logo Queer.pl Dawniej Innastrona.pl
25.11.2017    STARTSKLEPKONTAKT

...
49
0
4

Tęczowe rodziny nie potrzebują zezwolenia na istnienie

Rozmowa z Joanną Mizielińską, Justyną Struzik i Agnieszką Król - autorkami książki "Różnym głosem. Rodziny z wyboru w Polsce"

Dodano: 25.05.2017, Aktualizacja: 01.06.2017

W Polsce w tęczowych rodzinach wychowuje się kilkadziesiąt tysięcy dzieci. Tęczowe rodziny, czy mówiąc inaczej - rodziny z wyboru - są coraz bardziej widoczne. I coraz głośniej domagają się uznania przez państwo i społeczeństwo. O tym, czym są rodziny z wyboru, jak one w Polsce wyglądają, jak sobie radzą i jak je wesprzeć - rozmawialiśmy z Joanną Mizielińską, Justyną Struzik i Agnieszką Król - autorkami książki "Różnym głosem. Rodziny z wyboru w Polsce".

Dlaczego „rodziny z wyboru”?Taka była nazwa całego projektu prowadzonego w latach 2013-2016 przez Joannę („Rodziny z wyboru w Polsce”). Została ona bardzo świadomie użyta  w sensie socjologicznym. Samo pojęcie wprowadziła do literatury anglojęzycznej antropolożka, Kath Weston. Chciała podkreślić to, że aby osoby LGBT mogły tworzyć rodziny, muszą przełamać cały szereg barier społecznych. Dlatego wymiar wyboru ma tu większe znaczenie, jest bardziej wysunięty na pierwszy plan niż w przypadku innych rodzin, gdzie tak wyraźnych barier nie ma. Chodziło również o podkreślenie afirmatywnego, pozytywnego stosunku do relacji tworzonych przez osoby nieheteroseksualne. W studiach nad rodzinami z wyboru podkreśla się, że w związku z przełamywaniem wspomnianych barier, relacje intymne stają się bardziej równe, niż w relacjach heteroseksualnych. Oparte są na paradygmacie miłości i bliskości, partnerstwa. Pionierzy, pionierki, które tworzą te rodziny - nie zawsze mają dostęp do gotowych wzorców kulturowych. Mogą czerpać z kultury heteronormatywnej, ale jest ona pełna kalek, wykluczeń, stereotypów, dotyczących osób homoseksualnych. W pewnym sensie rodziny te podejmują więc próby tworzenia nowych wzorców, czerpiąc oczywiście z tego co jest, ale też zmieniają zastane schematy. W jaki sposób?Na przykład nazewnictwo swoich relacji - to jest w dużym stopniu nowatorskie. Czasami w rodzinach prowadzonych przez lesbijki dzieci zwracają się do obydwóch rodziców per mama, ale częściej mówią po imieniu, per ciociu, lub tworzą nowe słowa np. tami – połączenie taty i mamy. Nawet gdy nie nazywają drugiego rodzica mamą, to przynoszą jej laurkę na dzień mamy. Ale piszemy też w książce o innych codziennych eksperymentach, tzn. w jaki sposób osoby tworzące rodziny z wyboru, które nie mają gotowych wzorców budowania relacji, albo wzorują się na relacjach heteronormatywnych, wykorzystują różnego rodzaju narzędzia, aby tworzyć swój świat rodzinny. Na przykład?Może to być czynienie matki społecznej matką chrzestną, dzięki czemu uzyskuje ona ważną rolę w rodzinie. Na to decydują się np. niektóre pary lesbijskie. Te codzienne eksperymenty pokazują również ogromną sprawczość rodzin z wyboru, które mimo społecznego i prawnego nierozpoznania wypracowują właśnie codzienne, zwyczajne strategie oporu. Warto też dodać, że część naszych rozmówców i rozmówczyń to osoby religijne, choć akurat praktyki opisane powyżej, które w książce nazywamy „queerowaniem chrztu” nie dotyczą jedynie rodzin religijnych, ale też takich, które w religii dostrzegają sposobność uprawomocnienia znaczących dla siebie relacji. Jednym słowem, trochę taka postawa, że „każdy sposób dobry”… U mężczyzn też się to zdarza?Udokumentowałyśmy takie przypadki przede wszystkim w rodzinach kobiet, których generalnie było w badaniu więcej. Choć np. wśród mężczyzn 55+ ten motyw także się pojawia. W grupie tej obecny był również wątek traktowania dzieci wyraźnie młodszego partnera (funkcjonującego również w relacjach różnopłciowych) jako swoich wnucząt. W staraniach o dotarcie do rodzin z wyboru tworzonych przez gejów będących ojcami napotkałyśmy o wiele większe trudności, dlatego też ta grupa w badaniu jest o wiele mniejsza. Być może związane jest to wciąż żywym w Polsce tabu co do ojcostwa gejowskiego? O ile macierzyństwo lesbijskie jest w pewnym sensie przezroczyste, jakby nie istniało, o tyle o ojcostwie gejowskim mówi się głównie negatywnie. Rodziny kobiece są więc bardziej przezroczyste w społeczeństwie?Tak, mniej widoczne. W ogól...   ( Pozostało znaków: 14986 )
Magda Dropek Autor: Magda Dropek Redaktorka portalu Queer.pl, członkini zarządu Fundacji Równość.org.pl Współtwórczyni krakowskiego cyklu spotkań dyskusyjnych Klub Queer.pl, od 2012 roku zaangażowana w organizację festiwalu Queerowy Maj i krakowskiego Marszu Równości. Interesuje się kwestiami związanymi z feminizmem i teorią queer

Ten artykuł został przeniesiony do archiwum

Dostęp do archiwalnych artykułów (starszych 4 tygodnie) możliwy jest dla abonentów serwisu »Przyjaciel Queer.pl. Dostęp do pojedyńczych artykułów z archiwum możliwy jest także za pomocą wiadomości SMS.

UZYSKAJ DOSTĘP DO ARCHIWALNYCH ARTYKUŁÓW
» Zostań abonentem Przyjaciel Queer.pl by czytać materiały bez kodów i bez ograniczeń lub...


WPISZ KOD

OK
System mikropłatności SMS-owych dostarczany jest przez:
Logo Mobiltek
UZYSKAJ DOSTĘP DO TEGO ARTYKUŁU

Wyślij SMS na numer 7268 o treści:
IS CZYTAJ 199541   (koszt: 2zł + VAT)
Otrzymasz kod, dzięki któremu uzyskasz dostęp do materiału przez 48 godzin.

Zapisz Zapisz stronę Magazyn+ Magazyn Pełny ekran Pełny ekran
Tęczowe rodziny nie potrzebują zezwolenia na istnienie Autorki książki, Joanna Mizielińska, Agnieszka Król i Justyna Struzik, fot. Agata Stasińska
REKLAMA
REKLAMA

© 1996-2017 Prawa autorskie zastrzeżone, ISSN 2299-9019
666
Bądź queer na facebooku