, 01.12.2021

Przeczytaj drugi fragment powieści "Nirvaan" Jarosława Pietrzaka

Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)

"Druga noc z Miteshem"


No więc się go pytam, no ale co konkretnie masz na myśli, wysokie wymagania, w jakim sensie, w odniesieniu do czego, może mi jednak dasz szansę? Jestem nie dość przystojny dla ciebie, nie dość sexy, nie dość dobrze zbudowany? Przecież jestem przystojny, wiem, że jestem przystojny, dużo ludzi mi to mówi, i nie narzekam na brak zainteresowania, wystarczy, że pochodzę chwilę po Soho, zaraz się ktoś przybłąkuje. A on mi na to, że jest weganinem, a ja nie. Chociaż jestem Hindusem. Dopiero później, kiedy już się kładłem, dotarło do mnie, jak wkurwiająca to była uwaga, no bo co to w ogóle za uwaga. Chociaż jestem Hindusem! Ale wtedy się jeszcze nie zdążyłem wkurwić, wtedy tylko desperacko chciałem złapać jakieś szanse, że go zatrzymam. Więc mu mówię, że mi na nim zależy i jak ci przeszkadza moje mięsożerstwo, to natychmiast przestawiam się na same rośliny, normalnie od jutrzejszego poranka, bo tamtego dnia już byłem po kolacji. Mówię, że zostanę dla niego weganinem, nawet nie będę tego traktował jak poświęcenie, to będzie dla mnie przyjemność. I naprawdę bez problemu jadłbym więcej bobu i fasoli zamiast kurczaka i ryb, gdybym w zamian za to miał takie ciacho jak on, i dostęp do jego cudownego tyłka on a regular basis. Nie mówiłem mu tego oczywiście, tylko o tych warzywach, że to nie problem. Ale on mi dalej o tych swoich wymaganiach, że ma jeszcze większe, zbyt duże. Bo jeżeli bym się przestawił na wegetarianizm albo weganizm tylko dlatego, że on tego chce, to ciągle nie byłoby to. On może się na poważnie spotykać tylko z facetem, który już sam z siebie od dawna jest weganinem. Próbowałem go przekonać, że gdyby ktoś został weganinem, no, właściwie dla niego, przez wzgląd na niego, to powinno jeszcze więcej znaczyć, przemawiać na jego korzyść jakby, jak mało co. Przestałbym jeść mięso i ryby, gdybym za to mógł mieć tego faceta. He’s so hot! Całe Soho by się za nami oglądało, gdybyśmy razem chodzili po barach. Bylibyśmy najbardziej zabójczą parą.

Zaczynało mi się robić nieswojo. Czy byłem tam tylko po to, żeby jego ego pasło się na moim strzelającym pożądaniem spojrzeniu, na moim pragnieniu dręczonym wynurzeniami o innych facetach, którzy na niego lecieli, odkąd się widzieliśmy, i których przeleciał lub się z nimi obściskiwał, lub walił konia na myśl o nich, gdy ja się usunąłem, żeby mógł leczyć swoje rzekome rany po rozstaniu ze swoim polskim chłopakiem; gdy ja się przed nim otworzyłem, że czekam, jestem do dyspozycji, jeśli tylko chce – mojego towarzystwa lub mojego ciała. Ale ten wrażliwy człowiek, który skrywał zranione serce w silnej powłoce ciała kickboksera, i potrzebował zaleczyć rozstanie ze swoim ostatnim chłopakiem, żeby odzyskać seksualną energię i radość odkrywania kolejnego ciała, ni stąd ni zowąd stał się zakochanym w sobie bufonem, który tylko szukał potwierdzenia, jaki jest przystojny, jaki jest hot, jaki jest rozchwytywany, i posuwał, lub przynajmniej zaciągał do łóżka, w którym się okazywał too drunk to fuck, wszystkich, tylko nie mnie. Kiedy to się stało? Kiedy i jak on się zdążył tak przepoczwarzyć? Czy tamtej naszej pierwszej nocy zgrywał jakąś komedię, udawał kogoś, kim nie jest?

