Drogi Panie Jacku Poniedziałku, bardzo Pana lubię i szanuję - za dorobek, za odwagę bycia sobą w naszym polskim społeczeństwie, za odwagę wyrażania swoich poglądów, za wkład w także queerową kulturę. Dlatego tak bardzo zabolał mnie wywiad, którego udzielił Pan TVN24. Wiem, że nie zgadza się Pan na wyrywane z kontekstu fragmenty, dlatego nic nie będę wyrywać. Bo one nawet w całości pokazują, jak wiele jeszcze pracy nad przed nami.
Uważam, że popadamy w lekką paranoję. Ktoś opowiedział mi kiedyś taką historię: przy kawiarnianym ogródku w Paryżu stoi małe dziecko i płacze. Nikt do niego nie podchodzi, nikt nie reaguje, choć dziecko ewidentnie zgubiło się mamie. Nikt nie odważył się dotknąć dziewczynki, by nie oskarżono go o pedofilię. Podobnie teraz jest z molestowaniem. No jak ludzie mają sobie sygnalizować zainteresowanie seksualne? SMS-y? Nie wolno, bo stalking. Uśmiech? Nie wolno, bo lubieżny. Obejrzeć się za kimś? Przedmiotowe traktowanie. Położyć dłoń na ramieniu? Zaraz wołają policję. Podryw słowny? Oślizłość i myślenie ch**em. Ludzie, weźmy się opamiętajmy. Oczywiście, nie powinno się wykorzystywać stosunku władzy, będąc gwiazdą projektu czy szefem po prostu i łapać kogoś w pracy za jaja czy krocze. Ale z drugiej strony, czemu jeden z drugim nie da takiemu śmiałkowi w mordę albo nie zgłosi tego na policję czy gdzieś, tylko teraz na fali owczego pędu roni publicznie łzy i przygotowuje grunt pod odszkodowanie?,oraz:
Nie mówię oczywiście o gwałtach ani o innych formach przemocy seksualnej, o wykorzystywaniu dzieci. To jest jasne. Prawo jasno stawia granice i nie wolno tego robić. Jestem jednak przeciwny piętnowaniu gry erotycznej pomiędzy ludźmi, aluzyjności, żartów, a nawet mówienia świństw, które są elementem tej gry. Jeśli ktoś nie chce w niej uczestniczyć, to mówi jasno i wyraźnie "nie", zamiast popadać w histerię,i dodaje w kontekście afery Harveya Weinsteina:
Mogły się na to nie godzić. Nie rozumiem tego, naprawdę. Jeśli rzuciły wszystko na jedną kartę i były zdeterminowane, żeby zrobić karierę za wszelką cenę, po czym szły do łóżka z facetem, którego uważały za obleśnego i brutalnego wieprza, to znaczy, że tak kalkulowały. Można pójść do innego producenta, chodzić na castingi i wygrywać je. Jest wiele sposobów, żeby spełniać marzenia i realizować plany. Uważam, że grubo przesadzamy. Niedługo nie będziemy mogli odezwać się do kogoś, kto się nam podoba. A jesteśmy istotami zmysłowymi. Jesteśmy tak stworzeni. Chcemy dotykać, iść z kimś do łóżka, kochać się, całować, przytulać. Jeśli sobie tego zabronimy, to znajdziemy się w jakimś orwellowskim piekle.Wolałabym, by odpowiedziała Panu osoba, która z obawy o utratę pracy nie może powiedzieć "nie", nie może "dać w mordę" - jak sam Pan mówi. Wolałabym, żeby pisał to młody chłopak, któremu imponuje starsza i sławna osoba i który sam jeszcze nie wie czego chce, ale nikt mu nie pokazał jak i gdzie stawia się granice. Wolałabym, żeby była to osoba, która musi utrzymać rodzinę, kobieta, która umówiła się na randkę przez Internet, ale zmieniła zdanie. Albo osoba, która zgłosiła na policję gwałt i nie została potraktowana serio lub upokorzona, lub taka, którą partner/partnerka zmuszał do seksu w związku.
Poniedziałek, 11.08.2025 Indonezyjski sąd skazał dwóch mężczyzn na 80 batów za „akty homoseksualne”
Poniedziałek, 12.05.2025 Kevin Spacey wraca na ekran. Czy rola w „The Awakening” otworzy mu drzwi do Hollywood?
Poniedziałek, 23.12.2024 Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie napaści po VI Marszu Równości w Opolu
Piątek, 06.12.2024 „Gorsze jest bycie gejem niż pobicie kogoś?". Rozmawiamy z reżyserem „Trzech kilometrów do końca świata” - rumuńskim kandydatem do Oscara.
Środa, 03.07.2024 Triathlonista i gejowski gwiazdor sceny fitness uważa, że Jezus uczynił z niego „heteryka”
"Dominanta" jest terminem technicznym i wskazuje wartość najczęściej występującą w badanej grupie. "Poziom niedostatku", "ubóstwo" są to terminy techniczne: GUS, IPiSS. Zacytowałem cyfry, bo książka się nie podobała. Jak widać nie o dyskusję tu chodzi, tylko o meritum: czy żyjemy w najlepszym, czy najgorszym z możliwych światów społecznych.
Jacek Poniedziałek ma niewątpliwie rację, pisząc o aspirujących do roli gwiazd i gwiazdek w płn.-ameryk. przemysłu propagandowo-filmowego czy analogicznego w Polsce. Nie ma racji, jeśli by jego uwagi odnosić do molestowanych pracownic (pracowników) np. Biedronki.
Co do tekstu p. Dropek - jest wyjątkowo napastliwy, poczynając od samego sposobu zwracania się do JP. Czy ktoś mówi: Panie Janie Kowalski? Jeśli mówi, to ma to właśnie ironiczne, potępiające znaczenie. Dodatkowo zdjęcie JP - myślę, że i w TVPiS by lepszego nie pokazali.
Mówiąc w skrócie, co do meritum: prawdziwej równości nie będzie nigdy w społeczeństwie kapitalistyczny. Wiązanie nadziei z PO (de facto POPiS), .N - to absolutne mrzonki, mogące jedynie naszej sprawie zaszkodzić. Nie u każdego warto szukać poparcia, a spraw poważnych nie załatwia się półśrodkami.
Częściowa masz rację, a częściowa nie. Mylisz się pisząc, że dominanta nie jest żadną wartością. Jest. I jest użyteczna. Masz jednak rację, że sama dominanta to za mało aby dokonać oceny. Tak jak narzekasz, to można na każdą miar tendencji centralnych z osobna narzekać, nie tylko na dominantę, ale i na średnią arytmetyczną i medianę itd.
Nie jestem ekonomistą, ale z najnowszych danych GUS można odczytać, że dominanta dla wynagrodzeń to 2074,03 zł brutto (1511,61 zł netto). Poprzednio było odpowiednio 2469 zł brutto, ok. 1787 zł netto. Mediana wygląda rzecz jasna wspaniale: 3510,67 brutto (2512 zł netto). Natomiast wg IPiSS na 2016 minimum socjalne na jedną osobę to 1098,18 zł (minimum egzystencji 555,02 zł. Dynamika zaś nie jest dobra, wzrostowa (1-2%). Nominalna stopa bezrobocia niewiele mówi o rzeczywistej liczbie niepracujących, "biednych pracujących" (wg Eurostat 10% wszystkich pracujących - tyle za pensje nie może zaspokoić podstawowych potrzeb; kolejne 30% pracuje za wynagrodzenia i w warunkach całkowicie niewspółmiernych z włożoną pracą; pamiętam jeszcze jak przed 1989 mówiło się o "godności pracy" - potem ta terminologia znikła jak zdmuchnięta). Jeśli chodzi o poziom ubóstwa, niedostatku itd. nie znam danych z 2017, ale z zeszłego roku to 43.4% ogółu - dziś jest poziom z mniej więcej 1994 (strefa ubóstwa skrajnego to aktualnie 6.5%). Od 1989 ubóstwo i zróżnicowanie społeczne rośnie, powstają obszary z jednej strony biedy (ogromnej), z drugiej bogactwa. Statystyka statystyką, ale za tym są realne ludzkie tragedie, codzienne problemy, frustracje, depresje... Czy może to zmienić oferta pracy za 1500 brutto 200 kilometrów od miejsca zamieszkania? Albo wyrzucenie z pracy (z "wilczym biletem" - proszę poszukać znaczenia tego terminu z XIX w) za samo organizowanie związku zawodowego. W XXI w odgrzano też w Polsce termin "lokaut".
Jak ktoś ma gówniane "relacje międzyludzkie", to jest to wina ludzi, a nie "sytemu".
Może być ludzi, ale system też ma na to wpływ
Chyba znamy różne definicje dyktatury.
W PRL nie było groźby bezrobocia? Jak było się niepokornym wobec władzy to nie miało się problemów z pracą? Nie usuwało się nieprawomyślnych?
Zgadza się. Teraz też jest propaganda. A wiesz jaka jest różnica? W PRL była jedna przede wszystkim propaganda, propaganda PZPR. Teraz mamy wiele różnych propagand. Masz możliwość wyboru w którą chcesz wierzyć. Mało tego, sam możesz stosować propagandę, bo władza nie ma monopolu w tym zakresie, tak jak to było w PRL.
Czarek:
Mi zarzucasz propagandę? W którym miejscy i czego niby ina dotyczy?
Jak ktoś ma gówniane "relacje międzyludzkie", to jest to wina ludzi, a nie "sytemu".
a tak z polskiego podwórka-o sprawie sławnej piosenkarki Doroty R. warto wspomnieć, na co się gwiazda powołuje-że sama jest ofiarą przemocy... (nie)sławny zespół Decapitated też miał pewną linię obrony... polski showbiznes jest typowo "nasz"... swojskie wyjaśnienia ciemny lud kupi i stanie w obronie... a Pan Poniedziałek wie, że warto trzymać się z daleka od brudnych interesów...