Ludzie LGBT, którzy będą wstępować w USA w małżeństwa jednopłciowe, sprawią, że świat pogrąży się w kryzysie - tak w stacji CBS stwierdził republikański kandydat na prezydenta, Rick Santorum. To nie pierwsza homofobiczna i... kuriozalna wypowiedź polityka, który od kilku lat bezskutecznie próbuje mocniej zaistnieć w amerykańskiej polityce.
Amerykańscy konserwatyści próbują się bronić przed orzeczeniem amerykańskiego Sądu Najwyższego, który zdecydował, że każdy ma konstytucyjne prawo do małżeństwa. Rick Santorum, polityk Partii Republikańskiej, który ponownie chce zostać republikańskim kandydatem na prezydenta USA, zapowiada, że
zrobi wszystko, by chronić rodzinę i cofnąć decyzję Sądu Najwyższego. W jednym z ostatnich wywiadów powiedział, że Ameryka jest "globalnym moralnym liderem" i dlatego orzeczenie SN będzie mieć wpływ na to co się dzieje na całym świecie. Zdaniem polityka głównym zadaniem małżeństwa jest wychowywanie dzieci, więc rozszerzenie tej instytucji na pary jednopłciowe... rozdzieli dzieci i rodziny.
Równie pokrętna była wypowiedź Santorum sprzed kilku lat o
aktach homoseksualnych. "Nie mam problemu z homoseksualnością. Mam problem z aktami homoseksualnymi. Z aktami, które mają miejsce poza tradycyjnymi heteroseksualnymi relacjami. I to dotyczy różnych aktów, nie tylko homoseksualnych. Nie mam nic, podkreślam – nic przeciwko ludziom, którzy są homoseksualni. Jeżeli to jest ich orientacja – akceptuję ją. I nie mam problemu z kimś, kto ma inne orientacje. Pytanie jest, czy dokonują aktów tych orientacji? Więc nie chodzi o osoby, ale o ich czyny. I musimy oddzielić osoby od ich czynów" - mówił polityk.
12 lat temu Santorum porównał homoseksualność do zoofilii. Dan Savage, działacz LGBT, najbardziej znany dzięki akcji „It gets better”, zorganizował wtedy internetową kampanię, w której namówił internautów by stworzyli definicję słowa Santorum. Jaką? Warto przytoczyć w oryginale: the frothy mix of lube and fecal matter that is sometimes the byproduct of anal sex (w wolnym tłumaczeniu: produkt uboczny seksu analnego). Definicja ta przez wiele lat pokazywała się w Google po wpisaniu Santorum.
(red)
Berniego Sandersa https://www.youtube.com/watch?v=OewBDIwy-O4
Ze szczerością i prostolinijnością, bez zadęcia i akademickiego żargonu facet wyjaśnia Ameryce, co jest nie tak z tym narodem i co trzeba zrobić, żeby wreszcie było w porządku.
Takiej klasy politycznej nie spodziewałbym się zobaczyć nawet w Szwecji, a w Polce byłby political fiction.
Tia, a każdy osobiście otwarty przez kobietę słoik przyśpiesza topnienie lodowców ;)
Ale gdyby tak bardzo by zależało na stanowisku powinien pomyśleć, że społeczeństwo LGBT w Ameryce jak i na całym świecie to grubo ponad 35%.
Wypowiadając się przeciw nam, właśnie tyle co najmniej poparcia traci.
Ahh... Gdyby w Pl był ktoś tak odważny będąc kandydatem np. na prezydenta, i gdyby oficjalnie się opowiedział za legalizacją miałby niewiele ponad 40% poparcia.
I pomimo iż wielu ludzi nie spełnia obowiązku obywatelskiego jakim jest głosowanie w naszej polskiej "demokracji" to myślę, że frekwencja znacznie by wzrosła i mógłby zmieść przeciwników.
Ale cóż, nasi politycy myślą prowincjonalnie. xD
Pozdrawiam Panią Premier Ewę Kopacz, i oficjalnie oddaję na nią głos. :)
Dyskutowanie z czymś takim jest niewarte powietrza wydychanego z płuc. "Nie tykaj g...wna, bo zacznie śmierdzieć". Queer.pl powinna osobny dział założyć dla takich osobistości. Na prawo od queeroteki proponuję: Jełopstwo. Będzie można tam trzymać takie dziwolągi i na bogów podziemi, nie dokarmiać uwagą.
Aha!
"Nie odpowiadamy tylko za koklusz! I gradobicie!"
:-P