Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Poniedziałek, 12.09.2011 00:00

10 lat Kampanii Przeciw Homofobii

Podziel się Tweetnij Skomentuj (5)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (5)

Orientacja polityczna

Założycielską konferencję prasową zaplanowaliśmy na 11 września 2001 r. w warszawskim Centralnym Domu Kultury. Nie spodziewaliśmy się, że powstanie Kampanii Przeciw Homofobii wywoła medialną burzę, niemniej sami, owszem, byliśmy podekscytowani. Tymczasem przyszedł jeden dziennikarz. Jeden. Z radiowej Trójki. Czekaliśmy w nerwach - może jeszcze ktoś się pojawi. A potem zaczęliśmy odbierać telefony i smsy od znajomych o tym, że w Stanach wojna, jakieś samoloty walnęły w wieże World Trade Center - tak wspomina Robert Biedroń pierwszy dzień oficjalnej działalności KPH.

Założycielską konferencję prasową zaplanowaliśmy na 11 września 2001 r. w warszawskim Centralnym Domu Kultury. Nie spodziewaliśmy się, że powstanie Kampanii Przeciw Homofobii wywoła medialną burzę, niemniej sami, owszem, byliśmy podekscytowani. Tymczasem przyszedł jeden dziennikarz. Jeden. Z radiowej Trójki. Czekaliśmy w nerwach - może jeszcze ktoś się pojawi. A potem zaczęliśmy odbierać telefony i smsy od znajomych o tym, że w Stanach wojna, jakieś samoloty walnęły w wieże World Trade Center - tak wspomina Robert Biedroń pierwszy dzień oficjalnej działalności KPH.

Jednoosobowe poczęcie

Został prezesem, a w skład pierwszego zarządu weszli jeszcze Sławomir Bańcyrowski, dr hab. Jacek Kochanowski, Sławomir Królak oraz Bartosz Żurawiecki. Kampania Przeciw Homofobii jest więc dzieckiem pięciu tatusiów. Aktu poczęcia dokonał jednak w pojedynkę Biedroń: W 2000 r., zaraz po studiach, zamieszkałem w Warszawie i od razu zacząłem działać w Lambdzie, ale to nie było to. Lambda była - i nadal jest - nastawiona na działalność pomocową skierowaną tylko do społeczności LGBT, a ja chciałem wyjść na szersze forum, do społeczeństwa. Postanowiłem założyć własną organizację. Byłem sam, więc rozpocząłem od zamieszczenia ogłoszenia na Innej Stronie. Pierwszą osobą, która się zgłosiła, był Bartosz Żurawiecki.

To musiało być kilka miesięcy przed tym 11 września - wspomina Żurawiecki, uznany krytyk filmowy i autor czterech książek gejowskich. Przeprowadziłem się z Poznania do Warszawy i po prostu dojrzałem do tego, by „coś z tym wszystkim zrobić”.

Te pierwsze miesiące to były czasy nieformalnych spotkań towarzyskich w prywatnych domach czy w squacie na Saskiej Kępie. Niekończące się dyskusje na temat ideologii i strategii działania. Brała w nich udział Marta Abramowicz, późniejsza prezeska, która przyszła do KPH z zamiarem działania na niwie edukacyjnej i psychologicznej. Dołączały też inne dziewczyny (m.in. dr Ewa Majewska). Tylko prapoczątek KPH był męski – od narodzin organizacji kobiety odgrywały w KPH rolę co najmniej równorzędną (a np. w wybranym w 2010 r. zarządzie stanowiły większość).

Jeden z pierwszych sporów wewnątrz KPH dotyczył... ulotki informacyjnej. Widniało na niej dwóch młodzieńców. Biedroń dziś się śmieje: To ja tę ulotkę zrobiłem i wydała mi się bardzo ładna. Jeszcze nie miałem takiej równościowej świadomości, jak teraz. Abramowicz ulotkę pamięta: Było dla mnie jasne, że półnadzy 16-latkowie na froncie ulotki zamiast wzbudzić pozytywne odczucia, wywołają wrażenie, że geje są skupieni tylko na seksie albo że są pedofilami. No i pytanie, czemu w ulotce kobiety miały być niewidoczne? Przecież od początku KPH tworzyły też kobiety - Elwira Chróściel, Ania Gruszczyńska, Monika Nowak i wiele innych.

Supertandem

Biedroń i Abramowicz wkrótce zaczęli stanowić swoisty tandem, który był filarem KPH przez 9 lat.

