Staramy się pokazywać Wam muzyczne nowości, premiery klipów bądź mało znane starocie, które odkopaliśmy.
2. Armia kochanków i genderGrzechem będzie napisanie, że to nowa płyta, albowiem swoją premierę miała już prawie rok temu, ale przy okazji Boya George'a musieliśmy wspomnieć o "Big Battles of Egos" Army of Lovers. Zespół, który nazwę zaczerpnął z filmu o Rosie von Praunheimie, niemieckim reżyserze i wielkim bojowniku o prawa LGBT, śmiało możemy nazwać jednym z "najbardziej przegiętych w historii muzyki". Szczyt popularności osiągnęli na początku lat 90. (hit "Crucified"). I chociaż nowa płyta to bardziej "the best of", znalazło się na niej kilka nowych piosenek, w tym "Signed On My Tatoo", która całkiem nieźle została przyjęta. Może nie jest to muzyka wysokich lotów, ale znowu – te sentymenty...
W zeszłym roku wystąpili w Polsce podczas koncertu Lato ZET i Dwójki. To dopiero gender! Gdzie była posłanka Kempa?
Boy George ma bardzo wyrazisty charakter, ale taki dwubiegunowy. LAbo jest okropny, albo jest przemily i pozytywny. Mam nadzieje, ze ten dobry czas w życiu mu się przedłuży
klip za to całkiem dobry, ale muzycznie mogliby trochę podciągnąc.
Co z tego, że ktoś jest gwiazdą i ma talent, jeżeli jest złym człowiekiem? Wtedy jest niewiele wart!
Nie zamierzam bronić Boya George'a bo tego co zrobił bronić się nie da ale ocenianie kogoś po jednym incydencie, w dodatku popełnionym w czasach, kiedy BG miał ostre "ciągi" narkotykowe jest nieuczciwe.
Cudo ♥
Pora umierać ;-)
(ale przynajmniej schudł bo momentami wyglądał jak po ataku wściekłych pszczół)