Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
TOP Sport LGBT Profile i ogłoszenia Marsze Równości 2026 Kino LGBT Coming out
Wtorek, 08.09.2020, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

Szukają nowego domu, znajdują kamienie i groźby. Nowe życie Igora i Adama

Podziel się Tweetnij Skomentuj (24)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (24)
Igor i Adam rozwiedli się z partnerkami po latach małżeństwa i wyruszyli z rodzinnego Płocka w poszukiwaniu nowego domu. Póki co, zamiast niego znajdują wyłącznie kamienie i szykany.
ZOBACZ TEŻ Marsz nacjonalistów w Gdańsku. Prezydentka Dulkiewicz: po ludzku czuję się źle

Kiedy w Łodzi wybito im szyby, zdecydowali się na wyjazd na północ kraju. "Namawiałem Adama, żebyśmy zamieszkali w Gdańsku, myślałem, że to fajne miejsce do życia. Władze budują taki obraz - miasta otwartego, tolerancyjnego", wspomina Igor. Obaj mężczyźni pracują w szpitalnym oddziale ratunkowym i mają świadomość, że po powrocie z długiego dyżuru mogą zastać w swoim wynajętym mieszkaniu absolutnie wszystko, włącznie ze zmienionymi zamkami lub wyważonymi drzwiami.

Wiosną 2019 roku zapłacili czynsz za pół roku z góry. Właściciel najpierw zażądał większych pieniędzy, niż te wynikające z podpisanej umowy, a następnie sprzedał mieszkanie razem z lokatorami. Nowy gospodarz najchętniej pozbyłby się problematycznych lokatorów; odcina im więc prąd i gaz oraz nęka telefonami. "Próbowaliśmy wynająć inne mieszkanie, ale kiedy właściciele słyszą, że jesteśmy parą gejów, odmawiają", tłumaczy Adam. Zdolności kredytowej nie mają, a rodziny odwróciły się do nich po rozwodach. "Matka nie poznaje mnie na ulicy", dodaje Adam.

Igor i Adam są na "liście przemocowej", co oznacza, że Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Gdańsku zaklasyfikował ich jako osoby doświadczające dyskryminacji. Trudno się dziwić: sąsiedzi wyzywają ich z okien. Nie udało im się do tej pory skorzystać z publicznej oferty najmu. Zamierzają spróbować jeszcze raz, zachęceni wsparciem szpitala: szefowa oraz koleżanki i koledzy z oddziału podpisali się pod listem do Urzędu Miasta z prośbą o przyspieszenie procedury.

Całą historię Igora i Adama przeczytać można na stronach Gazety Wyborczej.

JS
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (1)
delfinux
Nie podoba mi się (28)
zafira85 sasunaru roman-drobniewski matio gabriel_angelfox andre-2000 iwonka03 auryn maxoku m-drzew
Komentarze (24)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
11.09.2020 23:56 Jake
DarkSideOfSoul:
Jake:
DarkSideOfSoul:
Jake:
DarkSideOfSoul:
Jake:
DarkSideOfSoul:
Nie myśleliście o Anglii albo Niemczech? W UK pracownicy NHS są bardzo dobrze opłacani. Domyślam się że tak jak w każdym kraju na zachodzie. No i nikt nie wybija szyb. W Polsce nawet jak miasto jest teoretycznie tolerancyjne to nie można się czuć bezpiecznie.

Pomysł bardzo dobry, ale koszt nostryfikacji dyplomu w NHS nie jest tani, trwa pół roku i nie ma pewnosci ze sie uda, zwlaszcza jesli jest sie ratownikiem po 2 letnim studium. Dodatkowo prawo jazdy kat C, koszt rejestracji w HCPC, zdaje sie ze sama znajomosc jezyka nie wystarczy, trzeba oplacic i zdac egzamin... Sam rozwazalem taka opcje, ale wyszlo mi ze trzeba miec na wstepie ok 10k złotych i zaczac min pol roku wczesniej zeby to moglo zaistniec...

