"To nie do uwierzenia, że o ludzkim życiu i związkach decydować będzie głosowanie, które odbędzie się na dniach" - napisał do organizacji Human Rights Campaign Brad Pitt, którą wsparł również finansowo sumą 100 tys. dolarów. "Myślę, że nie chcecie pytać dzień po wyborach: co jeszcze mogłem/mogłam zrobić?" - dodał aktor. 6 listopada w USA odbędą się nie tylko wybory, m.in. prezydenckie, ale też referenda w sprawie równości małżeńskiej w czterech stanach.
W zeszłym tygodniu burmistrz Nowego Jorku, Michael Bloomberg, także zapowiedział, że ofiaruje HRC 500 tys. dolarów na walkę o równość małżeńską w Maine, Waszyngtonie, Maryland i Minnesocie.
http://abcnews.go.com/blogs/entertainment/2012/11/brad-pitt-donating-100k-to-same-sex-marriage-campaign/
Gotówką można np. wesprzeć liczne kampanie społeczne, finansować i nagłaśniać działalność takich organizacji jak KPH.
Tylko czy to wystarczy? W państwie, gdzie społeczeństwo uczone jest samodzielnego myślenia, podejmowania decyzji i wolności przede wszystkim - WYSTARCZY.
U nas temat nie jest już tabu. Tyle się już mówi, czyta, słyszy. Nawet seriale w telewizji (bardzo)komercyjnej wprowadzają HOMOBOHATERÓW. A w kwestii związków, równości etc.. Ciągle bez zmian. Zamiast do przodu cofamy się ciągle. Bo u nas wbrew logice społeczeństwo, niewiele ma do powiedzenia..
Chciałabym wierzyć, że jakiekolwiek wsparcie - chociażby to finansowe, coś zmieni, ale niespecjalnie sobie to wyobrażam...