Ale nic z tego, Tel nie chciał się więcej spotykać, spuentował Mitesh. Zerknął na telefon, dostał jakąś wiadomość. O! Wczoraj, zanim ten Litwin na mnie wpadł we Freedom, spotkałem taką dziewczynę, bawiliśmy się razem przez parę godzin, Kate, ona jest lesbijką. Właśnie mi powiedziała, że będzie dzisiaj w Soho znowu, żebyśmy się spotkali w G-A-Y. Pójdziemy do G-A-Y, OK? OK, odpowiedziałem. Ona jest bardzo zabawna, ciągnął, mieliśmy niezły ubaw wczoraj, podekscytował się.


Nagle wstrząsnął mną kaszel, który noc wcześniej próbowałem zabić w zarodku metodą na desperata, czyli rozgrzewając się czerwonym winem, i popijając nim paracetamol, dwa razy po pięćset miligramów. Are you OK?, zapytał Mitesh. Po raz pierwszy tego wieczora zainteresował się w końcu moją osobą, czymś poza samym sobą. Jego oczy otworzyły się, jakby dostrzegły mnie na nowo. Było to przyjemne, ale w bolesny sposób, bo kiedy znowu zauważył mnie jako coś więcej niż tylko lustro dla własnej zajebistości, to spojrzenie wreszcie na mnie skierowane, tych jego czarnych oczu, oczu pięknego, kurwa mać, wspaniale silnego mężczyzny, obudziło całe moje pożądanie - to, które poczułem w momencie, kiedy za pierwszym razem wyrósł przede mną na Hounslow Central, z odsłoniętymi łydkami, ramionami, barkami, klatą. Krew znowu się we mnie zagrzała, w oczach zrobiło się wilgotno, w spodniach czułem twardy do granic rozpaczy wzwód. Wszystko w nim mnie rozpalało, nawet dołek w brodzie – miałem ochotę wetknąć tam czubek języka. Chciałem mu powiedzieć, żeby zlitował się nade mną i wziął mnie tak, jakbym był tak piękny jak Tel, nawet jeżeli miałoby się to stać tylko raz, tylko dzisiaj. Żebym chociaż poznał, jak to jest być przedmiotem jego pożądania, być jego mężczyzną, jego pasywem, chociaż raz, chociaż przez moment. Kaszel, i być może gorączka, której dotychczas nie przyjmowałem do wiadomości, pomogły mi ukryć prawdziwy powód szklenia się moich oczu: falę pożądania, która sięgnęła granic fizycznego bólu. Przepraszam, przy tej angielskiej pogodzie jestem co chwilę przeziębiony, powiedziałem speszony. Zły do tego na siebie, że nie tylko niebycie as hot as Tel podminowuje moje szanse na zaspokojenie i sen w ramionach Mitesha tej nocy – przecież mnie nie przeleci, jak mu będę kaszlał w twarz.

