Czterdzieści lat temu, na ekrany kin całego świata wszedł amerykański film pod tytułem "Birdman of Alcatraz" (Ptasznik z Alcatraz) z legendarnym gwiazdorem Hollywoodu, Burtem Lancasterem w roli głównej. Opowiada on historię Roberta Strouda, człowieka, który za popełnione w młodości morderstwo skazany został na dożywocie i trafił do złowrogiego więzienia Alcatraz. Z biegiem lat, zaszła w nim duchowa przemiana. Skazany na odosobnienie, za jedynego towarzysza ma malutkiego ptaszka - wróbelka, uratowanego od śmierci głodowej. Stroud zaczyna interesować się ornitologią, jego cela zamienia się w klatkę pełną kanarków. Kiedy jego mali przyjaciele zaczynają chorować, odkrywa skuteczne lekarstwo i wydaje książkę pod tytułem "Choroby ptaków". Pomaga mu w tym ukochana kobieta, która bezskutecznie walczy o jego ułaskawienie. Film ten w reżyserii niedawno zmarłego Johna Frankenheimera został w roku 1963 wyróżniony Oskarem - nagrodą amerykańskiej Akademii Filmowej.
W tym samym roku 1963, bohater filmu - Robert Stroud zmarł śmiercią naturalną w więziennym szpitalu w Springfield w stanie Missouri. Nigdy nie pozwolono mu obejrzeć swej filmowej biografii, która - jak większość hollywoodzkich produkcji - niewiele miała wspólnego z rzeczywistością. Stroud nie był pogodzonym ze światem humanistą, jakim oglądamy go na ekranie. O tym, że był gejem, dowiedzieć się możemy z jego nigdy nie publikowanych pamiętników, które od ponad czterdziestu lat przechowuje adwokat Charles Dudley Martin mieszkający ciągle jeszcze w Springfield. Rękopis trafić ma jeszcze w tym roku na aukcję dzieł literackich w Nowym Jorku. W jednym z rozdziałów, zatytułowanych "Bobby", Stroud opisuje swe dzieciństwo w Metropolis w stanie Illinois i szczegółowo pierwsze doświadczenia seksualne z mężczyznami. Pisze o brutalności, jaka panowała w więzieniu, swej miłości do ptaków i torturze, jaką było życie za kratami.
W roku 1909, Robert Stroud, późniejszy słynny więzień Alcatraz numer AZ #594, miał dziewiętnaście lat, kiedy brutalnie zamordował na Alasce pewnego barmana. Człowiek ten nie wypłacił "doli" należnej prostytutce. Najprawdopodobniej, Stroud był jej alfonsem. Niedługo potem, został schwytany. Odnaleziono portfel ofiary. W 1911 roku, Stroud został zamknięty w więzieniu na McNeil Island. Zapiski na karcie osobowej, charakteryzują go jako bandziora, człowieka bezwzględnego. Był zamieszany w produkcję narkotyków w więziennym lazarecie. Brutalnie rozprawiał się z każdym, kto stanął mu na drodze. Za ugodzenie współwięźnia nożem, dostał dodatkowo pół roku. W końcu władze zdecydowały o przeniesieniu go do federalnego zakładu karnego w Leavenworth w stanie Kansas. W 1916 roku, odbywając karę o zaostrzonym rygorze, nie miał prawa do odwiedzin. Rozwścieczony tym, że odmówiono mu widzenia się z bratem, Stroud rzucił się na strażnika i zasztyletował go. Stało się to w stołówce, w obecności kilkuset innych więźniów. Tym razem, sąd nie miał litości. Rober Stroud został skazany na karę śmierci przez powieszenie. Na wykonanie wyroku czekać miał w izolatce. Tymczasem, jego zrozpaczona matka składała wnioski o ułaskawienie. Z sukcesem. Prezydent USA Woodrow Wilson zamienił w roku 1920 karę śmierci na dożywotnie więzienie w całkowitej izolacji.
Właśnie podczas trzydziestoletniego pobytu w Leavenworth - a nie w Alcatraz - Robert Stroud zaczął interesować się ptakami. Dyrekcja więzienia pozwoliła mu najpierw opiekować się malutkim ptaszkiem, znalezionym na spacerniku. Potem, Stroud uzyskał zezwolenie na trzymanie kanarków w celi. Z czasem, było ich ponad trzysta. Widząc postępy w resocjalizacji, dano mu do dyspozycji sąsiednią celę, gdzie urządził małe laboratorium chemiczne. Efektem eksperymentów, było lekarstwo na ptasią zarazę i dwie książki, które przyniosły mu rozgłos. Dopiero po latach, dyrekcja więzienia zorientowała się, że głównym produktem owego laboratorium był... alkohol.
W roku 1942 zaostrzono przepisy w amerykańskich zakładach karnych. Robert Stroud przeniesiony został do słynnego więzienia Alcatraz, położonego na skalnej wysepce naprzeciw San Francisco. Spędził tam kolejne siedemnaście lat w niemal całkowitym odosobnieniu. Jedynymi ludźmi, których od czasu do czasu oglądał, byli strażnicy. Siedząc w niewielkiej celi, całymi dniami czytał, lub pisał. Tak powstał jego nigdzie nie opublikowany pamiętnik zawierający między innymi wiele intymnych szczegółów, dotyczących orientacji homoseksualnej. Czasami, strażnicy grali z nim w szachy. Powiadano, że opanował kilka języków obcych. Od czasu do czasu, wypuszczano go na okratowany spacernik. Ostatnie lata życia przebywał w więziennym szpitalu w wspomnianym na początku Springfield. Przyjaźnił się tam blisko z Mortonem Sobellem, który skazany został za szpiegostwo na rzecz ZSRR w słynnym procesie małżeństwa Rosenbergów. Skazano ich i stracono za zdradzenie tajemnic bomby atomowej. To on właśnie znalazł "Ptasznika z Alcatraz" 21 listopada 1963 roku. Leżał w łóżku, nie dając znaków życia. Umarł spokojnie podczas snu.
Marek Romiszewski