Ona - metodyczna, rzetelna, kompetentna i pracowita - trzymała organizację żelazną ręką w ryzach. Wcale nie miałam ochoty pilnować spraw finansowych, wzięłam się za nie, bo po prostu czułam odpowiedzialność. Gdy KPH się rozrosła, zajęłam się też budowaniem samej organizacji, struktur, pracą z ludźmi. Finanse KPH były wielokrotnie kontrolowane, zawsze chwalono KPH za rzetelność. Jeśli zaś chodzi o rozwój samej organizacji, to tu niepoślednią role odgrywały doroczne tygodniowe obozy szkoleniowe. Abramowicz: Chodziło o to, by ludzie się poznali i polubili. I by poznali swoje poglądy, bo metod działania jest wiele i one nie zawsze są ze sobą zgodne.

On stał się twarzą KPH - występował publicznie, udzielał wywiadów, lobbował, rzucał rękawicę publicznej homofobii: Moja wizja była od początku jasna - jawność, polityczne działania, kampanie społeczne, zmiana prawa. Ale to nie była jedyna wizja - byli w KPH ludzie nastawieni bardziej na działalność a la Lambda, albo nastawieni na działalność akademicką i kulturalną. Te różnice spowodowały, że jeszcze przed końcem 2001 r. Biedroń został w zarządzie sam. Jacek, Bartek i obaj Sławkowie chcieli iść w naukowe wydarzenia i w kulturę. Założyli organizację Queer Alliance, która chyba nie przetrwała zbyt długo.

Pytany o Queer Alliance Żurawiecki macha ręką; Nie wiem, czy w ogóle chcesz o tym pisać. To była efemeryda... Czy rzeczywiście odeszli, bo chcieli więcej kultury i nauki, a mniej polityki? Tak, to prawda. My byliśmy intelektualiści - mówi z przekąsem, a na jego twarzy maluje się autoironiczny uśmiech.
Odejście czterech z pięciu założycieli KPH nie okazało się jednak wstrząsem. W międzyczasie pojawiło się już wielu nowych działaczy i działaczek. Szybko wybrano nowy zarząd. Opcja Biedronia wygrała, ale łatwo nie było. W swej naiwności myślałem, że jak powiemy, że chcemy żyć jawnie, że chcemy równych praw, to całe środowisko będzie zachwycone i powie nam „Super! Wreszcie! Na to czekaliśmy”. Tymczasem było odwrotnie! To był dla mnie szok i trauma - z największym sprzeciwem spotkaliśmy się ze strony naszej społeczności, która nie chciała „drażnić” społeczeństwa. Ani postulat związków partnerskich, ani nieukrywania się, ani parad nie miał wtedy wielkiego poparcia społeczności LGBT. Ale ja miałem jasną wizję i mimo szoku parłem dalej. Postulaty KPH były, są i jeszcze długo będą polityczne. Tylko na drodze politycznych zmian można je załatwić. Nawet tak wydawałoby się osobista sprawa jak coming out - to kwestia polityczna. Im więcej w Polsce jawnych gejów i lesbijek, tym mniej homofobii, mniej sankcjonowanej przez państwo dyskryminacji.

Niech nas zobaczą

W połowie 2002 r. pojawiła się w KPH Karolina Breguła z pomysłem zrobienia wystawy zdjęć homoseksualnych par trzymających się za ręce. Akcję, która stała się kamieniem milowym polskiego ruchu LGBT, zatytułowano „Niech nas zobaczą”. Udało się na nią pozyskać pierwszy grant - od Izabeli Jarugi-Nowackiej, Pełnomocniczki Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn.

W przygotowaniach do „Niech nas zobaczą” uczestniczył Tomasz Szypuła, obecny prezes KPH. Byłem studentem Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdy pod koniec 2001 r. zgłosiłem się do Anki Gruszczyńskiej, koordynatorki KPH Kraków z chęcią działania. Świetnie pamiętam „Niech nas zobaczą” w Krakowie. Na tydzień przed planowanym otwarciem wystawy galeria wycofała się z projektu. Gorączkowo szukaliśmy innego miejsca - w tym miejscu jeszcze raz podziękowania dla galerii Burzym i Wolf, która nas przygarnęła. Wystawa budziła takie kontrowersje, że ówczesny (i obecny) prezydent Krakowa Jacek Majchrowski osobiście poprosił o możliwość obejrzenia zdjęć na kilka godzin przed otwarciem. Zobaczył je i udzielił poparcia.

W marcu 2003 r. zdjęcia 30 męsko-męskich i damsko-damskich par pojawiły się w galeriach i na billboardach - i wywołały burzę, której nikt w KPH się nie spodziewał. Grzeczne fotki uśmiechniętych osób trudno było oskarżyć o to, o co z reguły oskarża się gejów i lesbijki, czyli o obsceniczność, nachalność, rozpustę i obnoszenie się... Jednak może właśnie dlatego homofobiczna agresja wybuchła ze zdwojoną siłą. Te plakaty wisiały praktycznie chwilę, właściwie wszystkie natychmiast niszczono - wspomina Abramowicz. Ale nie chodziło tylko o ulicznych chuliganów. W „Rzeczpospolitej” Maciej Rybiński kpił z akcji proponując jej drugą odsłonę z politykami: Wyobraźmy sobie czas kampanii wyborczej i napisy przy wizerunkach kandydatów: koprofag, fetyszysta, zoofil. Cóż za bogactwo wyboru! A Józefa Hennelowa w „Tygodniku Powszechnym” legitymizowała wykluczenie osób homoseksualnych z przestrzeni publicznej: Organizatorom akcji chodziło tak jasno o zdominowanie bodaj na krótko podświadomości i opinii publicznej, z pełnym zlekceważeniem faktu, że nie każdy sobie tego życzy i nie życzyć sobie ma także prawo.

W Gdańsku przygotowania do wystawy „Niech nas zobaczą”, która miała miejsce w Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia, przyciągnęły Anię Urbańczyk. KPH i w ogóle ideowe działanie, happeningi, akcje takie jak „Niech nas zobaczą”- to było idealne miejsce dla mnie. Mój pierwszy autorski pomysł z 2004 r., czyli walentynkowe kartki z wizerunkami par jednopłciowych, jest nadal co roku realizowany. Urbańczyk jest dziś wiceszefową KPH, a trójmiejski oddział organizacji uchodzi za najprężniejszy. Na nasze spotkania przychodzi regularnie kilkanaście osób. Działają różne podgrupy np. archiwum, kultura, psychologiczna, ds. opieki nad wolontariatem. Jednym z najświeższych projektów tamtejszego oddziału Kampanii jest Szafa Gdańska czyli odszukiwanie i archiwizowanie zapomnianej historii społeczności LGBT w Trójmieście.

„Niech nas zobaczą" była dla nas jak tornado, po niej nic już w KPH - ani w ogóle w postrzeganiu kwestii osób LGBT w Polsce - nie było takie samo - podsumowuje Marta Abramowicz. Geje i lesbijki ostatecznie weszli na polityczną wokandę, a marka Kampanii Przeciw Homofobii stała się rozpoznawalna. Robert Biedroń został zaś „pierwszym gejem RP”, twarzą nie tylko swej organizacji, ale całego polskiego ruchu LGBT.

Praca organiczna

Powstawały kolejne oddziały (w 2009 r. było ich najwięcej – 16, obecnie - 14). Przybywało osób chętnych do działania i pomysłów. Powstała Grupa Młodzieżowa KPH, później Grupa Studencka KPH. Zawiązała się Grupa Prawna KPH, jej szefem został Krzysztof Śmiszek, dziś również szef Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego: Tylko nie pytaj, iloma sprawami się przez te 8 lat działania w KPH zajmowaliśmy, bo nie wiem, chyba to się liczy już w setkach. Czy pamięta swe początki w organizacji? Pojawiłem się z pomysłem pomocy prawnej dla osób homoseksualnych. I jak to bywa w KPH, powiedzieli mi, że super, znakomicie – no, to zajmij się tym. No, to się zająłem. A poza tym Robert mi się podobał i chciałem go poznać. Śmiszek i Biedroń są razem od 8 lat.

W 2004 r. ruszyła kampania „Jestem gejem, jestem lesbijką”, w której ramach odbyły się debaty o gejach i lesbijkach na uniwersytetach. Jeździła z nami profesor Maria Szyszkowska. Jej projekt ustawy o związkach partnerskich, przy którym współpracowaliśmy, znajdował się wtedy w Senacie - wspomina Szypuła.

W 2005 r. KPH zyskała pierwszą siedzibę - dwa małe pokoje z kuchnią na Wołoskiej w Warszawie. Kilka miesięcy później odbyło się tam pierwsze spotkanie redakcji „Repliki”, najdłużej trwającego, jak się później okazało, projektu KPH. Biedroń: Dzięki wsparciu Fundacji im. Róży Luksemburg zdobyliśmy pieniądze na pierwszych 6 numerów. Do dziś ukazały się 32 numery. „Replika” nie jest zresztą jedynym medialnym projektem KPH - inne to m.in. portale multikulti.org oraz homoseksualizm.org.pl.