Oh, przejął się naprawdę słodko, trzeba było mi powiedzieć, moglibyśmy to przełożyć, nie chciałem cię zmuszać do wychodzenia akurat dzisiaj, jeśli się źle czujesz. Nagła troska w jego głosie czyniła ten głos jeszcze seksowniejszym. Ale ja chciałem się spotkać, odpowiedziałem. Od jakiegoś czasu ignoruję przeziębienia, w tym kraju przeziębiam się co kilka tygodni, powiedziałem, nie wiem, ta wilgoć, mżawki ciągłe, zimne mieszkania, gorące biura, poza tym jestem alergikiem. Czego nie powiedziałem, to że usychałem z pragnienia zobaczenia go znowu, że nie wybaczyłbym sobie, gdybym z powodu któregoś już w tym roku lekkiego przeziębienia miał stracić szansę znalezienia się blisko tak pięknego mężczyzny. Że bałem się, że stracę ostatnią szansę, żeby go zobaczyć, że do następnej propozycji znowu nie odezwie się przez nie wiadomo, ile tygodni. Że właśnie porzucił mnie inny mężczyzna, przybysz wprost z moich fantazji, wykradłszy mi wpierw orgazm bez odwzajemnienia, i ramiona Mitesha, jego szeroka pierś, jego fenomenalny, twardy brzuch, wydają mi się w tym momencie jedynym, co może mnie teraz uratować przed rozpaczą i pozwolić zasnąć w ukojeniu. W ukojeniu, bo byłem pewien, że w tym pięknym ciele tli się energia na wiele gorących, wyczerpujących ukojeń, tylko moje ciało nie umiało jej obudzić tamtej naszej pierwszej nocy.

Tego wszystkiego oczywiście nie powiedziałem. Przed wyjściem na to spotkanie wypiłem dwa szoty rumu, chciałem być na luzie, bałem się, że będę zestresowany, dam po sobie poznać, jak bardzo go pragnę, i że ogólnie będę drewniany, skrępowany, nerwowy. Teraz miałem wrażenie, że bez kieliszka wina albo kufla piwa rozsypię się niebawem na kawałki, rozpłaczę się z byle powodu.

ZOBACZ TEŻ Poznajmy studenckie organizacje LGBTQ: rozmowa ze Stowarzyszeniem Społeczności LGBT+ na UAM w Poznaniu Rozmawiamy z jego przedstawicielami i przedstawicielkami


Kiedy w końcu dojechaliśmy do Soho i dotarliśmy do G-A-Y, Kate już tam była. Jakoś się przywitaliśmy, choć zbyt głośna muzyka uniemożliwiała komunikację. Jestem pewien, że nie zrozumiała, jak mam na imię. O to, skąd się z Miteshem znamy, na szczęście nie zapytała. Co miałbym odpowiedzieć? Umówiliśmy się kilka tygodni temu na seks, od pierwszej chwili, kiedy go zobaczyłem, chciałem, żeby mnie zerżnął z całej siły, ale nie mógł mu dobrze do mnie stanąć, powiedział, że to przez świeże rozstanie z eksem, który też był Polakiem, wspomnienia, niezaleczone rany, te rzeczy. Ale w rzeczywistości po prostu nie jestem hot enough, żeby takie cudo jak Mitesh łaskawie zaznało na mój widok czy dotyk wzwodu z prawdziwego zdarzenia i zaszczyciło mój tyłek zrobieniem go, tak jak chciałoby robić jakiegoś Tela dzień w dzień - i to zaraz po tym, jak był niby wciąż too emotional, żeby choć raz posunąć mnie. Oczywiście nic takiego nie mogłem powiedzieć.

Mitesh i Kate natychmiast odnaleźli porozumienie z wczorajszego wspólnego imprezowania, choć pozostawało dla mnie zagadką, co Mitesh znajdował w niej tak zabawnego. Trupio blada, chłodna, chuda, że tylko skóra i kości, z kamiennym wyrazem twarzy, która wydawała się od lat nie pamiętać uśmiechu. Na jej widok natychmiast przypomniały mi się Współlokatorki Mike’a Leigh. A może o było co innego: bolało mnie poczucie, że jednak nie należę do świata Mitesha? Kilka tygodni mu zajęło, żeby sobie o mnie przypomnieć, a teraz jeszcze okazuje się, że nawet nie ogarniam, co w nim wywołuje sympatię do ludzi, których towarzystwo lubi?

