Projekt ustawy o umowie partnerskiej – nad którym przez ostatnie tygodnie pracowali Artur Dunin i Jerzy Kozdroń , dostali już wszyscy posłowie i posłanki Platformy Obywatelskiej. Do treści projektu dotarł magazyn „Wprost”.
Będzie jak z ustawą antyaborcyjną. Zabetonuje to dyskusję i możliwość jakiejkolwiek zmiany na najbliższe 20 lat. Bo przecież "mamy kompromis”,
Ten projekt nie daje nic, czego nie można mieć już teraz. I wprowadza masę obostrzeń i wyłączeń. Dziękuję bardzo, jak to coś przejdzie, to zabetonuje sytuację na lata, a nic w sytuacji par jednopłciowych nie zmieni,
Ktoś to przeczytał w ogóle, że tak komentujecie? Ja właśnie czytam, jestem na 10 stronie i nie wygląda to najgorzej – to tylko niektóre
komentarze, które pojawiły się na naszym profilu facebookowym.
Co o projekcie ustawy mówią
Krystian Legierski, członek Grupy Inicjatywnej ds. Związków Partnerskich oraz
Marcin Szczepkowski, rzecznik akcji Miłość Nie Wyklucza?
Krystian Legierski
PO wystrzeliło kolejnego PR-owego kapiszona - zapowiedziany projekt ustawy nie jest propozycją wychodzącą naprzeciw oczekiwaniom środowiska LGBT. Projekt nie był konsultowany z zainteresowanymi, został przygotowany ponad naszymi głowami bez pytania nas o zdanie. Zapewne nie warto byłoby robić z tego powodu zarzutów, gdyby projekt był przygotowany dobrze. Jednak to co proponuje PO to zwyczajnie upokarzający ochłap dowodem czego jest sprowadzenie w projekcie relacji LGBT do poziomu spółki cywilnej - w założeniach projektu właśnie przepisy KC o spółce cywilnej mają mieć zastosowanie do partnerów tworzących związek partnerski. Warto również wspomnieć, że projekt nie rozwiązuje najbardziej palących kwestii np. nie dopuszcza wspólnego opodatkowania tak jak w przypadku małżonków. Jednym słowem cały ten projekt to wielkie bubel. I wyłącznie fakt, że we wszystkich krajach, w których przyjęto ustawy o związkach partnerskich (bez względu na ich treść) rosła akceptacja społeczna dla homoseksualizmu powstrzymuje mnie przed spisaniem go na straty.
Marcin Szczepkowski
Jeśli ktoś myślał, że z bardzo ubogiego projektu „związków partnerskich” posła Dunina nie da się już nic wyciąć, to będzie zaskoczony. Projekt o „umowie partnerskiej” jest znacznie uboższą wersją tamtego projektu. Tym samym poseł Dunin spełnił swoją obietnicę, że jest gotów przyciąć swój projekt tylko po to, żeby doszło do jego pierwszego czytania. Tylko gdzie tu troska o obywateli, osoby najbardziej zainteresowane? Obawiam się, że to najmniej obchodzi posłów PO. Wewnętrzna walka polityczna w PO pomiędzy konserwatystami, a tak zwanymi liberałami doprowadziła do powstania projektu, który śmiało można określić skandalicznym. Projektu, który nie rozwiązuje spraw osób w związkach nieformalny, a rodzi wiele problemów.
Rzecz najważniejsza, umowa notarialna nie zapewni instytucjonalizacji związku, co będzie prowadzić do szeregu niejasności, które rozstrzygnąć będzie musiał sąd. Rodzi to również obawę co do respektowania zapisów takich umów, tym bardziej w sytuacji, gdy teraz upoważnienia notarialne pomiędzy osobami w związku w wielu instytucjach są uważane jedynie za świstek papieru. Ponadto, sprowadzenie związku pomiędzy dwoma osobami do umowy notarialnej jest rozwiązaniem uwłaczającym ich godności. Bez instytucjonalizacji - związków partnerskich nie da się wprowadzić, o czym mówili już m.in.: Marszałkini Kopacz, prof. Łętowska i prof. Wyrzykowski.
Ogromnie dziwi to, że w projekcie nie ma wzmianki o prawach i obowiązkach partnerów w związku, które w stosunku do małżeństwa są określone chociażby w art. 23 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Czyżby według pomysłodawców partnerzy mieli sami wyznaczać sobie zakres praw i obowiązków? Nic bardziej mylnego, ponieważ partnerzy według projektu mogą jedynie regulować kwestie wspólności majątkowej, dziedziczenia i alimentów. Zapisy dotyczące tych trzech kwestii są opcjonalne. Mogą się znaleźć w umowie, ale nie muszą. Mimo zapisu, że partnerzy dziedziczą po sobie jak małżonkowie, to niestety projektując zmiany w przepisach pominięto zmiany w odpowiedniej ustawie, co w rzeczywistości skutkuje tym, że sytuacja nie ulega zmianie i nadal obowiązuje 20 proc. podatek od spadku.
Kwestia wspólności majątkowej również jest niejasna, mylone są pojęcia, różne pojęcia dotyczące tej sprawy używane są naprzemiennie. Taki bałagan może prowadzić do poważnych wątpliwości legislacyjnych w momencie wejścia tego projektu w życie, które rozstrzygnąć będzie musiał sąd. Projekt przewiduje powstanie rejestru umów partnerskich przy Krajowej Radzie Notarialnej, co jest pomysłem chybionym, ponieważ oznaczać to będzie, że dostęp do niej będą mieli jedynie notariusze i nasuwa wątpliwości czy przy każdej sprawie wymagającej potwierdzenia bycia stroną umowy nie będziemy musieli biegać po notarialne zaświadczenie i suto za nie płacić.
Nie wiem, czy posłowie tworzący ten projekt byli świadomi tego jak kosztowne jest stworzenie takiego rejestru i jak nierealne stworzenie go w ciągu sześciu miesięcy, które upłyną od daty wejścia w życie ustawy, a przypominam, że co chwila podnoszona jest kwestia kosztów wprowadzenie związków partnerskich. Również kwestia rozwiązania umowy jest niejasna. W jednym miejscu przewidywane jest wspólne, zgodne oświadczenie partnerów, w kolejnym oświadczenie jednego z nich. W jeszcze innym mowa jest o rozwiązaniu na drodze sądowej. To tylko jedne z wielu błędów w projekcie, co zaskakuje biorąc po uwagę tak długą pracę nad nim.
Poseł Dunin i posłowie PO wyraźnie nie zapoznali się z opinią o projekcie posła Dunina przygotowaną przez koalicję Partnerstwo dla Związków w zeszłym roku, ponieważ spora część błędów powtórzona została również w tym projekcie.
Zapisy projektu umowy partnerskiej nie rozwiązują nawet w minimalnym stopniu problemów z jakimi borykają się osoby w związkach nieformalnych. Natomiast mogą rodzić wiele nowych.
Wprowadzenie tego swoistego tworu prawnego spowoduje to, że kwestia związków partnerskich i równości małżeńskiej zostanie odsunięta na długie lata, a proponowane rozwiązanie będzie uznawane za kompromis. To kolejna próba zamiecenia sprawy pod dywan w nadziei, że dotrwa się do kolejnych wyborów. W mojej opinii to niestety pokazanie osobom w związkach nieformalnych, że są gorszymi obywatelami i, że nie zasługują na poważne potraktowanie ich dążenia do równych praw.
(md)
Nie namawiam aby popadać w zachwyt, ale przyjrzeć się i porównać z francuskim Pacsem, który w porównaniu z tą ustawą jest bardzo ubogi. Można go rozwiązać poprzez zawarcie małżeństwa lub innego pacsu z inną osobą niż partnerem..., nie ma zmiany stanu cywilnego, wspólnego opodatkowania również nie było, dopiero po wielu latach dodano to uprawnienie ale i tak po 3 latach związku.
Ale wiesz, że już teraz możesz iść do notariusza i podpisać sobie jakieś tam papiery z kim chcesz i co chcesz? Jakieś kwestie majątkowe itd. możesz u notariusza już teraz podpisać. To dlatego ta ustawa to badziew bo nie daje nic nowego.
Widzę, że nie przeczytałeś tej ustawy autorstwa Dunina. jest tam szereg uprawnień, których teraz nie możesz "załatwić" u notariusza. Upoważnienie notarialne, a nie umowę, możesz podważyć wyrokiem sądowym. Nie możesz ustalić partnera jako osoby najbliższej itd. Poza tym przyjęcie tej ustawy miałoby wymiar symboliczny, edukacyjny dla społeczeństwa. Państwo zaczęłoby "widzieć" takie związki.
Ale wiesz, że już teraz możesz iść do notariusza i podpisać sobie jakieś tam papiery z kim chcesz i co chcesz? Jakieś kwestie majątkowe itd. możesz u notariusza już teraz podpisać. To dlatego ta ustawa to badziew bo nie daje nic nowego.
Tu się nie zgodzę. Czas mija, ale mamy możliwość wyjazdu. Nie mówię, że wyjazdu, zawarcia związku i powrotu. Emigracji. Ja w każdym razie emigruję, ponieważ nikt mi tutaj łaski nie robi, że będę traktowany jak człowiek. Inne kraje doceniają swoich obywateli.