Afera wokół Orsona Scotta Carda trwa
„To strata naszej energii, którą można dużo lepiej wykorzystać” – skomentował nawoływanie do bojkotu filmu „Gra Endera” działacz LGBT, zdobywca Oscara i scenarzysta m.in. „Obywatela Milka” Dustin Lance Black. Od kilku tygodni w USA toczy się wojna o film na podstawie książki Orsona Scotta Carda, którego premiera dopiero w listopadzie. Głos zabrał m.in. sam pisarz oraz studio filmowe.
Geeks OUT, mało znane stowarzyszenie skupiające queerowych wielbicieli klimatów komiksowych i science-fiction, zorganizowało na swych stronach akcję „Skip Enders Game” (Pomińcie Grę Endera). „Autor „Gry Endera”, Orson Scott Card jest działaczem antygejowskim i antylesbijskim, pisarzem i członkiem homofobicznej organizacji National Organization for Marriage. Czy na serio chcecie oddać temu facetowi waszą kasę?” – pyta Geeks OUT i nawołuje do bojkotu filmu na podstawie bestsellera Carda. Card, mormon i wielki przeciwnik małżeństw jednopłciowych znany jest z radykalnych wypowiedzi odnośnie społeczności LGBT. Pisarz stwierdzał m.in., że geje lesbijki są „z natury nieszczęśliwi”, a ich orientacja bierze się z „gwałtów i molestowań” w dzieciństwie. „Są nieszczęśliwi, ale ich zdaniem powodem tego nieszczęścia jest to, że ich nie akceptujemy” – pisał Card i nazywał homoseksualność „dysfunkcją”. Pisarz straszył też, że wszystko sprowadza się do wprowadzania dzieci w błąd, że bycie gejem lub lesbijką jest ok. Po dużym odzewie medialnym wokół zorganizowanego przez Geeks OUT bojkotu, głos zabrał sam pisarz. „Akcja "Gry Endera" dzieje się w przyszłości i nie należy jej łączyć ze współczesnymi sporami ideologicznymi, nieobecnymi w debacie publicznej w 1985 roku, gdy książkę napisałem. Teraz to będzie interesujące zobaczyć, czy zwolennicy małżeństw homoseksualnych okażą tolerancję wobec tych, którzy się z nimi nie zgadzają” – powiedział magazynowi „Entertainment Weekly”. Nie trzeba było długo czekać na reakcję Lions Gate, producenta i dystrybutora filmu. „Jako dumni i wieloletni zwolennicy społeczności LGBT, producenci takich filmów jak „Bogowie i potwory”, czy „Charlie”, i jako firma, która jest dumna z tego, że od lat prowadzi przyjazną dla pracowników LGBT politykę, oczywiście nie zgadzamy się z osobistymi poglądami Orsona Scotta Carda i National Organization for Marriage. Aczkolwiek, są one zupełnie nietrafne w kontekście dyskusji wokół książki i filmu i w żaden sposób nie znajdują w nich swojego odzwierciedlenia. Lions Gate będzie nadal wspierać społeczność LGBT oraz poszukiwać nowych sposobów pomagania im, a w ramach tego zorganizuje uroczystą premierę "Gry Endera", z której dochód wesprze kwestie im bliskie” – czytamy w oficjalnym oświadczeniu. Geeks OUT nie przyjęli jednak oferty.
Oliwy do ognia dolał zdobywca Oscara za scenariusz do „Obywatela Milka” Dustin Lance Black. „Tyle dobrych rzeczy trzeba teraz zrobić. Bojkotowanie filmu przez 99 proc. zwolenników równości w „przemyśle” LGBT jest marnowaniem naszej energii. Tysiąc razy bardziej efektywne będzie zadzwonienie do krewnego gdzieś na Południu” – napisał Black na Facebooku, czym wywołał gorącą dyskusję. Scenarzysta usunął potem swój wpis.
„Gra Endera” dzieje się w roku 2070, kilkadziesiąt lat po nieudanej inwazji obcych. Opowiada historię kilkuletniego Andrew "Endera" Wiggina, który trafia do orbitalnej szkoły wojskowej, gdzie najlepszych przygotowuje się do ewentualnej ponownej inwazji.
(md)
Czy Waszym zdaniem decyzja o bojkocie jest słuszna? Zbojkotowalibyście film bądź książkę z powodu poglądów jego twórcy? Zapraszamy do dyskusji i udziału w sondzie!
Pamiętam, że oglądałam ten program jako nastolatka, w zasadzie jeszcze dziecko (ale już świadome swojej inności), i słuchanie tego jak ktoś nas miesza z błotem, tak z przyzwoleniem totalnym bo przecież w publicznej tv, było dla mnie traumatyczne.
to muszę nadrobić :-P