Tłok i zbyt głośna muzyka przynajmniej uzasadniały przysunięcie się bardzo blisko Mitesha. Położyłem mu dłoń na ramieniu i wykrzyczałem do ucha pytanie, czego się napije. Chciałem mu coś postawić, żeby utrzymać kontakt, żeby utrzymać to, co mogło przypominać jakiś zalążek więzi między nami. Żeby utrzymać szanse, jeśli jakieś były, na zaśnięcie kiedyś w tych ramionach. Kate na szczęście sączyła już gin & tonic. Mitesh najpierw się wzdragał, potem chciał mi dać jakiś banknot, ale nalegałem, że it’s on me. Spojrzał na drinka Kate i poprosił o to samo. Przepchałem się z trudem do baru, wykrzyczałem do wysokiego, blondwłosego ciacha za barem, żeby gin był podwójny, a dla siebie wziąłem piwo. Sączenie piwa, starcza go na dłużej, jakoś załagodzi niezręczność sytuacji, jeżeli ciągle nie będę nic słyszał z tego, co mówią. Zawsze to lepsze, niż stać i powtarzać, że nic nie słyszę. Mitesh uśmiechnął się, dziękując za drinka, a pode mną znowu ugięły się nogi. Jego szeroki uśmiech czynił jego twarz jakoś tak – jeszcze bardziej męską, jeszcze bardziej pociągającą, podkreślał jej szerokość i mocne, wyraziste kontury kanciastej żuchwy. Ale jego uwaga szybko odpłynęła ku Kate. Nie wiem, jak oni mogli się nawzajem słyszeć. Mitesh wciągnął nagle pół gin & tonic jednym haustem i podał szklankę Kate, żeby ją potrzymała. Sam rzucił się w taniec. Kurtkę zdjął w międzyczasie, poruszał się w rytm muzyki w ciasno opinającej jego tors i ramiona koszuli z podwiniętymi rękawami.

Wsparcie

Wesprzyj Queer.pl - najstarszy portal LGBT w Europie

Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.

Zobacz jak wspomóc QUEER.PL


Po paru minutach, nie przestając tańczyć, oddalił się ze dwa kroki od nas, wśliznął się między ludzi i zaczął wyciągać koszulę ze spodni, żeby odsłonić brzuch. Potem, wciąż się kiwając, rozpiął stopniowo wszystkie guziki i zaczął prężyć w tańcu odsłonięty tors. W ostrych kontrastach ciemności przecinanej snopami poruszającego się światła jego umięśniony, pozbawiony tłuszczu brzuch nie mógł nie przyciągać uwagi. W ruchu, w tym świetle, jego klatka piersiowa wyglądała przepięknie, sześciopak na brzuchu imponująco. Miał coś miękkiego w ruchach, co przy jego muskulaturze nie przestawało mnie zadziwiać - był kicbokserem! To właśnie ta kombinacja sprawiała, że był tak zawrotnie pociągający. Ale kto wie, może wbrew pozorom nie był to paradoks, a właśnie zasługa kickboxingu, może ciało staje się w tym sporcie nie tyle lub nie tylko twarde, co w koci sposób zwinne i giętkie. Nie wiedziałem, nie potrafiłem jednak nie myśleć o tym, jak pięknie musi się to ciało poruszać, kiedy kocha się z kimś, kogo naprawdę pragnie, na przykład z pięknym Telem, weganinem. Jednego nie mogłem już dłużej przed sobą ukrywać: to ciało nie prężyło się tam dla mnie, ono wyszło na łowy, na poszukiwanie kogoś innego. Wystawiło się na rynku, na którym nie było miejsca dla mojej oferty, bo na mnie Mitesh już w ogóle nie spoglądał.