Tylko że 10k zł to tylko 2k £.
Pracując za najniższą krajową, bez znajomości języka, nie robiąc nadgodzin nadal masz 300£ tygodniowo. Z nadgodzinami wyciągniesz 300-400£ nadal mówimy o najniższej i dodatkowo niepłatnych nadgodzinach czyli najgorszej opcji na jaką możesz trafić. Podobnie z pokojem, kat trafisz najgorzej to zapłacisz 120-150 na 2 osoby 60-75 na łebka. Jak jesz dużo i lubisz kupować pierdoły no to tak do 100£ na tydzień (ostatnio z ciekawości obliczałam ile wychodzi za obiad jak gotuje się w domu na 2 osoby to mi wyszło max 7 funtów i to był obiad z pieczonymi łososiem i sałatka). Nadal zostaje ci 100£ tygodniowo, czyli 400£ miesięcznie. 5 miesięcy i masz 2k funtów odłożone. A to dalej gdy trafisz na wszystkie najgorsze opcje.

Hmmm, nie zrozum mnie zle, nie twierdze, ze nie warto, wiadomo, ze warto - tylko zauwazam, ze nie jest to wcale takie proste i startujac z poziomu zero... jest bardzo ciezko. Wladam angielskim praktycznie na rowni z polskim, z najwyzsza przyjemnoscia osiedlilbym sie za granica, ale po polrocznym poszukiwaniu odnosze wrazenie, ze znalezienie jakiejkolwiek sensownej pracy, ktora nie bedzie makabryczna, chocby po to zeby sie zaczepic i odlozyc kase - graniczy z cudem... :/

Bez przesady. Pracuje obecnie na magazynie po 10h na nocki płacą 12£/h (10,50 podstawy + bonus za noc) jeszcze z miesiąc będzie rekrutacja, robota do stycznia. Pierwszy dzień nadgodzin w tygodniu 1,5 stawki, drugi 2x stawki. Wychodzi za standardowy tydzień (4 dni pracy) ponad 400£ na rękę, za 60h 600£. Jak dla mnie sensowne pieniadze. Wymagają podstawowej (bardzo podstawowej) znajomości angielskiego. Z racji zamieszania z wirusem targety są wyłączone, spieszyć się nie trzeba, ciężko (fizycznie) nie jest. Po prostu praca jest nudna. No ale wiesz w te 3 miesiące idzie odłożyć kilka tysięcy funtów. Później może się na jakiś transfer i kontrakt załapie.

No wlasnie to mam na mysli, moze i pieniadze dobre, ale praca straszna...

Ta praca nie jest w żaden sposób straszna. Ani się nie przemęczysz, ani nie masz stresu, od czasu do czasu z kimś pogadasz. A kasę masz lepszą niż w niejednej pracy za biurkiem. Jest nudno to fakt ale wiesz to też zależy od punktu widzenia, ja w międzyczasie uczę się kolejnego języka. Nienawidzę uczyć się języków ale one zawsze się przydają.
Jeśli w Polsce miałeś od razu pracę marzeń to albo miałeś ogromnego farta albo dobrze ustawioną rodzinę/znajomych. Nie chcesz się przemęczyć jakiś czas to nie narzekaj, że resztę życia spędzisz w homofobicznym kraju, w którym już nawet żarcie macie droższe niż w UK. Elektronika zawsze była droższa w Polsce, markowe ciuchy są w podobnych cenach (kupuję czasem rzeczy w sportowych sklepach), tylko mieszkania są tańsze, ale nadal tutaj zarabia się kilka razy więcej.

