Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Środa, 16.01.2019, Aktualizacja: Czwartek, 17.01.2019

Brian Epstein: zapomniana ikona brytyjskiego queeru

Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)

Piąty Beatles

XX wiek przyniósł nam wiele postaci ikonicznych dla rodzącego się powoli ruchu LGBTQ. Badacze niejednokrotnie zajmowali się już ich biografiami, tworzyli prace, które miały na celu przybliżyć nam ich historię i wkład w społeczność. Są to politycy, pisarze, gwiazdy popkultury i działacze społeczni. Naturalnie, w poprzednich wiekach również spotykamy się z takimi osobistościami (Edward II, królowa Anna Suart 1 etc.), jednakże XX wiek, na który składało się wiele momentów przełomowych dla ruchu LGBTQ, przysparza nam bezsprzecznie najwięcej możliwości również pod względem źródłowym. O wiele gorzej bada się historie osób, które nie pozostawiły po sobie wspomnień, pamiętników i zdjęć, a ich życiorysy znamy tylko dzięki kronikom, często pisanym przez mocno subiektywnych autorów. Nie oznacza to jednak, że nie napotykamy trudności. W wielu przypadkach bezcenny materiał źródłowy zaginął i nie jesteśmy w stanie go odtworzyć. W innych obiekt naszych badań był wyjątkowo tajemniczy, dzięki czemu nie jesteśmy w stanie ustalić, czy plotki i inne niesprawdzone informacje na jego temat były prawdziwe.

Dedykuję mojej mamie

Klaudia Kimel
Studentka historii o specjalizacji Mediewistyka na Wydziale Historycznym UAM w Poznaniu. W swoich badaniach skupia się na życiorysach osób nieheteronormatywnych od średniowiecza do XX wieku. Prywatnie członkini społeczności LGBTQ, czytelniczka Queer.pl, miłośniczka podróży, kotów i psów husky.


Co ciekawe, okazuje się, że badaczami historii queeru w większości przypadków paradoksalnie nie są historycy. W większości temat ten badają publicyści, kulturoznawcy, dziennikarze i pisarze-amatorzy, a szczególnie w Polsce, gdzie środowisko historyczne wciąż boi się zajmować tymi kwestiami 2. Prowadzi to do tego, że biografie wielu osób wciąż są nam nieznane, źródła pozostają niezbadane lub nieodnalezione, a same postaci z czasem zapomniane. Na szczęście, podejście do tej kwestii zmienia się dość drastycznie wśród nowego pokolenia historyków i studentów historii. Być może już niedługo doczekamy się przełomu w polskich badaniach nad historią queeru. Póki co, środowiska akademickie na wątki LGBTQ w życiorysach postaci historycznych patrzą z dużym przymrużeniem oka, szukając automatycznie argumentów, które mogłyby im zaprzeczyć. Czy właśnie w taki sposób powinniśmy pracować? Z pewnością nie.


Na szczęście, życiorysy niektórych osób nie pozwalają nam mieć wątpliwości co do ich seksualności, co nie sprawia automatycznie, że badacze mają ułatwioną pracę. Doskonałym przykładem jest Aleksander Wielki, z którego seksualnością do dzisiaj jest wiele problemów, pomimo, iż ostatecznie uznaje się, że był osobą biseksualną. Pamiętać jednak należy, że dzisiejsze określenia na seksualność nie obowiązywały w poprzednich wiekach, a szczególnie w starożytności. Problem terminologii nie stanowi jednak głównego tematu pracy, dlatego pozwolimy sobie tej sfery tutaj nie rozwijać.

Powyższa kwestia nie dotyczy jednak osoby Briana Epsteina. Bezsprzecznie wiemy, że był on homoseksualistą, który tego nie ukrywał, kiedy nie musiał. Problem leży jednak zupełnie gdzie indziej i w tym tekście postaramy się znaleźć jego rozwiązanie, którym będzie odpowiedź na pytanie, dlaczego Brian Epstein mógł stać się jedną z największych (o ile nie największą) dwudziestowieczną ikoną queeru, a jednak nią nie został. Jest to nasze główne zadanie, poboczną kwestią jest przedstawienie, skąd inąd bardzo dramatycznych losów tego człowieka. Mamy nadzieję, że pomoże to chociaż odrobinę zwrócić uwagę czytelników na postać pochodzącego z Liverpoolu geja o żydowskim pochodzeniu.

Zagubiony chłopiec

Wyobraźmy sobie oś czasu, w tym przypadku z chronologią dotyczącą The Beatles. Brian Epstein pojawia się na niej dopiero w wieku 27 lat, czyli w roku 1961. Nie jest to sam początek istnienia zespołu, który ma już za sobą wiele burzliwych chwil, liczne zmiany składu, a także pierwszą erę hamburską 3. Kiedy The Beatles poznali Briana Epsteina, który z miejsca zapragnął pomóc im się “wybić”, świat muzyki przeżywał swój jeden z punktów zwrotnych. Ale po kolei.

Cofnijmy się o dwadzieścia siedem lat, do roku 1934. 19 września na Rodney Street w Liverpoolu przychodzi na świat Brian Samuel Epstein. Brian i jego młodszy o 22 miesiące brat Clive, wywodzili się z żydowskiej rodziny – ich dziadek był litewskim Żydem, natomiast babka pochodziła z Rosji. Brian przez pierwsze lata zdawał się nie móc znaleźć dla siebie miejsca. Rodzice przenosili go ze szkoły do szkoły, aż w końcu, w wieku szesnastu lat oznajmił ojcu, że jego marzeniem jest zostać projektantem mody, czemu ten stanowczo się sprzeciwił. Jego rodzice posiadali sklep meblowy, dlatego Brian został zmuszony do pomagania w rodzinnym interesie, pomimo, iż wiadome było, że starszy syn prawdopodobnie go nie przejmie. Nie wiemy za dużo o tym, jak najbliższa rodzina odnosiła się do orientacji seksualnej Briana. Prawdopodobnie niewielu członków rodziny o niej wiedziało. W każdym razie, Epstein w końcu został wezwany do wojska, ale nie spędził tam za dużo czasu; tamtejszy psychiatra postarał się o zwolnienie go ze służby właśnie ze względu na jego homoseksualizm. Epstein powrócił do Liverpoolu i zajął się prowadzeniem własnego biznesu – sieci sklepów muzycznych NEMS 4, które regularnie odwiedzane były przez młodziutkich Beatlesów.

Pozwolimy sobie w tym momencie na małą dygresję. Otóż w 1964 roku Brian wydał swoją pierwszą autobiografię “A Cellarful of Noise”. Wiemy, że prawdziwym jej autorem był publicysta, Derek Taylor. Jest to wyjątkowo cenne, chociaż dzisiaj już zapomniane, źródło do historii Beatlesów. Dzieło to poniekąd świadczy o wyjątkowym tragizmie postaci Briana, gdyż podczas jej czytania dochodzimy do wniosku, że mężczyzna znajduje się w cieniu swoich podopiecznych. Epstein wie, że jego los wyjątkowo mało obchodził media, pomimo to chciał po sobie zostawić ślad. Nie pisał piosenek, nie komponował, a rola, jaką pełnił niewiele obchodziła fanów Beatlesów. Musiał więc swoją autobiografię skoncentrować na ich życiorysie. Oczywiście, w książce nie ma ani słowa o jego homoseksualizmie. W tamtym czasie nikt z zewnątrz nie mógł się o tym dowiedzieć 5. Autobiografia powstała przed okresem kryzysowym w historii Beatlesów, dlatego jest bardzo cennym spojrzeniem na świat sławy niemal idylliczny, a na pewno taki, jaki chcieliby oglądać ówcześni fani.

Brian Epstein jako gospodarz audycji muzycznej "Hullabaloo" nadawanej przez NBC Brian Epstein jako gospodarz audycji muzycznej "Hullabaloo" nadawanej przez NBC By NBC Television - eBayfrontback, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=37391631

Wiemy, że Brian był bardzo rozczarowany swoim życiem. Musiał porzucić swoje marzenia, gdyż jego ojciec się z nimi nie zgadzał, do tego czuł presję ze względu na to, że wciąż jeszcze się nie ożenił i nawet nie miał takowych planów. Kiedy zapragnął zostać aktorem i podjął kurs w The Royal Academy of Dramatic Arts w Londynie, po paru miesiącach porzucił go i wrócił z powrotem do Liverpoolu. Liverpool przyciągał go jak magnez za każdym razem, gdy udało mu się z niego wyrwać. Jak przeznaczenie.

