Trzystu umięśnionych, wysokich, skąpo odzianych i niezwykle przystojnych tytanów przez ponad dwie godziny biega, skacze, tnie, nadziewa, rżnie i morduje. W przerwach między jednym a drugim starciem z hordami Kserksesa, żołnierze bohaterskiego Leonidasa poklepują się po plecach, wspierają słowem, uśmiechają i patrzą. Jedno spojrzenie mówi więcej niż tysiąc słów. A słowa są takie przecież niemęskie. Podczas walki, w trakcie odpoczynku, w ostatnich chwilach, tuż przed nadejściem śmierci - są blisko, są obok siebie. Ciało przy ciele.
- Bartek Lis -
Trzystu umięśnionych, wysokich, skąpo odzianych i niezwykle przystojnych tytanów przez ponad dwie godziny biega, skacze, tnie, nadziewa, rżnie i morduje. W przerwach między jednym a drugim starciem z hordami Kserksesa, żołnierze bohaterskiego Leonidasa poklepują się po plecach, wspierają słowem, uśmiechają i patrzą. Jedno spojrzenie mówi więcej niż tysiąc słów. A słowa są takie przecież niemęskie. Podczas walki, w trakcie odpoczynku, w ostatnich chwilach, tuż przed nadejściem śmierci - są blisko, są obok siebie. Ciało przy ciele.
"300" to niemal świat bez kobiet. Poza odważną i aktywną żoną króla Sparty (postępującą i zachowującą się jak kulturowy mężczyzna, stąd pewnie zainteresowanie kamery tą postacią), praktycznie nie ma w nim ról kobiecych. Taka jednak była struktura społeczna tego polis (zresztą w opiewanej jako kolebka demokracji - Atenach, pozycja kobiet była nie wiele lepsza - pozbawione praw obywatelskich, wyłączone z sfery publicznej, istniały o tyle o ile występowały u boku zacnego męża). Patriarchalny ustrój Sparty, ustanowił wolnego mężczyznę jako miarę wszechrzeczy, ceniąc te cechy które kulturowo i całkiem arbitralnie zostały przypisane tylko anatomicznym mężczyznom (choć trzeba zaznaczyć, że także kobiety w tej monarchii militarnej mogły bardziej swobodnie rozwijać także inne swoje potencjalności - które w innej rzeczywistości i w innych kulturach zostały dla nich zastrzeżone. Historia Joanna D'Arc najlepszym tego przykładem). Siła, sprawność fizyczna, braterstwo, poświęcenie, męstwo, odwaga, współpraca- oto najważniejsze atrybuty prawdziwego Spartiaty (czyli wolnego mężczyzny, żołnierza).
Film "300" jest interpretowany jako pean na cześć tradycyjnego braterstwa mężczyzn. Zjawiska podobno "wymierającego" w świecie trapionym tzw. "kryzysem męskości". Mityczne braterstwo mężczyzn, oddanie dla spraw wyższych, dla dobra powszechnego (?), przyjaźń - tego podobno w naszych czasach jest coraz mniej i opowiedzenie historii o bitwie pod Termopilami ma nam o tym przypomnieć. Mnie jednak inne obrazy i skojarzenia stawały przed oczami.
Eve Kosovsky-Sedgwick jest amerykańską teoretyczką queer, która znana jest m.in. z przedstawionej przez nią koncepcji pożądania homospołecznego. Najkrócej rzecz ujmując traktuje ona o tym, że niemal od początku dziejów, a z pewnością od czasów gdy w kulturze dominująca pozycja mężczyzn została ustanowiona, bliskie relacje męsko-męskie wspierały patriarchat, uprzywilejowaną pozycję jednej z płci (nie trzeba pisać której) i potwierdzały upośledzony charakter drugiej (bo jak wiemy ze szkoły są tylko dwie możliwe do wyobrażenia płci!). Ciąg męsko-męskich kontaktów, relacji, można rozrysować na długim kontinuum. Na jednym końców jest zinstytucjonalizowany, także zideologizowany homoseksualizm (ale nie w tym znaczeniu jakie dzisiaj kultura i praktyka życia codziennego zwykły mu przypisywać) - jak np. ten występujący w antycznej Grecji, na drugim zaś, skrajnym końcu owego kontinuum znajduje się homofobia. Obie strategie łączy jedno - wspieranie hierarchii płci. Dominacja mężczyzn w przestrzeni publicznej może być utrzymana z jednej strony przez negację inności, męskiego homoseksualizmu właśnie - jako potencjalnie zagrażającego, bo stawiającego pod znakiem zapytania "męskie" cechy charakteru, które rzekomo legitymizują dominującą pozycję mężczyzn - z drugiej zaś przez negowanie kobiecości, jej symboliczną anihilację i podkreślanie jej ułomności względem wzorcowego, doskonałego i pięknego ciała męskiego. Wówczas intymne relację o charakterze seksualnym między mężczyznami miewały miejsce. Bliskość mężczyzn, przyjaźń, wspólnotowość - to jednak zjawiska tak samo pożądane, jak i kwestionowane przez naszą schizofreniczną kulturę. Jak zauważa Kosofsky-Sedgwick stawiamy przed młodym chłopcem oczekiwania, aby zacieśniał więzi z innymi rówieśnikami tej samej płci; u ich boku hartował ducha i zdobywał tężyznę fizyczną uprawiając sport czy wędrując po górach, uczestniczył w rytuałach kształtujących "męskość", takich jak np. ściganie się samochodami albo picie piwa w pubie. Paradoksalnie jednak taka nadmierna bliskość miedzy mężczyznami może być dla wielu podstawą do oskarżeń o pożądanie homoerotyczne. Wszyscy jednak wiemy, że o to samo możemy być posądzeni jeśli nasze relacje z otoczeniem oparte są głównie na kontaktach z kobietami. Zaraz zostanie przypięta nam łatka geja - uznają nas za zniewieściałych, miękkich, emocjonalnie ("jak to kobieta") reagujących "niby- mężczyzn".
W "300", mamy do czynienia z próbą wmówienia nam, że Spartanie jako "supermęscy", odważni, gotowi oddać życie za przyjaciela, są wolni od jakichkolwiek skojarzeń i podejrzeń o homoerotyzm. Realizatorzy / realizatorki filmu chcą to podkreślić z jednej strony wkładając w usta Leonidasa żartobliwe, kąśliwe aluzje odwołujące się do homoseksualnych kontaktów Ateńczyków, z drugiej kreując Kserksesa - króla perskiego - na dramatyzującą drag queen Stoi to w kontraście z tradycyjnie przedstawianą męskością, mistrzowsko odgrywaną przez Spartiatów. Zapomina się tylko, że starożytne postaci nie mogły posługiwać się takimi kategoriami jak "homoseksualność", w sposób rozumiany współcześnie. Homoseksualność jest wszak wytworem zachodnioeuropejskiej kultury, która wówczas w dzisiejszym kształcie jeszcze nie była znana, a w związku z tym cały dzisiaj spotykany dyskurs wokół inności seksualnej (w tym przede wszystkim procedura feminizacji homoseksualisty) wtedy nie istniał. Owszem bywało tak, że strona pasywna w stosunku analnym / oralnym traktowana była jako niemęska, lecz męskości aktywnego partnera nie kwestionowano.
Ja jednak jestem bardziej skłonny dostrzegać to ciągłe napięcie pomiędzy mężczyznami, elektryczność ich relacji, niewypowiedziane, nieuświadomione a zatem nienazwane pożądanie o homoseksualnym charakterze, jakie często występuje w sytuacjach wojennych i traktować je jako zasadnicze i bardzo ważne dla kształtu i funkcjonowania spartańskiego systemu społecznego (nazwałbym go nawet ortodoksyjnym patriarchatem). Moje wrażenia potwierdzają także niektórzy historycy / niektóre historyczki, uważający, że bliskie kontakty między żołnierzami mogły być wręcz oczekiwane Można spotkać nawet opinie, że pod samymi Termopilami oddziały Spartiatów (było ich w rzeczywistości kilka tysięcy a nie trzystu) składały się w części z par - kochanków. Wierzono, że ich męstwo i odwaga przewyższa pozostałych gdyż pozostają na boju do końca, nie pozostawiają swych partnerów w potrzebie, silne relacje między towarzyszami (na polu walki i w łożu) sprawiają że w bitwach byli bezkompromisowi.
Jak to zatem jest z tym "braterstwem" wojowników ze Sparty? Mnie się po prostu wydaje, że nie stoją one w żadnej sprzeczności z pożądaniem o homoseksualnym charakterze. Film Zacka Snydera w sposób nieświadomy nam to obrazuje. Gloryfikując męstwo oraz opiewając odwagę wojowników, którzy byli dla siebie "jak bracia" nie można uciec od takich, jak powyższa interpretacji. Potencjalnie homoseksualny charakter widowiska podkreśla "heroiczna" stylistyka: półnagie ciała o wspaniałych kształtach, pięknie przedstawione w milionie odcieni brązu. Obraz zamyka cudowna wizualnie scena śmierci Leonidasa. Czy tylko mnie umierający król skojarzył się z wizerunkiem św. Sebastiana (zdaniem wielu jedna z gejowskich ikon) przeszytego rzymskimi strzałami?
*Bartek Lis studiuje Gender Studies na Uniwersytecie Warszawskim, kontakt:
[email protected]
wydał się (dokonując auto-dekonstrukcji) dla tego tylko chyba, że myślę (już) podobnym paradygmatem i pewnie sam zwróciłbym uwagę na takie aspekty(gdybym obejrzał ten film). tak czy inaczej poniższe komentarze uświadamiają jak bardzo może być to ślepa uliczka. mam warzenie że coś w nich jest i że to jest dopasowanie rzeczywistości do przyjętych wzorów (krytyki genderowej).
jakkolwiek przyznać trzeba że czytało się przyjemnie:)
Cóż, stoją w sprzeczności z etosem Spartan, którzy zabijali dzieci wątłe, które nie wykazywały oznaków siły już po urodzeniu (przez donośny i silny płacz). Homoseksualistow z kolei mordowali.