Zdobycie własnego kąta sprowokowało też pomysł o gromadzeniu archiwum i o bibliotece LGBT. Dziś to z pewnością jedna z większych (a może największa?) kolekcji czasopism, książek i artykułów o tematyce LGBT. Uruchomiono również kphowską pomoc psychologiczną, której w siedzibie organizacji lub telefonicznie udziela Anna Kozek.

IV RP - nienawiść boli

Jesienią 2005 r. nastała 2-letnia era IV RP. Abramowicz: Z jednej strony to był mroczny okres, właściwie skupiliśmy się wtedy nie tyle na rozwoju, co na przetrwaniu. A z drugiej strony ta zmasowana homofobia ze strony władz sprawiła, że odnotowaliśmy sporo nowych członków i członkiń. Takim „dzieckiem IV RP” jest na przykład Mirka Makuchowska. Mój współlokator gej zapytał, czy nie chciałabym pójść na spotkanie KPH. I pomyślałam - tak, mam już dosyć tego Giertycha i spółki. Trzeba coś robić. No i nie żałuję, bo nie tylko zrobiłam parę fajnych projektów w KPH, ale również poznałam moją żonę. Wkrótce Mirka została szefową wrocławskiego oddziału KPH, dziś jest też w zarządzie organizacji. Kierowała m.in. akcjami: „Równi w Europie” o związkach partnerskich i „Razem bezpieczniej” dotyczącej zapobiegania przestępstwom na tle homofobicznym i współpracy z policją.

W 2007 r., czyli jeszcze za czasów IV RP, Kampania Przeciw Homofobii zorganizowała akcję „Homofobia - tak to wygląda”. Jej zadaniem było zwrócenie społecznej uwagi m.in. na problem homofobicznej mowy nienawiści. Na plakatach w kilku polskich miastach pojawiły się wizerunki mężczyzny i kobiety (Greg Czarnecki i zmarła niedawno Daria Chmielewska) z napisami „Pedał? Lesba? Nienawiść boli”. Biedroń: Świadomość wagi tej kwestii rośnie. Jeszcze w 2000 r. Michał Kamiński, późniejszy poseł PiS i europoseł PJN bez wahania mówił o nas z pogardą „pedały”. Dziś już by się chyba nie odważył. W Sejmie trwają obecnie prace legislacyjne nad nowelizacją kodeksu karnego, która poszerza katalog cech chronionych przed mową nienawiści m.in. o orientację seksualną i tożsamość płciową.
W tym samym roku KPH i Lambda Warszawa opublikowały wspólny raport „Sytuacja społeczna osób biseksualnych i homoseksualnych” pod red. Marty Abramowicz, do dziś jedno z nielicznych badań na ten temat.
Wtedy ruszył również z impetem walentynkowy Festiwal Równe Prawa do Miłości, którego szefową przez kilka lat była Aleksandra Dejnarowicz (obecnie zastąpiona przez Macieja Kamińskiego). Jednocześnie trwała akcja „Teraz znajdziesz swojego czerwonego kapturka” propagująca bezpieczny seks (m.in. w niektórych klubach gejowskich dostępne były bezpłatne prezerwatywy).

Witamy państwa T.

2008 rok to rok wyjścia z szafy polskich osób transseksualnych, rok powstania Fundacji Trans-Fuzji z prezeską Anną Grodzką. Organizacja znalazła w Kampanii sojuszników. Od samego początku Trans-Fuzja spotkała się z życzliwością KPH, zebrania odbywaliśmy właśnie u nich na Żelaznej - mówi Grodzka. Nową większą siedzibę Kampania ma od 2007 r. To tam, w niewielkiej salce, organizowane były tzw. tęczowe debaty - m.in. z Tomaszem Raczkiem i Marcinem Szczygielskim, Bartoszem Żurawieckim, Anną Laszuk, intelektualistami i politykami.

Jednocześnie KPH zaczęła udzielać się na niwie akademickiej: zaproponowała trwający z sukcesem do dziś kurs Queer Studies. Wśród wykładowców znajdują się dwaj założyciele KPH: dr hab. Jacek Kochanowski i Bartosz Żurawiecki a także m.in. dr Katarzyna Bojarska, dr Agnieszka Graff, prof. Ireneusz Krzemiński, dr Jerzy Krzyszpień, prof. Magdalena Środa, Krzysztof Tomasik, dr Błażej Warkocki.

W 2009 r. KPH zorganizowała objazdową wystawę „Berlin-Yogyakarta” mającą na celu przypomnienie historii prześladowań osób homoseksualnych przez nazistów a jednocześnie promocję tzw. zasad Yogyakarty czyli międzynarodowych standardów stosowania praw człowieka w odniesieniu do orientacji seksualnej oraz tożsamości płciowej (wypracowanych przez Międzynarodową Komisję Prawników w indonezyjskim mieście Yogyakarta).
W tym samym roku miał miejsce organizowany przez KPH pierwszy Festiwal Tęczowych Rodzin - cykl imprez poruszający najbardziej kontrowersyjną z możliwych kwestii LGBT: homorodzicielstwo. KPH przeciera szlaki, przygotowuje grunt dla rodzin queerowych, które na razie się nie ujawniają, ale istnieją (jedyny w Polsce wyoutowany tata gej to aktor Michał Sieczkowski, który w 2009 r. udzielił „Replice” wywiadu). W tym roku FTR gościł w Łodzi, czyli mieście, w którym coraz aktywniej działa oddział organizacji (pierwszy łódzki Marsz Równości miał miejsce również w tym roku, był zorganizowany właśnie przez oddział KPH).

Wyjątkowo długi Erazmus

Biedroń jest „zewnętrzną” twarzą KPH, ale dla bywalców/czyń „kwatery głównej” na Żelaznej organizacja ma drugą - „wewnętrzną” - twarz - Grega Czarneckiego. Działa w KPH już 9 lat, dopiero od roku jest w zarządzie. Jestem synem polskich emigrantów, pierwsze 20 lat życia spędziłem w USA i tam zaczynałem działać na rzecz walki z homofobią. W Bostonie mogłem wybierać spośród wielu wyspecjalizowanych organizacji - np. koleżanka zaciągnęła mnie do organizacji wspierającej lesbijki azjatyckiego pochodzenia. Chodziłem do gejowskich klubów, do gejowskiej siłowni, mój dentysta był wyoutowanym gejem... A najwięcej homofobii dostrzegałem... wśród polonusów. Dlatego postanowiłem przyjechać do Polski na pół roku, może rok - i zrobić coś , by tę polską homofobię zmniejszyć. To miało być moje nieformalne stypendium, mój prywatny Erazmus. No i ten Erazmus trwa. Jak się znalazł w organizacji? Poszedłem na Paradę Równości w 2002 r. i zobaczyłem baner KPH. Dziś Greg oprócz tysiąca drobiazgów organizacyjnych i pracy w zarządzie, zajmuje się też monitoringiem dyskryminacji, wydaje biuletyn informacyjny KPH.

W 2009 r. nastąpiła roszada na fotelu prezesa - Roberta Biedronia zastąpiła Marta Abramowicz. Rok później Abramowicz zrezygnowała z prezesury. Było to tuż po EuroPride, podczas którego KPH opiekowała się projektem PrideHouse, czyli całym tygodniem debat, projekcji filmowych i happeningów związanych z kwestiami LGBT (nad całością czuwał Jan Świerszcz). Abramowicz: Zależało mi, żeby Pride House wypadł jak najlepiej i dzięki ogromnej pracy wolontariuszy i wolontariuszek to się udało. Potem mogłam już przejść na zasłużoną emeryturę. Przeprowadziłam się do Gdańska, do mojej dziewczyny i wreszcie mam czas na odpoczynek. Choć z drugiej strony tęsknię już za tym, żeby włączyć się w jakieś nowe działania.

Biedroń nadal jest w zarządzie organizacji, a funkcję prezesa pełni Tomasz Szypuła. Moje oczko w głowie to związki partnerskie. Jestem w Grupie Inicjatywnej ds. związków partnerskich (razem z Y. Kostrzewą, M. Kurcem, K. Legierskim i R. Oliwą). Mam nadzieję, że w najbliższych latach ten najważniejszy postulat społeczności LGBT zostanie zrealizowany.



Będziemy działać, niestety

Pytany o refleksje podsumowujące te 10 lat KPH Biedroń mówi: Co rusz słyszę, że powinniśmy zrobić akcję taką, jak „Niech nas zobaczą” . To niemożliwe, jej się nie da powtórzyć - tamta akcja i tamte czasy to już historia, jesteśmy w innym miejscu. I bardzo dobrze, że w innym! Co uznaje za największy sukces KPH? W ciągu tych 10 lat udało się wyciągnąć polskich gejów i lesbijki z szafy. Nieskromnie powiem, że stało się to w dużej mierze dzięki Kampanii Przeciw Homofobii. Pytany o porażki odpowiada przewrotnie: Mało nas! KPH to w porywach kilkaset osób, a powinno być kilka tysięcy. Nie przyjmuję argumentu, że ludzie by się zaangażowali, tylko akurat nasza organizacja im nie odpowiada. Gdyby tak było, już dawno wyrosłaby nam „konkurencja” - tak jak 10 lat temu my staliśmy się alternatywą dla Lambdy. To jest szerszy problem - polscy geje i lesbijki, jak w ogóle Polacy i Polki, uwielbiają narzekać, chętnie służą dobrymi radami, ale gdy przychodzi do konkretnego działania i zaangażowania się - nagle cichaczem znikają. Cała więc nadzieja w młodych działaczach i działaczkach - takich jak Agata Chaber, Zofia Jabłońska czy może właśnie Ty, drogi Czytelniku/droga Czytelniczko?

Gdy pytam Tomka Szypułę, jak widzi KPH za kolejne 10 lat, uśmiecha się: Najlepiej byłoby odpowiedzieć, że w ciągu następnej dekady homofobia w Polsce powinna sczeznąć - wtedy KPH z braku roboty musiałaby się rozwiązać i to byłby prawdziwy happy end. Aż takim optymistą nie jestem, będziemy działać dalej.
Tekst ukazał się w ostatnim numerze wydawanego przez KPH magazynie "Replika". Pismo dostępne jest za darmo w klubach gej&les na terenie całej polski oraz w prenumeracie.

Prenumerata (6 numerów) kosztuje tylko 60 zł. Co dwa miesiące otrzymasz "Replikę" prosto do domu. Wpłat na prenumeratę należy dokonywać na: Kampania Przeciw Homofobii, numer konta: 51 2130 0004 2001 0344 2274 0004 , z dopiskiem: Replika - prenumerata (darowizna) oraz podaniem dokładnego adresu do przesyłania magazynu.

Redakcja portalu innastrona.pl dziękuje za udostępnienie materiału.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (71)
paleme ktos john_doe loca tamas -kajol- danielszczecin yga amarylis2064 immensity
Nie podoba mi się (3)
bart28 kamilloss
Komentarze (5)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
13.09.2011 23:19 Vi.
Fajny artykuł, ale dlaczego mi się wydaje, że pierwszy Festiwal Tęczowych Rodzin był w 2008 roku? Bo był! :) http://transfuzja.org/pl/artykuly/zapowiedzi_lgbti/2(...)dzin.htm
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
13.09.2011 20:30 amarantho-da-roma
bardzo podobają mi się plakaty 'niech nas zobaczą' takie proste i treściwe ;)
cytuj zgłoś 2 0
kawosz87
13.09.2011 1:06 kawosz87 (39) Warszawa
zaiste bawiłem się przednio - dziękuję również :)
cytuj zgłoś 2 0
spirited_away
12.09.2011 23:52 spirited_away (43) Warszawa
zajebista impreza :) dzięki
cytuj zgłoś 3 0
Ikona
12.09.2011 17:35 Leinad
"Śmiszek i Biedroń są razem od 8 lat." - czyżby pani minister R. przyczyniła się do tego, że to zdanie mogło zaistnieć publicznie? :)
cytuj zgłoś 0 2
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
10 lat Kampanii Przeciw Homofobii Fundacja Trans-Fuzja Gdańsk Historia historia ruchu KPH Kraków Lambda Warszawa Marta Abramowicz Niech nas zobaczą organizacje pozarządowe Polityka Polska prawa człowieka Replika Robert Biedroń Społeczeństwo Tomasz Szypuła Warszawa związki partnerskie
Powiązane
Obraz Piątek, 16.03.2012 Wywiady Repliki: Yga Kostrzewa Obraz Wtorek, 10.04.2018 Izabela Jaruga-Nowacka (1950-2010) Obraz Piątek, 05.12.2003 Kraków: Festiwal filmów gay&les Obraz Czwartek, 02.02.2012 Kozłowska-Rajewicz chce współpracować z NGO-sami? Obraz Wtorek, 28.06.2011 Związki w cieniu polskiej prezydencji?
Inne tematy
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się