Brian nie mógł też znaleźć szczęścia w miłości. Pociągał go bardzo konkretny rodzaj facetów. Phillip Norman mówi, że Brian miał słabość głównie do heteroseksualnych mężczyzn bez krzty łagodności, dzięki czemu Epstein nie potrafił się ustatkować ani wtedy, ani później. Szukając partnerów nieustannie się narażał nie tylko ze względu na ich brutalność, ale głównie przez to, że w miejscach, których ich szukał, mógł się natknąć na niespodziewany patrol policji.

Ważne jest także to, że Brian nigdy nie lubił muzyki pop. Chociaż sprzedawał w swoim sklepie również płyty z taką muzyką, nie rozumiał jej i kompletnie się na niej nie znał. Tym bardziej niesamowite wydają się późniejsze wypadki, które ostatecznie doprowadziły do objęcia przez niego roli menagera Beatlesów. Brian utrzymywał dobry kontakt ze swoimi klientami, dlatego ci niejednokrotnie opowiadali mu o tym, co słychać na liverpoolskiej scenie muzycznej. Zafascynowany tajemniczym miejscem o nazwie The Cavern, a także jego powiązaniem z płytą Tony’ego Sheridana 6 (która stała się wyjątkowo rozchwytywana w jego sklepie). Moment, w którym, Brian zdecydował się tam pójść i obejrzeć występ The Beatles z pewnością był jedną z najważniejszych decyzji w jego życiu.
ZOBACZ TEŻ 6 powodów, dla których warto poznać Hamburg Pomysł na urlop 2018?

Piąty Beatles

Brian Epstain poznał Beatlesów dokładnie 9 listopada 1961.
Co prawda, sam występ nie zrobił na nim zbyt dużego wrażenia, ale obserwował to, co działo się wokół niego. Mdlejące dziewczyny, szaleńczo zakochane w kilku grających młodzieńcach, tłum wykrzykujący teksty piosenek, błagający, aby nie schodzili ze sceny, proszący o coraz to nowe przeboje. Tego dnia Epstein wiedział, że nie może przepuścić takiej okazji.

Charakterystyka klubu The Cavern we wczesnych latach sześćdziesiątych jest zawsze bardzo wyraźna. W nawiązaniu do nazwy, klub mieścił się w piwnicy na Mathew Street. Nie podawano tam alkoholu ze względu na nieletnich bywalców. Zapach, jaki panował w całym pomieszczeniu do dziś przywołuje wspomnienia stałych gości - gorzka woń sera z pobliskich magazynów, dym papierosowy, duszący zapach lakieru do włosów, środków dezynfekujących i potu. “Jaskinia” była naprawdę niewielka, dlatego naprawdę wrażenie robi fakt, że na występy Beatlesów przychodziło tam kilkadziesiąt osób, tłocząc się w tym ciasnym, śmierdzącym pomieszczeniu. Do dzisiaj The Cavern stanowi ikoniczne miejsce. W tym niewielkim klubie występowały największe gwiazdy muzyki rozrywkowej, chcąc podążyć za szlakiem wyznaczonym przez Beatlesów. W tamtym czasie miał on jednak znaczenie wyłącznie lokalne, a Beatlesi byli jego “rezydentami”.

Nie od razu Beatlesi zostali przekonani do tego, aby Brian został ich menagerem. Mężczyzna spotykał się z nimi trzy razy, aż w końcu, trzeciego grudnia 1961 usłyszał od Johna prośbę - “Zrób coś z nami”.



Jest to więcej niż prawdopodobne, że Brian od samego początku był absolutnie zakochany w Johnie Lennonie. John, o sześć lat młodszy od niego, emanował pewnością siebie, agresywnością i paniczną potrzebą bycia na szczycie. Można by się pokusić o stwierdzenie, że była to miłość od pierwszego wejrzenia, z czego John naturalnie zdawał sobie sprawę. Abstrahując od toczących się dyskusji na temat seksualności Lennona, prawdopodobnie nie był on zainteresowany Brianem pod względem romantycznym. Nie można jednak wykluczyć możliwości istnienia pomiędzy nimi krótkiego romansu 7, nawet, jeśli zaistniał on tylko po to, aby John mógł okręcić sobie menagera wokół palca. Cóż, nie od dzisiaj wiadomo, że osobowość Johna Lennona była wyjątkowo skomplikowana.

Brian od razu zabrał się za “ugrzecznienie” wizerunku The Beatles. Na jego prośbę zmienili skórzane kurtki na garnitury, sprawiając pozory chłopaków z dobrych domów, których mieli pokochać rodzice ich fanek. Niestety, trudno było im znaleźć firmę fonograficzną. Odrzucono ich w Decca Records 8, a Brian dwoił się i troił, aby załatwić swoim “chłopcom”(jak to zwykł ich nazywać) kontrakt płytowy. W końcu, z pomocą producenta George’a Martina, udało mu się podpisać kontrakt z Parlophone.

Brian niewątpliwie wywarł ogromny wpływ na wizerunek i muzykę Beatlesów. Nie znał się na muzyce pop, ale zawsze był chętny im doradzać, wytykał błędy, mówił, co jest źle a co dobrze zrobione, a ci słuchali z namaszczeniem każdego jego słowa. Wszyscy ludzie z otoczenia The Beatles podkreślają, że podjęcie współpracy z Epsteinem było kamieniem milowym nie tylko w historii zespołu, ale i muzyki w ogóle. Owszem, przez ten cały czas stał w cieniu swoich “chłopców” jednak wydawało się, że nie bardzo mu to przeszkadzało i odnalazł swoje miejsce na ziemi. Był z nimi wyjątkowo zżyty, został nawet ojcem chrzestnym pierwszego syna Johna, Juliana. Dzisiaj aż trudno pomyśleć, że o człowieku, który stoi za sukcesem najważniejszego zespołu muzycznego wszech czasów nikt nie pamięta, lub pamiętają nieliczni.

Można się pokusić o stwierdzenie, że stałego partnera Brian nie miał nigdy. Owszem, wiemy o jego licznych romansach, dłuższych lub krótszych, bardziej udanych lub mniej, jednak z nikim nigdy nie związał się na stałe. Lata mijały, jego “chłopcy” się żenili, zakładali rodziny, a Brian stawał się coraz bardziej samotny. Obrazu dopełniał fakt, że był on uzależniony od środków nasennych i cierpiał na bezsenność.

Tragizm przypadków losu

Lato 1967 przeszło do historii jako “summer of love” 9. Jeszcze kilka lat wcześniej policja na starym i nowym kontynencie dość pobłażliwie podchodziła do nastolatków szalejących na dyskotekach i koncertach, w 1967 roku sytuacja drastycznie się zmieniła. Wraz z odkryciem nowego środka psychoaktywnego, LSD, młodzież i artyści stawali się coraz bardziej uzależnieni od narkotyków. Popkultura nabrała nowych, psychodelicznych barw, zmieniała się także jej forma – z każdą chwilą coraz bardziej abstrakcyjna. Rosła w siłę też rola kontrkultury jako protestu wobec wojny w Wietnamie, szarej rzeczywistości i skandali politycznych. Wszystko to kotłowało się przez całą pierwszą połowę 1967, aż dało upust podczas najsłynniejszego lata XX wieku 10.

Lato 1967 było symbolem zmęczenia przytłaczającymi latami 60. Powoli rezygnowano z duszącej ilości lakieru do włosów i wszechobecnych garniturów, aby ubrać coś zwiewnego, jaskrawego, rozpuścić włosy na wietrze i cieszyć się otaczającym światem. Teoretycznie, rok 1967 stanowi granicę pomiędzy przełomowymi latami 60, a kolorowymi 70. Londyn, stanowiący europejską kolebkę kontrkultury, wyglądał, jakby znalazł się w zupełnie innym wymiarze.

Beatlesi szybko odnaleźli się w nowej rzeczywistości. Album Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band do dzisiaj stanowi jedno z najważniejszych dzieł muzycznych, jakie kiedykolwiek powstało. Podczas jego nagrywania nic już nie było takie, jak dawniej. Wcześniej nierozłączni, członkowie coraz bardziej oddalali się od siebie, każdy podążał w swoją stronę. Chociaż do rozpadu zostało jeszcze kilka lat, wiadomo już było, że jest to nieuniknione.
W tej sytuacji nie potrafił się odnaleźć Brian. Wciąż w garniturze, wciąż ślepo podążający za swoimi “chłopcami” i pilnujący, aby docierali do studia nagraniowego na czas, kompletnie nie odczuwał ducha lata miłości. Dzisiaj już wiemy dlaczego. Lato miłości było dla każdego, oprócz tych, którzy “kochali inaczej”. Według prawa 11, kontakty seksualnie między osobnikami tej samej płci wciąż były nielegalne i można było za nie trafić do więzienia. Osoby nieheteronormatywne nie miały więc swojego ”lata miłości”, w tym również Brian Epstein.

Zmiana miała już niedługo nadejść. The Sexual Offences Act 1967 to akt, który miał na celu zdekryminalizować stosunek pomiędzy dwoma mężczyznami powyżej 21 roku życia. Objął on tereny Anglii i Walii, oficjalnie wchodząc w życie w sierpniu 1967. Brian Epstein jednak go nie dożył.

27 lipca 1967 roku Beatlesi znajdowali się w Bangor na północy Walii na spotkaniu z ich duchowym nauczycielem, kiedy otrzymali telefon z Londynu z informacją o śmierci swojego menagera. Brian miał 32 lata i przypadkowo przedawkował leki nasenne. Nie było to samobójstwo, jak mogłoby się wydawać. Brian po prostu wziął za dużą dawkę, a następnego ranka już się nie obudził. Wiadomość była wstrząsem dla wszystkich, ale głownie dla Beatlesów. Nie mieli zielonego pojęcia, jak sobie bez niego mają poradzić.

Ranga tragizmu postaci Briana dociera do nas w momencie, kiedy uświadomimy sobie, że zmarł miesiąc przed wejściem w życie The Sexual Offences Act 1967. Czy gdyby nie przypadkowa śmierć, Brian miałby możliwość na znalezienie w końcu stałego partnera i dożycia w szczęściu starości? Być może, ale nie jesteśmy tutaj po to, żeby gdybać. Interesują nas niestety tylko fakty, a faktem jest, że Brian nie zostawił na świecie nikogo, poza członkami The Beatles, którzy byli jego najlepszymi przyjaciółmi.
  • 1
  • 2
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (11)
ad dj- cant-see-your-face-in-my-mind pesso przeor no-name-p rmt radek
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (0)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Redakcja Queer.pl
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT+
Pierwszy polski portal przeznaczony dla osób LGBT+, założony w 1996 roku.
queer.pl
TAGIWięcej
brian epstein historia historia lgbt muzyka muzyka LGBT the beatles
Powiązane
Obraz Czwartek, 13.05.2021 Historia tęczy na Eurowizji. Którzy artyści i artystki LGBTQ wyróżnili się najbardziej do tej pory? Obraz Poniedziałek, 30.11.2020 Nie tylko Chopin. Kto jeszcze spośród znanych kompozytorów nie był hetero? Obraz Czwartek, 11.08.2022 Seks dla rozrywki, dzieci z laboratorium, ataki gejów na policjantów - Co znajdziemy w podręczniku HiT? Obraz Piątek, 29.04.2022 Nastoletni raper 27.Fuckdemons robi coming out - "Mówią mi Maks, a urodziłem się dziewczyną" Obraz Poniedziałek, 04.04.2022 O aborcji i homofobii opowiadają reżyserki z z Warszawskiej Szkoły Filmowej - Zespół NIEBØ z nowym teledyskiem
Inne tematy
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności