Bardzo sobie obiecywałem, że moje teksty dla Queer.pl nie będą dotyczyć wyłącznie polityki, ale przyznaję, że w obecnej sytuacji trudno dochować takiej obietnicy. Emigracja wewnętrzna to wbrew pozorom ogromne wyzwanie: politycy i polityczki bardzo się starają, żebym nie mógł w spokoju zajmować się pisaniem kolejne filozoficznej książki, którą przeczyta sto równie eskapistycznie nastawionych osób.
Platforma Obywatelska konkretnie się stara. W Warszawie ich kandydatem jest Rafał Trzaskowski, prezentujący się jako polityk otwarty, także na problemy osób LGBT+. To oczywiste i konieczne: elektorat lewicowy, czy też szerzej: progresywny, czyli postępowy to w Warszawie duża grupa wyborców. Bez nich Trzaskowski nie będzie w stanie pokonać Jakiego. Wszystko jednak wskazuje na to, że Schetyna założył, że jego słowa sprzed niemal roku „i tak na nas zagłosujecie, bo nie będziecie mieli wyjścia” są aktualne na zawsze. Czegokolwiek by PO nie zrobiła, jak bardzo by nie lekceważyła wyborców postępowych, jak by nie obnażała swojej hipokryzji i zakłamania, i tak środowiska te pójdą i zagłosują „przeciw PiS”.
Jest dla mnie zdumiewające, że Schetyna i jego otoczenie nie są w stanie po trzech latach pojąć, że dokładanie taka strategia doprowadziła Platformę do przegrania wyborów prezydenckich i parlamentarnych. Okazało się, że nie poszli i nie zagłosowali! Halo! Mówi się! Już to ćwiczyliście i nie wyszło! Czeka nas powtórka z rozrywki? Po kolejnej kadencji PiS nie będzie już nawet czego sprzątać, a o rządach Jakiego w Warszawie wolę nawet nie myśleć.
Nie poszli i nie pójdą. Pierwszym policzkiem dla lewicy było wystawienie przez PO skrajnie prawicowego kandydata we Wrocławiu. Ujazdowski to nie tylko polityk, którego poglądy są zbieżne znanego ze swojej sympatii dla środowisk LGBT+ Ordo Iuris, ale także, według dość poważnej opinii komentatorów, najgorszy minister kultury w historii III RP (a konkurencję miał naprawdę niezłą!). Wystawienie radykała prawicowego i nieudacznika to skandal, bo stawia wrocławian i wrocławianki przed wyborem: dżuma czy cholera? Wynik tego pojedynku ma takie znaczenie, jak wynik meczu Polska-Japonia w mistrzostwach świata: tak czy siak dno i wodorosty.
A teraz Słupsk: nieśmiertelna koalicja PO-PiS odmówiła tam absolutorium Robertowi Biedroniowi. Bo lokalne PO zapewne się zbuntowało, bo dla lokalnego PO oraz ich nadzorcy, pana Schetyny, nie jest ważne, jakim prezydentem jest Robert. Dla nich problemem jest to, że jest otwartym gejem oraz że po prostu „nie jest ich”. Nie obsadzał platformersami miejskich spółek, porobił konkursy i tym samym ma absolutnie przerąbane u lokalnej (partyjnej) elity, która przez niego nie może realizować swojego programu „rodzina (partyjna) na swoim”.
Skąd wiem, że jest dobrym prezydentem? Ano stąd, że Newsweek urządza co roku ranking najlepszych prezydentów i prezydentek (jest ich w Polsce 107), zwany N15. Metodologia tego rankingu jest szczegółowo opracowana przez ekspertów i polega na tym, że prezydenci (ich biura) wypełniają drobiazgowy kwestionariusz, w którym opisują swoje działania w danym roku. Na tej podstawie budowanych jest ranking 15 najlepszych. Otóż Robert Biedroń jest w tym rankingu na 12 miejscu (nota bene ex aequo z Tadeuszem Ferencem, prezydentem Rzeszowa od 2002). Ranking jest, powtarzam, opracowany przez specjalistów (ich listę znajdziecie na stronie Newsweeka) i jest bardzo miarodajnym wskaźnikiem.
Ale nie jest z PO! To po pierwsze. A po drugie jest głęboko przekonany, że wystawienie własnego kandydata przeciw Biedroniowi to kolejny gest Platformy wobec „konserwatywnego skrzydła”, które Schetyna bardzo lubi dopieszczać. No i dopieszcza: wystawiając homofoba we Wrocławiu i głosując przeciw udzieleniu Robertowi absolutorium w Słupsku. I po tym wszystkim mamy położyć uszy po sobie i pójść głosować w Warszawie na Trzaskowskiego, „bo nie będziemy mieli wyjścia”.
Panie Schetyna! Wie Pan, co jest gorsze od jawnego zamachu na demokrację? Gorsza jest hipokryzja tych, którzy kierując się partyjnym kunktatorstwem knują w swoich pieczarach strategie wyborcze mające się nijak do oczekiwań wyborców i do rzeczywistych kwalifikacji kandydatów. Nieudacznik do Wrocławia? Ale będzie wdzięczny i wierny, bo to neofita świeżo (po raz kolejny) nawrócony z PiS. Dobry prezydent w Słupsku? Nagle brak absolutorium, bo program „partia na swoim” najważniejsza. W ten sposób psuje Pan demokrację jeszcze skuteczniej, niż Kaczyński: Pan do niej zniechęca. Zwycięstwo Roberta Biedronia w Słupsku i jego dobra, sprawna, transparentna prezydentura to dla sił progresywnych w Polsce ogromna wartość i nadzieja. Jeśli ktoś jest dobrym urzędującym prezydentem miasta, to się go popiera, a nie wystawia przeciw niemu swoich kandydatów. Jeśli ktoś jest prezydentem i symbolem aspiracji ogromnej kategorii obywateli, symbolem równości i jednocześnie ponadpartyjnej skuteczności, to się go popiera z przyzwoitości. Albo nie popiera, mówiąc otwarcie: bo nie jest nasz, bo jest otwartym gejem, a my cenimy sobie bardziej naszych homofobicznych wyborców i geja nie poprzemy.
Pan, panie przewodniczący Schetyna, wybrał zachowanie w swoim stylu: odmówienie w koalicji z PO absolutorium akurat w roku wyborczym i zapewne brudną kampanię, która po tym nastąpi. Robert Biedroń wygra te wybory w Słupsku, ale Pan przegra nie tylko w Słupsku, Pan wpakuje Wrocław, Warszawę i Polskę w łapy PiS na kolejną kadencję. Bo Pan i Pańska partia niczego się nie nauczyliście z klęski 2015. I nadal macie progresywnych wyborców w dupie.
Piątek, 24.08.2018 Kochanowski prozą: Biedroń nadchodzi?
Poniedziałek, 03.09.2018 Biedroń: nie kandyduję w Słupsku
Środa, 22.08.2018 Biedroń: czy Polacy są gotowi na lidera partii-geja?
Środa, 15.10.2025 „To nikomu nie zaszkodzi, ale wielu uratuje życie”. Biedroń mówi o chorobie partnera i apeluje o związki partnerskie
Piątek, 13.10.2023 Polscy politycy LGBTQ – to oni przecierali szlaki
pis dokladnie banda zgrzybialych
nieudacznikow ktora dorwala
sie do wladay
Jak nagle? W poprzednich latach też były z tym problemy (z absolutorium dla Biedronia).
Co do komentarza poniżej, nie zgadzam się, że Wrocław jest konserwatywny i prawicowy. Zawsze siłą tego miasta była otwartość i liberalizm, dlatego pomimo 4 liczby ludności, ma drugą wielkościowo gospodarkę po Warszawie. Po prostu nasz prezydent przez wiele kadencji się wypalił, przez ostatnią kadencję, gdy o mało co nie wygrała pani z PiSu, nie wytrzeźwiał, tylko za przeproszeniem, nie wiadomo gdzie wyprowadzał te pieniądze, bo wiedział, że to jego ostatnia kadencja i nic nie zrobił dla miasta po za igrzyskami. Sprawy socjalne stoją, remonty kamienic też, to chyba jedyne tak duże miasto, w którym nawet główne drogi, a nie lokalne są wyłożone poniemiecką kostką, a asfalt położony jest gdzieniegdzie, brakuje planu rewitalizacji pełnych osiedli kompleksowo, podłączanie do sieci ciepłowniczej miejskich nieruchomości stoi, komunikacja miejska jest tutaj wyjątkowo dla biednych i studentów, w porównaniu np. do Krakowa lub Poznania to nasze tramwaje i ich prędkość to tragedia. Nie mówiąc o codziennych wykolejeniach jak na Ukrainie. To dlatego mieszkańcy mają go dość, a nie za charakter polityki. Wszystkie projekty stoją, bo Wrocław jest bankrutem, miejskie spółki są zadłużone, a kupujemy sobie rzeźby po milion złotych, pamięta ktoś, kiedy miały być wystawiony zdjęcia Marylin Monroe? Do dzisiaj nie są dostępne dla publiczności. Można by tak pisać i pisać. Najgorzej, że jeśli wygra homofob z PiSu lub z PO to lepiej nie będzie ale może kolejny prezydent przywróci temu miastu świetność.
Zgadzam się z powyższym.
Mentalny_Stalingrad:
I na powyższym się skończyło, tutaj kompletnie się rozmijamy. Mieszkańcy mają go dość za butę i brak zrozumienia potrzeb mieszkańców, a nie za brak konserwatyzmu!