Zrobiło mi się niemożliwie gorąco, dopiero po chwili zauważyłem, jak szybko kończy mi się piwo. Przy życiu trzymała mnie nadzieja, że w tym świetle nie widać ofensyw purpury zalewających moją twarz i uszy. Sam ich oczywiście nie widziałem, ale czułem, że zalewają. Mitesh w tańcu zaczął dotykać swego brzucha, przesuwał dłoń po sześciopaku w dół, w stronę spodni. Wtedy zauważyłem, że ten gest stanowił zaproszenie dla dwudziestoparolatka, który tańczył nieopodal, i któremu Mitesh od dłuższej chwili się przyglądał. Wysoki blondyn, bardzo przystojny, bardzo dobrze zbudowany, wyższy i ode mnie, i od Mitesha, zauważył zaproszenie. Tańcząc przysunął się i podążył palcami za dłonią Mitesha, dotykając brzucha tego skurczybyka. Skończyło mi się piwo. Powiedziałem Kate, że kiepsko się czuję, chyba mam gorączkę, nie powinienem był wychodzić dzisiaj z domu, będę wracał. Odłożyłem kufel i pobiegłem szybko na parter i do drzwi. W twarz uderzył mi deszcz, zrosił okulary, w szkłach rozjechało się zimne światło przejeżdżających samochodów. Poszedłem na autobus.

Byłem pewien, że Mitesh i ten drugi wylądują dzisiaj w łóżku i odczuwałem wściekłą, zawistną przyjemność, wyobrażając sobie, że Mitesh znowu zawali i nie zerżnie blondyna. Blondyn znajdzie się w łóżku z właścicielem pięknego ciała, który jednak nie umie z tego ciała robić użytku. Weganizm, dupa lala Jaś. Tel może tak mówił, ale w rzeczywistości chciał być lepiej zerżnięty, to były całe wysokie wymagania, którym Mitesh nie mógł sprostać. Do oczu pchały mi się łzy.

_________
Fragment powieści Jarosława Pietrzaka pt. Nirvaan, pod patronetem medialnym Queer.pl. Żeby ją wydać, autor prowadzi właśnie zbiórkę na Kickstarterze. Za jej pośrednictwem można zamówić egzemplarz tej wyjątkowej powieści. Na wcześniejszym etapie pracy nad powieścią Jarosłąw Pietrzak podzielił się już z czytelnikami i czytelniczkami Queer.pl innym fragmentem, zatytułowanym Djamel. Zachęcamy do wspierania na Kickstarterze, zamawiania tam egzemplarzy i obserwowania autora na Facebooku.

  • 1
  • 2
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (2)
kierownik2
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (0)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Jarosław Pietrzak
Autor
Jarosław Pietrzak
Wieloletni współpracownik miesięcznika "Le Monde diplomatique – edycja polska"
Autor książki "Smutki tropików. Współczesne kino Ameryki Łacińskiej jako kino polityczne" (Warszawa: Książka i Prasa, 2016) i ebooka "Notes brazylijski" dostępnego na jego stronie jaroslawpietrzak.com. Jest także stałym współpracownikiem polskiej edycji międzynarodowego miesięcznika „Le Monde diplomatique” i portalu Strajk.eu, publikował też na wielu innych łamach, w tym także Queer.pl.
jaroslawpietrzak.com
TAGIWięcej
jarosław pietrzak książka książki książki LGBT nirvaan popkultura
Powiązane
Obraz Poniedziałek, 26.04.2021 Przeczytaj fragment powieści "Nirvaan" Jarosława Pietrzaka Obraz Środa, 21.04.2021 Miłość leczy najgłębsze i najbardziej bolesne rany. Konkurs: wygraj książkę "Nieidealni. Collin" Karoliny Głowskiej Obraz Wtorek, 16.06.2020 Książka "Red, White & Royal Blue" już w polskich księgarniach! Obraz Piątek, 17.06.2022 Queerowy Harry Potter? Fan fiction, które stało się książką: Simon Snow w trzeciej części trylogii Rainbow Rowell Obraz Poniedziałek, 13.06.2022 Komedia romantyczna o biseksualnym twiście - premiera książki Gra Na Dwa Fronty Lily Lindon
Inne tematy
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
"Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim Wtorek, 17.03.2026 "Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności