Kim Lee znowu w podróży! Tym razem zapraszamy do lektury relacji z Londynu, gdzie nasza drag queen dumnie queerowała "słowiańskość" (i nie tylko!).
Kochani Moi!
Po Berlinie przyszedł czas na Londyn!
Tym razem zaproszona zostałam do innej europejskiej stolicy, Londynu. Odnoszę wrażenie, że od kilku miesięcy mamy zwiększone zainteresowanie sytuacją osób LGBTQ w naszym kraju, co wydaje się ubocznym skutkiem zmian politycznych i wzrostu tendencji, nazwijmy to, “konserwatywnych”.
Zaproszona zostałam przez
Calvert 22 Foundation oraz
The Calvert Journal – wielokrotnie nagradzanego magazynu poświęconego regionowi świata, który oni nazywają New East – czyli Europie Wschodniej, Bałkanom, Rosji i Kaukazowi. Najpierw miałam zaszczyt wziąć udział w panelu poświęconym LGBTQ w naszym regionie - panelu bardzo przekrojowym: od sztuki (Katarzyna Perlak!) przez fotografię i literaturę (Lubiewo!), na którym wraz z innymi gośćmi mogłam przybliżać życie LGBTQ w kulturze, w polityce i poza nią. Oczywiście w wystąpieniach, odczytach feministycznych tekstów, pokazach queerowego science-fiction, czy... rosyjskich teledyskach gejowskich z lat 90-tych.
Miałam także ogromną przyjemność
wystąpić na scenie kultowego klubu The Queen Adelaide na Hackney Road (wcześniej znanego pod nazwą The George & Dragon, znajdującego się w budynku z... 1830 roku) , gdzie jako „slavic girl”, czyli w stroju tradycyjnej Słowianki, mogłam przybliżać i queerować tradycyjną kulturę słowiańską. Słowiańskie motywy miały też plakaty reklamujące imprezę (oparte na grafikach wspomnianej Katarzyny Perlak), jak też obraz, na którym mnie widzicie poniżej, stworzony wcześniej przez osoby związane z Calvert 22 Foundation.
Z ekipą fundacji miałam przyjemność współpracować już wcześniej: kilka lat temu gościli u mnie dziennikarze m. in. z Białorusi i Anglii, efektem czego był materiał kręcony w mojej dawnej garderobie, prezentowany później m. in. na wystawie „Eastern Europe in Drag” w 2012 roku w Berlinie (w tym także wspomniany obraz przedstawiający mnie w motywach warszawsko-słowiańskich), a także wydana przez Uniwersytet w Amsterdamie praca Dzmitrya Suslau „Eastern Europe in Drag: Drag Shows, the LGBTI Subculture and Sexual Citizenship in Poland, Belarus and Ukraine”, w której całkiem sporo miejsca poświęcono mojej skromnej osobie (co ciekawe, zaliczono mnie do „drugiej fali” wschodnioeuropejskiego dragu, pierwszą zdaniem autora w Polsce stanowiły Marylin oraz Żaklina). W obszernej pracy zostałam opisana
jako jedyna nie-słowiańska drag queen w naszym regionie, w kraju bardzo homogenicznym (składającym się w 98 proc. z etnicznych Polaków i Polek, w którym mniejszość wietnamska – zdaniem autora – budzi niechęć), a także jako drag queen grająca zarówno płcią jak i stereotypami narodowościowymi, jako obalająca nie tylko heteronormatywną ideę płci, ale także ideę wyłącznie słowiańskiej polskości (jako że będąc z pochodzenia Azjatą występuję często w tradycyjnych strojach słowiańskich – a było to kilka lat przez coverem Krytyki Politycznej i Jasia Kapeli, w której queerowałam „My Słowianie”, więc autor trochę antycypował) :)
Oczywiście, występując w Londynie, miałam przyjemność zaprezentować się
nie tylko jako drag-słowianka ubijająca masło, ale także w swoich standardowych numerach. Ale to nie wszystko – zostałam również zaproszona do ekipy
kultowego queerowego kabaretu The LipSinkers, z którymi, po dwóch dniach intensywnych prób, już nie jako slavic girl, ale w narzuconym repertuarze zaprezentowałam się wśród odważnych i mocno politycznych numerów, z towarzyszeniem zespołu naprawdę fenomenalnych performerów – aktorów, tancerzy, drag queens, zgranych ze sobą i stanowiących mimo zróżnicowania wiekowego i płciowego świetny team. Zabawy z genderem, polityczne żarty i gagi oraz fantastycznie dopracowane wyjścia tworzyły spójne show, tak znakomite, że podczas występu na The Royal Vauxhall Tawern (miejscu, na którego scenie CODZIENNIE odbywa się inna masowa impreza LGBTQ, najczęściej queerowa i odjechana) momentami aż schodziłam ze sceny, wbijałam się w gęsty tłum i wraz z gośćmi oglądałam popisy LipSinkersów – i opadała mi kopara.
W przerwach między występami, próbami i panelami nie odmówiłam sobie zwiedzania Londynu – ogromnej multikulturowej metropolii, pełnej zabytków, muzeów, miejsc zarówno historycznych jak i rozrywkowych, w tym oczywiście miejsc LGBTQ – najwięcej oczywiście w dwóch dzielnicach, na słynnym Soho oraz Vauxhall, ale nie tylko. Miałam przyjemność zwiedzać z przyjaciółmi z Polski oraz Lesyą Myatą z Calvert 22 Foundation (też Słowianką z pochodzenia!), ale jeśli chcielibyście zwiedzić sami, to szczegółowe przewodniki nie są potrzebne, liczne, nie budzące większych emocji miejsca LGBTQ łatwo rozpoznać po flagach, wlepkach i innych tęczowych symbolach, zaś w samych lokalach często można usłyszeć polską mowę. Poczujcie proszę tą atmosferę na chwilę ze mną, zapraszam na minirelację filmową!
PS The LipSinkers, występujący nie tylko w Anglii, obiecali mi że przyjadą w tym roku do Polski i trzymam kciuki, żeby się udało!