Celine Dion, odwieczna ikona gejowskiej popkultury ani na milimetr nie zbacza z obranego kursu. Najnowsza płyta kanadyjskiej diwy zatytułowana "Taking Chances", wprawia w najwyższy podziw skalą głosu i perfekcyjną techniką. Komputerowo wystylizowany wizerunek gwiazdy na okładce z pewnością stanie się źródłem inspiracji dla całych zastępów drag queen jak świat długi i szeroki.
Celine Dion, odwieczna ikona gejowskiej popkultury ani na milimetr nie zbacza z obranego kursu. Najnowsza płyta kanadyjskiej diwy zatytułowana "Taking Chances", wprawia w najwyższy podziw skalą głosu i perfekcyjną techniką. Komputerowo wystylizowany wizerunek gwiazdy na okładce z pewnością stanie się źródłem inspiracji dla całych zastępów drag queen jak świat długi i szeroki. Nawet po pięciu latach dobrowolnej absencji na estradach świata, kiedy występowała tylko w Las Vegas, Celine Dion nie straciła swej zdumiewającej energii i witalności. W przyszłym roku Celine wyrusza na wielkie tournee po 25 krajach świata. Czy na tej liście znajdzie się w końcu Polska nic nie wiadomo.
Jeśli wierzyć oficjalnej biografii, Celine Dion urodziła się 30 marca 1968 roku w Québecu, francuskojęzycznej prowincji Kanady jako ostatnia z czternaściorga rodzeństwa. Pierwszy hit nagrała w wieku zaledwie 13 lat. Karierę zawdzięcza managerowi i późniejszemu mężowi André Angélil. Legendarny przebój "My Heart Will Go On" starł w proch i pył wyniki sprzedaży takich gigantów jak Michael Jackson i Madonna. Sukces tytułowej piosenki z filmu "Titanic" z roku 1997 był już tylko potwierdzeniem jej pomnikowej pozycji w show biznesie. Perfekcyjnie zaprojektowany image Celine Dion funkcjonował przez 20 lat - do roku 2001, kiedy to diwa urodziła syna René-Charlesa i wycofała się w życie rodzinne. Choć nie całkiem, bo właściciel słynnego Cesar's Palace w Las Vegas wybudował specjalnie dla niej luksusową willę i do tego salę koncertową, gdzie za (bagatela) 180 milionów dolarów i przy niezmiennie wyprzedanej widowni występowała 5 razy w tygodniu. Kontrakt w Las Vegas kończy się 15 grudnia 2007 roku.
Odzyskana wolność podziałała na gwiazdę niczym afrodyzjak. Do produkcji "Taking Chances" zabrała się cała armia najlepszych kompozytorów, tekściarzy i muzyków. Nie brakuje nazwisk naprawdę wielkich jak Christina Aguilera i P!nk. Tytułową piosenkę napisał David A. Stewart z Eurythmics. Płyta ma świetne tempo. Pełne patosu rockowe ballady ("Surprise Surprise" !!!) przeplatają się z klimatycznymi kawałkami w stylu Eltona Johna i dansowymi numerami, które już niebawem wejdą do żelaznego repertuaru każdej gejowskiej dyskoteki. Dla każdego coś miłego.
Płyta "Taking Chances" stoi przed trudną próbą, bo ten najnowszy krążek boskiej Celiny będzie od razu porównywany z jej - dotychczas - najlepszą płytą, czyli "Falling Into You" z roku 1996. Można jednak mieć pewność, że to porównanie przyniesie efekt pozytywny.
Opr. jm
Do driver: nie znam sie na barwach, tonacjach, oktawach ale jak słyszę DION drżę i wybacz porównanie Celin Dion do Christiny, mariahy czy madonny to potwarz.
nie wystarczy miec dobre narzedzie dane od boga, takie dziewczynki machajace swoimi zabawkami, christiny, mariah'e, celine'y
na drugim koncu dyszaca z wysilku madonna, ktorej udaje sie czasem uderzyc w wyzsze tony
chyba juz wole ja, przynajmniej nie szarzuje bezmyslnie
forma podaza za funkcja - przykazanie niby juz wytarte, ale niektorym wypadaloby je przypomniec
zwlaszcza jesli probuja wniesc cos nowego do piosenki innego wykonawcy
jak ktos woli uslyszec te piosenke w wykonaniu kobiety - polecam genialna cyndi lauper, nawet nie wiem jaka ma skale glosu, bo to tu niewazne,
talent i glos to dwie rozne rzeczy