Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Wtorek, 27.02.2018 13:59

Jacek Kochanowski o depresji

Podziel się Tweetnij Skomentuj (15)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (15)

Nie skreślajcie tych, którzy walczą z "siłami ciemności"

Tak się składa, że niedawno, 23 lutego, obchodziliśmy, jeśli można tak powiedzieć, Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją, pozwólcie więc, że kilka słów na ten temat, bo trzeba na ten temat mówić. Trzeba, bo depresji nie traktuje się poważnie. Poważnie traktuje się choroby jednoznacznie „biologiczne”: nowotwory czy choroby układu krążenia. Rak, zawał, udar - choroby te budzą współczucie, a depresja? Depresja budzi raczej politowanie i porady w stylu „weź się w garść”, „zacznij myśleć pozytywnie”, „nie rozczulaj się nad sobą”. Boże, ile razy ja to słyszałem. Nie macie nawet pojęcia, jakie to jest wkurzające i poniżające.

- Jacek Kochanowski -

Jakiś czas temu mogliście przeczytać na Queer.pl apel Tomka Wrzoska o pomoc dla mnie. Istotnie, z powodu depresji, o czym niżej, wpadłem w poważne tarapaty finansowe, ale dzięki Waszej ofiarności powoli się podnoszę. Mogłem ogarnąć podstawowe zaległości i przede wszystkim wynająć profesjonalną kancelarię, która zajmie się restrukturyzacją mojego zadłużenia, podczas gdy ja mogę się skupić na walce o powrót do zdrowia. Dlatego chcę podziękować przede wszystkim Tomkowi za ogromne i nieocenione wsparcie, Wam wszystkim za odruchy serca wyrażające się nie tylko wpłatami, ale też dobrymi słowami, no i oczywiście redakcji Queer.pl za umieszczenie apelu. Dziękuję Wam. Byłem naprawdę na krawędzi i zawróciłem w ostatniej chwili. A właściwie Tomek mnie zawrócił.
ZOBACZ TEŻ Znany socjolog potrzebuje pomocy Zbiórka dla Jacka Kochanowskiego

Tak się składa, że niedawno, 23 lutego, obchodziliśmy, jeśli można tak powiedzieć, Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją, pozwólcie więc, że kilka słów na ten temat, bo trzeba na ten temat mówić. Trzeba, bo depresji nie traktuje się poważnie. Poważnie traktuje się choroby jednoznacznie „biologiczne”: nowotwory czy choroby układu krążenia. Rak, zawał, udar - choroby te budzą współczucie, a depresja? Depresja budzi raczej politowanie i porady w stylu „weź się w garść”, „zacznij myśleć pozytywnie”, „nie rozczulaj się nad sobą”. Boże, ile razy ja to słyszałem. Nie macie nawet pojęcia, jakie to jest wkurzające i poniżające.

A objawy depresji są obezwładniające, one człowieka kompletnie wyłączają z życia. To nie jest po prostu smutek, tylko absolutna rozpacz, która przesłania wszystkie pozytywne i jasne strony życia. Dwa tygodnie temu lekarz zapytał mnie, kiedy ostatnio czułem radość: z powodu jakiegoś sukcesu zawodowego czy jakiejś miłej sytuacji w życiu. Odpowiedziałem, co mnie samego zdumiało, że nie pamiętam. Nie pamiętam, kiedy mi było przyjemnie, miło, kiedy coś mnie cieszyło. Po habilitacji poczułem tylko ulgę, że mam to za sobą. Żadnej satysfakcji.

Depresja, co gorsze, w swoim ostrym stanie uniemożliwia wykonywanie najprostszych codziennych czynności: mycie się, sprzątanie, wyjście z domu to sklepu - to wszystko wydaje się wysiłkiem nie do pokonania. Stanisław Skarżyński, też cierpiący na depresję, tak to opisał ostatnio w „Gazecie Wyborczej”: „Masz świetną narzeczoną, fajną pracę, hajs się zgadza, ludzie wyrażają szacunek, poklepują po plecach. Na zdrowy rozum – bo przy depresji rozum najczęściej pozostaje zdrowy – powinieneś spojrzeć w lustro i zobaczyć człowieka, którym chce się być. A w lustrze widzisz szarą, niedogoloną, smutną twarz, rozczochrane włosy, zaniedbane, byle jakie ubranie, brudne buty. Podkrążone oczy, zaciśnięte usta. Obraz nędzy i rozpaczy. I tak jest ze wszystkim – pies patrzy na ciebie okrągłymi oczyma, a ty nie masz siły z nim wyjść. Jesz byle co i byle jak, bo pójście do sklepu to wysiłek nie do podjęcia. Faszerujesz się kawą, energetykami, cukrem. Fryzjer – wyprawa na inny kontynent. Wstawić pranie? Boże, litości. Rozwiesić? Niech mnie ktoś zastrzeli.” (GW 22/02/18)

Brzmi to zapewne banalnie: w końcu każdemu kiedyś czegoś się nie chciało zrobić. Ale to coś więcej, że „niechcenie”. To kompletna, przygniatająca niezdolność do działania. Jakby wam ktoś kazał zmywać mając na plecach stukilogramowy głaz. Zmobilizowanie się do umycia zębów zajmuje godzinę, o ile w ogóle udaje się wstać z łóżka. U mnie najostrzejsze epizody depresyjne, czyli ataki depresji po prostu, zawsze objawiały się niezdolnością do jedzenia. Sama myśl o jedzeniu wywoływała mdłości. Do tego najgorszy rodzaj bezsenności: budzę się po godzinie spania i koniec. Do rana stres, że znów nie śpię...

Zazwyczaj depresji towarzyszą stany lękowe. Kiedy mam gorsze dni bywa, że nie jestem w stanie wyjść z domu. Ubieram się, zakładam kurtkę i... dostaję torsji. Całe ciało i wszystkie bebechy wyginają paroksyzmy skurczu. Mieliście kiedyś skurcz w łydce albo w udzie? Pamiętacie ten ból? To teraz wyobraźcie sobie, że tak boli całe ciało i wszystkie flaki. Kiedy już udaje mi się pozbierać z podłogi nie pozostaje nic innego, jak zadzwonić do pracy i powiedzieć, że się nie dotrze. Wyobrażacie sobie, co czułem słysząc w słuchawce: „No o takich rzeczach trzeba uprzedzać i znaleźć zastępstwo na zajęcia!”? No racja. Studenci i studentki przychodzą na skargę, że Kochanowski olewa ich i nie uprzedza o odwołaniu zajęć. No racja. Doktorantka się na mnie obraziła i przeszła do innej osoby, bo „nie stawiłem się na spotkanie z nią”, a moje odpowiedzi były „agresywne i emocjonalne” (cytaty z oficjalnego maila do władz mojego Instytutu). No racja. Pewna uczelnia prywatna wywaliła mnie z roboty, bo nie byłem w stanie na czas dostarczyć zwolnienia - po prostu pójście na pocztę było, jak pisał Skarżyński, wyprawą na inną planetę. Po jakimś czasie próbowałem nawet w sądzie walczyć o przywrócenie do pracy, ale sąd stwierdził, że moja postawa (z tym zwolnieniem) była sprzeczna z zasadami życia społecznego. No racja. Niewątpliwie depresja jest sprzeczna z zasadami życia społecznego.

Wszystko to, jak łatwo się domyślić, tylko pogłębia depresję. Miałem i mam poczucie winy wobec studentów, doktorantów, władz mojej Katedry i Instytutu. Poczucie winy leci w górę, za to poczucie własnej wartości leci w dół... Tyle by się chciało, tyle pomysłów w głowie, a tu nagle ściana, dół, koniec. I pretensje: nie przyszedł na zajęcia, miał napisać coś i nie napisał, bo leniwy, bo niesłowny, bo nieogarnięty, bo słomiany zapał... Te pełne politowania uśmieszki, „nie, nie licz na Kochanowskiego, on tylko udaje, że chce coś zrobić”. I kończą się propozycje współpracy, zaproszenia na spotkania, zaproszenia do jakiegoś działania. Wystarczy, że zawalisz raz, drugi. I po tobie. Oczywiście, że się nie dziwię: lubi się ludzi efektywnych, zawsze gotowych. A nie rozmemłanych, co jakiś czas wypadających z obiegu. Wypadniesz raz, wypadniesz drugi... I przestajesz być partnerem do współpracy. Kochanowski jest niepoważny, nie warto. Oj, wierzcie mi, chorzy czują tę chwilę, kiedy ktoś ich skreśla. Zmienia się ton maili i rozmów. O ile w ogóle jeszcze ktoś pisze maile czy dzwoni.

Zapewne uważacie, że trzeba tłumaczyć. Czy od chorego na raka oczekujecie, że będzie się tłumaczył, dlaczego nie jest w stanie „stawić się na spotkanie”, dlaczego nie da rady czegoś zrobić? Dlaczego zatem wymagacie tego od ludzi chorych na depresję? Po pierwsze skąd, przy tym całym osaczeniu przez ból, lęk, walkę o każdy krok i każdy gest, brać siłę na to, żeby wciąż i wciąż się tłumaczyć? Po drugie, próbowałem. To bardzo rzadko działa, po prostu. Nie wiem, może tylko ten, który przez to przejdzie, jest w stanie zrozumieć.

Najgorsze, że Skarżyński ma rację pisząc we wspomnianym artykule, że rozum jest w tym wszystkim zazwyczaj mniej lub bardziej sprawny. Chory na depresję ma świadomość, co się z nim dzieje, ma świadomość, jak na jego czasowe niemoce reaguje otoczenie, ma świadomość bycia skreślanym... I ma świadomość słuszności pretensji, bo zawiódł oczekiwania, bo znów zniknął, bo nie dotrzymał terminu.

Ale mimo wszystko ten sprawny rozum pozwala pracować, wykorzystywać te „okienka pogodowe”, jak himalaiści, żeby, jak ja na przykład napisać kolejną książkę czy artykuł. Zrobiłem doktorat w cztery lata, uzyskanie habilitacji zajęło mi kolejnych siedem lat (a trzeba się wykazać „znaczącym dorobkiem naukowym”). Ta choroba wyłącza tylko na jakiś czas, potem można wrócić do pracy, do podjętych zobowiązań, do zaplanowanych działań. Tylko czasem już nie ma do czego wracać, bo cię skreślili. Kochanowski to niepoważny facet, nie ma sensu...

Najpotworniejszym doświadczeniem jest patrzenie, jak depresja niszczy twój związek. Bo on czy ona ma dość. Czy można się dziwić?

Przepraszam za porównanie: kojarzycie zapewne Robina Williamsa? Wielki, wspaniały aktor, laureat Oskara i dwukrotnie Złotych Globów. W 2014 roku popełnił samobójstwo, a jego ostatnia żona wyznała po jego śmierci, że w ostatnich latach życia coraz bardziej zapadał się w sobie. Jednak depresja nie przeszkodziła mu w wykreowaniu wspaniałych, niepowtarzalnych ról, choćby w kanonicznym „Buntowniku z wyboru”. Rick Springfield, muzyk i aktor, pierwszą próbę samobójczą miał w wieku 17 lat. Przeżył tylko dlatego, że węzeł liny, na której się powiesił, był źle zawiązany i wyśliznął się z pętli, spadając na podłogę. W styczniu tego roku tak podsumował rok miniony: „Last year I was close to it, really close to it... when Robin Williams, Chester and those guys… I didn’t go, ‘Oh that’s terrible.’ I went, ‘I get it.’ I get being that lost and dark.” To „it” to oczywiście samobójstwo. A mimo tego ma udany związek, dwie córki i wielkie sukcesy, dostał Grammy w 1982 roku (miał wtedy zaledwie 33 lata), a niedawno zagrał z Meryl Streep w filmie Ricki and the Flash.

Tak, z depresją można żyć, choć tylko chorzy wiedzą, ile wysiłku to kosztuje. Ale potrzebne jest zrozumienie i wsparcie. I o to chciałem prosić. Zrozumcie: to poważna i ciężka, w dodatku trudna do leczenia choroba. Nie da się przewidzieć jej nawrotu, nie da się przewidzieć jakim somatycznym symptomem się objawi. Wspierajcie: nie skreślajcie ludzi żyjących z depresją tylko dlatego, że czasem znikają, zapadają się w sobie, tygodniami kulą się w łóżku. Wrócą, a energia skumulowana w wymuszonym okresie bezczynności pozwoli im w czasie „okienka pogodowego” zrobić naprawdę wielkie i wspaniałe rzeczy. Podobno w Norwegii minister chorujący na depresję wziął zwolnienie na kilka tygodni, podleczył się i wrócił do pracy. Nikt go nie skreślił, nie zastąpił kimś wydajniejszym...

W sumie to chciałem przede wszystkim napisać: nie skreślajcie nas, walczących z „siłami ciemności”. Nasza wyostrzona cierpieniem wrażliwość, nasza wiedza i umiejętności, których przecież depresja nie niszczy, nasz zapał do nadrabiania tych okropnych bezczynności - to wszystko może wam się przydać. Zapewne akceptowani i wspierani będziemy mieć więcej „okienek pogodowych” i może więcej z nas zawróci znad krawędzi...

I jeszcze jedno - leki psychotropowe zazwyczaj powodują gwałtowny przyrost masy ciała. Jeśli ktoś nagle zacznie pojawiać się i znikać, a jednocześnie pojawią się gwałtowne wahania jego wagi - nie oceniajcie. Wspierajcie. Po prostu.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (63)
barracuda777 fwb-wro justonemorecat owieczka00 totylkoja1995 venom93 agnie82 martibazel legolas agnieszka199000
Nie podoba mi się (1)
bombadil
Komentarze (15)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
07.03.2018 19:03 r.ender
Fragment wykładu prof. Jacka Kochanowskiego, socjologa seksualności
Ciało jako przestrzeń społeczna. Marginesy badań gender i queer
W nawiązaniu do dzieł sztuki prezentowanych w Muzeum Sztuki Nowoczesnej dr Jacek Kochanowski przedstawia punkt przecięcia współczesnej sztuki krytycznej i zaangażowanej humanistyki, którym jest ujawnienie społecznych mechanizmów wytwarzania ciała, płci i seksualności.
“Iluzja autonomicznej intymności i „prywatności” zostanie podważone poprzez ujawnienie technik dyscyplinowania ciała i przetwarzania go w uległą maszynę produkcji/reprodukcji/konsumpcji. Techniki te stają się widoczne szczególnie na powierzchni ciał nieposłusznych, w wydarzeniu ciała „eks-centrycznego”, czyli wykraczającego poza krąg tego, co konwencjonalne, „normalne”, oczekiwane, a zatem m.in. w ciele osób płciowo i seksualnie nienormatywnych.”
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
05.03.2018 0:14 A.J.
Dużo zdrowia i spokoju, Panie Profesorze!
Nie spotkałam się jeszcze z negatywnymi opiniami na Pana temat w Instytucie, nawet kilka osób polecało mi przeniesienie się do Pana na seminarium magisterskie, nad czym poważnie zaczynam się zastanawiać. Po zajęciach z postkolonializmu mogę powiedzieć tylko jedno - jestem oczarowana sposobem, w jaki prowadzi Pan wykłady. Mam nadzieję, że jeśli nie na seminarium, to może uda mi się zapisać na inne zajęcia u Pana. :)
Trzymam kciuki!
cytuj zgłoś 0 0
Jacek Kochanowski
02.03.2018 8:59 JacekKochanowski (52) Warszawa/Targówek
Dziękuję wszystkim za dobre słowo! Mam się lepiej, zaczynamy z lekarzem redukować dawkę lekarstw. Terapię przeszedłem w zeszłym roku, dla „lękowców” dedykowana jest poznawczo-behawioralna, bo ona daje narzędzia do kontrolowania emocji. Polecam! :)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
28.02.2018 15:04 kolrabi
Cieszę się, że udało się Panu z tego wyjść i opisać całą sytuację w tak ciekawy, ale i prosty sposób.
Bardziej mnie jednak interesuje jak wyglądało to wszystko zanim zaczęło się opuszczanie zajęć, spotkań itd. Czy miał Pan takie symptomy w mikro skali, czy po prostu pewnego dnia wszystko przestało być hmm "ważne"?
cytuj zgłoś 2 0
Ikona
28.02.2018 11:19 Niezalogowany
Jako była/y Pana student/ka, ale też jako osoba, która wie, czym są stany poddepresyjne, życzę dużo siły i powodzenia w leczeniu. Pozdrowienia!
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
28.02.2018 7:33 Niezalogowany
Trzymaj się z całego serca, Jacek, życzę Ci dużo siły, zdrowia, pozytywnej energii, ciepła, abyś jak najszybciej wrócił do aktywnej działalności na rzecz społeczności LGBTQPIA, był bardzo szczęśliwym człowiekiem i mam nadzieję, że Ty się nigdy nie załamiesz i oby nawrotów depresji już nie było! Ja trzymam za Ciebie mocno kciuki i naprawdę lubię Twoją wrażliwość! :) (Y)
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
27.02.2018 23:39 Niezalogowany
Niestety jeśli za długo się to odkłada to można stracić zbyt wiele...Najgorszym jest kiedy nie chcesz kogoś krzywdzic ale Twoje emocje tak mocno mają nad Tobą władze że nie potrafisz funkcjonować inaczej.. :(
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
27.02.2018 22:50 Niezalogowany
Miałem przyjemność uczestniczyć na zajęciach z socjologii queer i postkolonializmu prowadzonych przez prof. Kochanowskiego. Istotnie, kilka razy zajęcia się nie odbyły. Jednak te, które się odbyły były prowadzone bardzo interesująco i ja odebrałem profesora jako osobę inteligentną, kompetentną i która ma sporo wiedzy do przekazania. Na postkolanializm poszedłem tylko dlatego, bo przedmiot prowadził profesor. Jest mi niezwykle przykro, że musi zmagać się z tak ciężką chorobą, ale jestem też pełen podziwu, że mimo niej potrafił zainteresować tematem na zajęciach. Trzymam kciuki za powrót do zdrowia! :)
cytuj zgłoś 2 0
Ikona
27.02.2018 21:56 Niezalogowany
Trzymam kciuki.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
27.02.2018 21:32 Niezalogowany
Trzymaj się,Jacku.
cytuj zgłoś 0 0
  • 1
  • 2
Jacek Kochanowski
Autor
Jacek Kochanowski
socjolog, prof. UW
Zajmuje się gender/queer studies, badanianiami teatralnymi i postkolonialnymi.
www.kochanowski.edu.pl
TAGIWięcej
depresja jacek kochanowski ogólnopolski dzień walki z depresją zdrowie
Powiązane
Obraz Wtorek, 23.02.2016 Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją Obraz Piątek, 24.04.2015 (Sero)Pozytywnie Obraz Wtorek, 23.04.2024 Tomek Szypuła - były prezes KPH - nadal w ciężkim stanie po 12 godzinach na SOR-rze Obraz Piątek, 13.01.2023 Korzystanie z Grindra prowadzi do zaburzeń odżywiania? Obraz Środa, 17.08.2022 Zaczyna się: małpia ospa jako kara boska
Inne tematy
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
"Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim Wtorek, 17.03.2026 "Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności