Drag queen Ilona Verley, osoba uczestnicząca w pierwszym sezonie "Drag Race Canada", wypowiedziało się na Twitterze o szczegółach z planu kanadyjskiej wersji kultowego formatu.
I received none of the things promised to me when giving up my life for the franchise and had to deal with being limited in being able to provide for myself as my industry as a night life entertainer was shut down due to the pandemic and I had to represent the morals of a “brand”
— Ilona Verley (@IlonaVerley) September 3, 2021
Oh ya they also instructed me not to discuss my trans identity on the show and even after they instructed me not to discuss the trans agenda because they were saving that story line for the American franchise ?
— Ilona Verley (@IlonaVerley) September 3, 2021
Wtorek, 24.03.2020 Czy "RuPaul's Drag Race" wyklucza osoby transpłciowe?
Piątek, 15.10.2021 Kanadyjski trybunał orzekł, że odmowa używania czyichś preferowanych zaimków to łamanie praw człowieka
Poniedziałek, 06.09.2021 Historyczny moment w Meksyku. Pierwsze transpłciowe kobiety zostały zaprzysiężone jako członkinie Kongresu
Wtorek, 31.08.2021 Gigi Goode, gwiazda "RuPaul Drag Race", ujawniła się jako niebinarna osoba transpłciowa
Piątek, 20.08.2021 Piotr Jacoń podczas Top of The Top Sopot Festival: wszyscy powinniśmy walczyć o prawa mniejszości
Nie wyobrażam sobie, by coś podobnego napisał np. (zachowując proporcje) Vincent van Gogh: że zainwestował w coś (zewnętrznego i komercyjnego), co zwiększy jego talent i gdzieś go włączy (na zasadzie franczyzy - czyli podporządkowania się franczyzodawcy).
Przypomina mi się przemówienie w Parlamencie Europejskim Krzysztofa Warlikowskiego:
'"Pochodzę z Polski, z kraju, który po transformacji ustrojowej utracił grupę
społeczną nazywaną inteligencją i żmudnie zaczął budować nowe autorytety,
także w dziedzinie kultury. Jednocześnie kultura, podobnie jak inne sfery
życia, stała się strefą działania wolnego rynku, który zaczął wywracać
kryteria i wartości. Telewizja, prasa, media nieuchronnie stały się maszyną
do produkowania powierzchni reklamowych. Bezinteresowność, tak ważna dla
sztuki, straciła na znaczeniu. Wszyscy zaczęli schlebiać przeciętnym gustom
i niskim potrzebom. Kicz i głupota były tłoczone do oczu i głów odbiorców.
Mieli konsumować, kupować podejrzane produkty sztukopodobne. To proces chyba
bardziej rujnujący dla kultury społeczeństwa niż handel podróbkami znanych
marek dla ekonomii przedsiębiorstw. Proces ten obserwujemy w wielu niestety
krajach. Ameryka wciąż daje “dobry” przykład. Ale Polska i kraje Europy
wschodniej były wyjątkowo podatne na to ogłupianie. Konsumpcja była czymś
nowym i upragnionym, a więc zdawała się być dobrem. Niepostrzeżenie zaczęto
podmieniać kulturę na popkulturę i rozrywkę. Obrócono znaki. Powolne procesy
kulturotwórcze błyskawicznie straciły sens i znaczenie. Zamiast krytyki i
opinii pojawiły się rankingi. Systemy ocen, gwiazdek, like’ów. Twórcy, bo
trudno nazwać ich artystami, okazali się nieodporni na korupcję wolnego
rynku. Tylko nieliczni zachowali odpowiedzialność za swoich widzów i nie
chcieli dawać im papki, na którą tamci czekali lub wmawiano im, że czekają.
Myślę, że wytworzyliśmy osobliwy przemysł pogardy, w którym twórcy zamiast
brać odpowiedzialność za widzów, zaspokajali ich najgłupsze pragnienia.
Zepsucia nie było widać natychmiast, ale powoli pejzaż po przegranej bitwie
zaczął się wyłaniać.
Pamiętam, jak za czasów komunizmu w Polsce książki były dobrem najwyższym.
Stało się po nie w wielkich kolejkach, zdobywało. Nakłady ówczesne w
porównaniu z dzisiejszymi były wręcz niewyobrażalne, a jednak książek
brakowało. Polowało się na klasykę i nową literaturę, sterczało się w
kolejkach na przykład po pierwsze wydanie dramatów Becketta. Wierzyło się,
że pewna baza książek daje nam dostęp do europejskich kodów kultury,
utrzymuje nas w Europie. Minęło niewiele czasu i książki straciły swoją
rangę i znaczenie. Czytelnictwo zaczęło gwałtownie maleć, a książki
zamieniać się w produkty. Poradniki wypełniły półki sieciowych księgarń, a
prawdziwe księgarnie zaczęły znikać. I tak, nieodpowiedzialnie acz
interesownie, doszliśmy do dna.
Dzisiaj blisko 40% Polaków nie rozumie tego, co czyta, a kolejne 30% rozumie
w niewielkim stopniu. Co dziesiąty absolwent szkoły podstawowej nie potrafi
czytać. Aż 10 milionów Polaków (ok. 25%) nie ma w domu ani jednej książki.
Analfabetą funkcjonalnym jest co 6 magister w Polsce. 6,2 miliona Polaków
znajduje się poza kulturą pisma, czyli nie przeczytało NIC, nawet artykułu w
brukowcu. 40% Polaków ma problemy z czytaniem rozkładów jazdy czy map
pogodowych. To są dane tak niewiarygodne, że aż zabawne. A jednak napawają
grozą.'
Całość: https://nowyteatr.org/pl/aktualnosci/przemowienie-krz(...)owskiego
Wg mnie wyczyny osoby opisanej w artykule to absolutny brak formy artystycznej, własnej myśli i szacunku dla siebie.
Tak ten artykuł to idealne miejsce dla ciebie. Możesz tu epatować swoim brakiem akceptacji zarówno do osób teans jak i tych które starają się przeżyć na swojej pasji jaką jest jakaś forma artystyczna.