Rozmowa z Danutą, Patrycją i Pawłem
Historyczna chwila w Płocku dla LGBT? W miejskiej instytucji - pod patronatem Ratusza, odbyła się konferencja o tematyce antydyskryminacyjnej. Nie zabrakło i tematów LGBT: udział w wydarzeniu wzięły Patrycja i jej mama, Danuta Zarzeczna. Co ważne - odbiorcami konferencji byli przede wszystkim nauczyciele i nauczycielki, którzy, jak się okazało, chcą na ten temat rozmawiać i dowiedzieć się więcej. Brawo Płock, brawo Patrycja, Danuta. I brawo Paweł, który już od jakiegoś czasu stara się edukować mieszkańców i integrować społeczność LGBT.
11 grudnia w Płocku odbyła się konferencja "Obszary przeciwdziałania dyskryminacji w kontekście Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka", której organizatorem była Rada ds. Równego Traktowania. Wydarzenie mało miejsce w miejskiej instytucji - pod patronatem Urzędu Miasta! Odbiorcami i odbiorczyniami wydarzenia byli przede wszystkim nauczyciele, pedagodzy i pedagożki, dyrektorzy szkół, przedstawiciele lokalnych uczelni wyższych, sąd rodzinny, kuratela ds. nieletnich, policja, straż miejska, czy instytucje pomocowe. Łącznie kilkadziesiąt osób.
W programie - m.in. wystąpienia działaczy i działaczek organizacji zajmujących się tematyką uchodźczą, przeciwdziałaniem przemocy, czy bezdomnością. Oraz Danuty Zarzecznej, mamy, uczestniczki Akademii Zaangażowanego Rodzica i jej córki, Patrycji Kur.Jak same Panie wspominają udział w wydarzeniu? Bardzo pozytywnie! Okazało się, że tematyka LGBT, głównie pod kątem młodzieży, była dla nauczycieli tak ważna, że zamiast 25 minut - mówiły ponad 40. Danuta Zarzeczna uczestniczy w konferencjach, jeździ na spotkania, rozmawia i edukuje o LGBT już od jakiegoś czasu. Dla Patrycji - to było pierwsze takie wystąpienie. "Pomijając jednego dyrektora, który próbował mnie "podejść" homofobicznymi pytaniami, co się mu nie udało, atmosfera była wyjątkowa i miła. Nauczyciele, także szkół wyższych, chcieli się dowiedzieć jak najwięcej, chcieli wiedzieć, jak reagować, jak pomóc uczniom LGBT" - mówi nam Patrycja, która podczas konferencji opowiedziała o sobie, swoich szkolnych doświadczeniach i poszukiwaniu akceptacji.
Danuta nie ukrywa w rozmowie z nami, że była kiedyś matką homofobką, przez co m.in. Patrycja przez całe liceum nie zdecydowała się na coming out. "Zawsze zastanawiałam się, jak to jest, że rodzic widzi, gdy z dzieckiem coś się dzieje, ale nie widzą tego ani nauczyciele, ani szkolni pedagodzy. Patrycja miała depresję, ukrywała się, trwało to całą szkołę średnią" - mówi Danuta, a córka dodaje, że gdy chodziła do szkoły, kilkanaście lat temu, nie wiedziała gdzie szukać informacji na temat homo-, czy biseksualności. W Internecie nie było tyle przydatnych materiałów, a ona sama po raz pierwszy z tematem zetknęła się w filmie "Cheerleaderka", w którym rodzice dziewczyny, podejrzewając u niej homoseksualność, wysłali ją na tzw. "obóz reparatywny". Patrycja podkreśla, że wtedy wydawało się jej, że jest jedyna taka na świecie. "Oglądałam to i myślałam sobie, że jeśli ja się ujawnię to będzie tak samo. Nie będę zaakceptowana. W sumie tak o homoseksualności mówiła nasza nauczycielka od wychowania do życia w rodzinie, że wydawało się mi, że gdy jej powiem, to od razu wyśle mnie na leczenie. Miałam w liceum oczywiście wspaniałych nauczycieli, ale nigdy nie czułam, że mogę z nimi o tym moim, konkretnym problemie, porozmawiać. Nigdy nie trafił się taki, żebym mogła mu całkowicie zaufać" - mówi Patrycja i podkreśla - że właśnie te opowieści, jej własna, osobista historia, poruszyły nauczycieli i nauczycielki, którzy zadeklarowali, że chcą zrobić coś dla uczniów i studentów LGBT i w swoich szkołach. "Widziałam po reakcjach - jak poznali kogoś, kto to wszystko przeżył, to nadeszło faktyczne uświadomienie problemu" - dodaje.LGBT w Płocku? Ukrywają sięJak się okazuje, konferencja została zorganizowana... w 10 dni! Jej współorganizator, Paweł Biegalewski, płocki działacz i społecznik oraz członek Stowarzyszenia Mężczyźni Przeciw Przemocy, już od jakiegoś czasu myślał o podobnym wydarzeniu. Na początku tego roku do życia została powołana Rada ds. Równego Traktowania - jako opiniotwórczy organ przy prezydencie miasta. W jej skład wchodzą m.in. osoby związane z organizacjami poruszającymi tematykę równościową i antydyskryminacyjną, uchodźczą, czy bezdomności. Podczas spotkań rady zaczęła powstawać lista ważnych tematów do poruszenia na forum miasta - tak Biegalewski, który wieczorami prowadzi grupy terapeutyczne dla osób doświadczających przemocy, podrzucił temat sytuacji młodzieży LGBT, którą od jakiegoś czasu stara się integrować i aktywizować.
