Seksedukacja i homopropaganda
„Gejowska piosenka”, „magia” i „sposób przedstawiania więzi rodzinnych” – polscy prawicowi publicyści są oburzeni „Smerfami 2”, które na początku sierpnia miały swoją premierę w polskich kinach.
Wszystko zaczęło się od ścieżki dźwiękowej do bajki, o której poinformował serwis „W nas”. Right Said Fred, znani z hitu lat 90. – „I’m too sexy”, nagrali nową wersję piosenki – I’m too smurfy”. Redaktorzy serwisu zwracają uwagę, że piosenka jest „gejowska” i przypominają, że zespół włączał się w „obronę praw homoseksualistów”. Oberwało się także Britney Spears, która promowała Smerfy piosenką „Ooh La la”. „Obecność gejowskiej piosenki w filmie dla dzieci, przyćmiewa samą obecność Britney, której piosenka "Ooh La La" też nie jest pozbawiona erotycznego kontekstu, a teledysk jest seksualnie wyzywający. Spears śpiewa o chęci zabawy na całego i nakłania chłopaka do porzucenia nieśmiałości - do wyzwolenia się w jej towarzystwie” – czytamy.
Równie zbulwersowany jest Tomasz Terlikowski, który na łamach znanego zapewne Wam serwisu przestrzega rodziców przed bajką, m.in. z powodu „złej magii” i „sposobu przedstawiania więzi rodzinnych”. A dokładniej – przedstawienia rodziny patchworkowej. „Znów mamy tu do czynienia z rodziną patchworkową, z synem zostawionym przez ojca i fantastycznym ojczymem, który próbuje go obłaskawić" – dowiadujemy się. Terlikowski nie ukrywa, że nie podoba mu się „lekceważenie więzi biologicznych i gloryfikowanie patchworkowych wujków”. „To kiepski film. Nie tylko dlatego, że nie bardzo wiadomo, o co w nim chodzi, ale przede wszystkim z powodu treści, które przemyca to dziełko kultury dla dzieci” – ostrzega Terlikowski.
Nas jedynie dziwi, że nikt nie zauważył, że w filmie występuje… Neil Patrick Harris! Ujawniony gej, który razem ze swoim partnerem, Davidem Burtką, wychowuje dwójkę bliźniaków!
(md)
Co do Smerfów to będąc dzieckiem zastanawiałam się kto jest ojcem Smerfusia. Podejrzewałam Papę Smerfa ...
Z tego wynika, że matką musi być Smerfetka, która sama nazywa Papę Smerfa - "Papą".
Teraz już łatwo można dojść do wniosku, że Smerfuś jest owocem kazirodczego związku ojca (Papa Smerf) i córki (Smerfetka)...
I takie wywody można prowadzić bez końca!
Coś chyba prawa (i sprawiedliwa) strona ma za dużo czasu wolnego.
Prawica krytykuje teraz wszystko co się da... byle było o niej głośno... :)
To w sumie tyle co chciałbym również powiedizeć :P
♥ ♥ ♥
Rzecz w tym, że nikogo to nie boli (a przynajmniej mnie nie boli). My się śmiejemy z Terlika :)
bo trudno brać go na poważnie, i obrażać się na niego.
Ja nie wykluczam, że gdzieś tam (w książce, w filmie) są ukryte wątki homoseksualne. Może są, a może nie. Różnica jest taka, że jak jakaś pani naukowiec doszuka się w lekturze X wątków homo. to prawica oburza się i uznaje to za za obrazę wzorców patriotycznych (bo wiadomo, bycie gejem umniejsza bycie bohaterem. Nie można być gejem/lesbijką i walczyć za ojczyznę). Kiedy prawica doszukuje się wątków homo. w smerfach i teletubisiach, to my się z tego śmiejemy, a nie obrażamy.
Najważniejsze im umknęło xd
Im zawsze najważniejsze umyka.
Racja! Dla mnie jak Żohż Clooney i Ricky Martin. ^^