"Przychodzą do mnie tęczowe dzieciaki i wiem, że nie mają lekko. Zdarzyło się, że dwóch chłopaków, czy dwie dziewczyny chciały iść na studniówkę jako para i usłyszały, że owszem, mogą, ale niech liczą się z tym, że nie będę mogli podejść do matury, to o czym my mówimy? Pojawiały się też osoby, wobec których stosowana była przemoc w rodzinie, czy dzieciaki i dorośli transpłciowi. I tak poszła fama i spontanicznie grupa nieformalna zaczęła się rozrastać" - opowiada. "Ludzie LGBT z mniejszych miast żyją często w samotności i poczuciu zagrożenia. Są w stałej gotowości - by uważać co i do kogo się mówi i mówić tak, by się nie wyoutować. To bardzo nienaturalne i stresujące. Ponoszą z tego powodu ogromne koszta psychologiczne. Dlatego pomyślałem, że to ważne, by powstała, nawet oddolna inicjatywa, by ludzie z kręgu LGBT mogli się spotykać, poznać, pobyć ze sobą. Obejrzeć wspólnie film, podyskutować i choć przez chwilę w pełni być sobą" - opowiada. I podkreśla, że ważnym jest też to, by uczestnicy i uczestniczki grupy mogli przyprowadzać swoich heteronormatywnych znajomych i znajome.
Sojusznicy i sojuszniczki są wśród nasWażnym momentem dla Pawła Biegalewskiego był tez lipiec 2017 roku i protesty w obronie sądów. Okazało się, że w Płocku jest mnóstwo osób po 40. i 50., które mają otwarte umysły i rozumieją, że demokracja bez poszanowania praw mniejszości to nie demokracja. "
Prawa człowieka są niepodzielne i dotyczą wszystkich, bez względu na wyznanie, przynależność etniczną, orientację, poglądy polityczne, status socjoekonomiczny itp. Najpiękniej o tym traktuje Preambuła Konstytucji. Zawsze się wzruszam, gdy ten tekst czytam, bądź słyszę. Jedna z Płocczanek w wieku mojej mamy - Jola, do polskiej i unijnej flagi dołączyła tęczową. Od tego czasu lokalnym demonstracjom towarzyszą wszystkie trzy, a ludzie dbają, aby żadnej flagi nie zabrakło" - mówi Paweł.
Kolejnym ważnym wydarzeniem była samobójcza śmierć Kacpra - warto pamiętać, że stało się to zaledwie 80 kilometrów od Płocka. "To bardzo poruszyło tu ludzi. Zgłosiło się wówczas do mnie kilka nauczycielek gimnazjalnych. Prosiły o wsparcie merytoryczne w przygotowaniu scenariuszy zajęć poświęconych mowie nienawiści i cyberprzemocy. W mieście na Hyde Parku, cyklicznie organizowanym przez Stowarzyszenie Wolne Miasto Płock, zainicjowaliśmy dyskusję poświęconą skutkom homofobii i braku profilaktyki antydyskryminacyjnej w szkołach. Głos zabrali wówczas członkowie i członkinie lokalnej grupy Amnesty International i Jedzenia Zamiast Bomb. Rokowanie nie są niestety najlepsze. W Polsce jest przyzwolenie na różnego rodzaju zachowania przemocowe. W Płocku z tego typu tematyką jest nam stosunkowo ciężko się przebić. Liczę, że po konferencji będzie łatwiej. Zebraliśmy bardzo dużo pozytywnych informacji zwrotnych. Ludzie chcą kontynuacji zagadnień w pogłębionej formie. Pytano o warsztaty. Odezwały się też inne miasta z prośbą o pomoc w zorganizowaniu podobnego eventu" - opowiada.
Jak Biegalewskiemu współpracuje się z Urzędem Miasta w kontekście działań antydyskryminacyjnych? "To temat rzeka. Kocham swoje miasto. Od lat prowadzę w nim działania na rzecz mieszkańców i mieszkanek defaworyzowanych. Przy okazji pracy zawodowej miewam kontakty z przedstawicielami niemal wszystkich komórek UM. Bywa, że spieramy się i konfrontujemy skrajnie odmienne punkty widzenia. Oni przyzwyczajeni są do pewnego poziomu mojej bezkompromisowości" - mówi w rozmowie z naszym portalem, podkreślając, że w jak w wielu miastach "poza centrum" - urzędnicy i urzędniczki boją się podejmować LGBT-owe tematy. Konferencja pokazała jednak, ku zaskoczeniu wielu, że ten temat jest ważny - i co chyba najbardziej istotne - bardzo interesuje, w tym przede wszystkim dyrektorów i pedagogów szkolnych. "Jestem bardzo wdzięczny Ewie Pietrza z Centrum ds. Organizacji Pozarządowych w Płocku i Zastępcy Prezydenta Płocka Panu Romanowi Siemiątkowskiemu, że zdecydowali się na proponowany przez Radę ds. Równego Traktowania kształt i formułę konferencji" - podkreśla Biegalewski.
Co dalej? "Z pewnością wykorzystamy energię, która się wytworzyła i będziemy działać dalej. Myślimy też, by podobną konferencję zorganizować w innych miastach" - mówi. W planach są też szkolenia i warsztaty dla pedagogów, by wiedzieli jak pracować z uczniami LGBT i jak ich wspierać.
"Jurku, Bartku, Gosiu, Kubo, Wojtku, Jolu, Adrianie - dziękuję Wam za nieocenioną pomoc. Okazuje się, że da się zrobić wszystko. Nawet zorganizować dużą konferencję mając na to zaledwie 10 dni. To jedynie kwestia odpowiednio zdeterminowanych ludzi wokół siebie. Ludzi dobrych i mądrych, nastawionych na współpracę, a nade wszystko rozumiejących zasadę "jeśli nie teraz, to kiedy?". Czuliśmy wagę tematów i tragedii osób za nimi ukrytych" - reasumuje poruszony Paweł i dodaje: "Prelegenci bezcenni: Jakub Szczepański (Okręgowa Rada Adwokacka), Natalia Gebert (Dom Otwarty), Tomasz Kosielski i Joanna Wiktorowicz (MONAR-MARKOT Polska), Małgorzata Pawłowska (Amnesty International Płock), Danuta Zarzeczna i Patrycja Kur. Dziękuję, że po raz kolejny mogłem na Was liczyć".
"Przyjęta formuła wydarzenia spowodowała, że nie da się tak po prostu przejść obojętnie i nie myśleć o ofiarach dyskryminacji. Nastąpiło jakieś tąpnięcie. Zebraliśmy wiele pozytywnych informacji zwrotnych. Reakcje odbiorców, ich pytania, emocje, zainteresowanie itp. słyszeliśmy i widzieliśmy. Nie możemy spocząć na laurach, bo to co się zadziało należy obecnie zagospodarować. Bez Waszej pomocy nie byłoby, ale i nie będzie to możliwe. Dziękuję raz jeszcze, jesteście Wielkie i Wielcy" - mówi.
---
"Na samym końcu konferencji podszedł do mnie wspomniany wcześniej homofobiczny dyrektor, by powiedzieć mi, że on nigdy z takimi (LGBT - przyp. red.) osobami nie miał do czynienia. Odpowiedziałam mu: miał pan, ale pan o tym nie wie" - reasumuje Patrycja.