Widzisz, wychodze z zalozenia ze podstawowa cecha czlowieka jest subiektywizm. Praca na magazynie w moim mniemaniu jest całkowicie straszna. Od A do Z. Nie mam absolutnie nic przeciwko meczeniu sie w pracy, kompletnie nie przeszkadza mi stres w niej. Nie jestem za to w stanie zdzierzyc nudnych, schematycznych i bezsensownych czynnosci. Dobijaja mnie, pozbawiaja checi zycia, calkowicie wyjaławiaja z motywacji i wpedzaja w depresje. Brrrr. Zreszta prace za biurkiem postawiłbym na tym samym poziomie, no mooooze polke wyej. Tak czy owak zandej z tych prac nie chcialbym wykonywac. Uwielbiam uczyc sie jezyków, jezyki sa niesamowite, to troche jak klucze do swiata, chociaz znam ledwo trzy. Polski, angielski i podstawowy niemiecki, probuje radzic sobie z hiszpanskim i szwedzkim, ale bez faktycznego udzialu w kursie i konwersacji to ciezko sie jezyka nauczyc - na kurs niestety nigdy nie mialem pieniedzy.
Prace marzen? Dobrze ustawiona rodzine? Ha-ha-ha xD Wiem, ze sie nie znamy, wiec nie mialas mozliwosci znac prawdy - ale mimo wszystko mnie to bawi, bo to jest całowite przeciwienstwo mojego zycia - doslownie 180 stopni w stosunku do rzeczywistosci. Pracuje od 8 jakichiś 8-9lat. Wykonywałem dziesiatki roznych prac. Ciekawe, madre, stawiajace wyzwania i dajace dzika satysfakcje, a takze durne, schematyczne, nierozwojowe i nudne. Zawsze dazylem do tych pierwszych i uciekałem od tych drugich, ale cos jesc trzeba i gdzies mieszkac trzeba wiec czasami sie robilo to co sie musiało.
Homofobiczny kraj zwany Polska uwazam za paskudne miejsce, z wiecej niz jednego powodu i och, nie ma zamierzam tam spedzic juz ani roku, nie mowiac o reszcie zycia. De facto nie mieszkam w Polsce od dluzszego czasu, pracuje jako freelancer, a ścislej skipper = najemny kapitan. Prowadze rejsy morskie z turystami, przeprowadzam jachty z miejsca w miejsce, szkole ludzi na patenty zeglarskie, etc. De facto wieksza czesc roku jest w podrozy i rzadko spedzam dluzszy czas w jednym miejscu.
Moim priorytetem zawsze bylo cos innego - ciekawe i nieszablonowe zycie. I tego nie zamienilbym na nic innego. Niestety w zarabianiu pieniedzy nigdy nie bylem dobry - a znalezienie ciekawej pracy ktora przynosilaby staly dochod jest cholernie ciezkie - zwlaszcza w czasach ostatniego kryzysu, ktory niektore branze praktycznie zabił, a wiele innnych mocno pokaleczył. I na to zamierzam narzekac do woli, bo to jest cholerny problem.
Nie mam pojecia o markowych ciuchach, chyba nigdy zadnego nie kupilem, elektronika w Polsce jest akurat dosc tania, podobnie jak samochody, usługi i pare innych rzeczy. Aczkolwiek najem mieszkania, jedzenie i paliwo w stosunku do zarobków (bo tylko takie porownani ma sens) sa zlodziejsko drogie.

btw. Ostro spamujemy w komenatrzach pod artykulem na calkiem inny temat. Jak masz pogadac - moze na PW?
cytuj zgłoś 0 0
DarkSideOfSoul
11.09.2020 17:12 DarkSideOfSoul (33)
Jake:
DarkSideOfSoul:
Jake:
DarkSideOfSoul:
Jake:
DarkSideOfSoul:
Nie myśleliście o Anglii albo Niemczech? W UK pracownicy NHS są bardzo dobrze opłacani. Domyślam się że tak jak w każdym kraju na zachodzie. No i nikt nie wybija szyb. W Polsce nawet jak miasto jest teoretycznie tolerancyjne to nie można się czuć bezpiecznie.

Pomysł bardzo dobry, ale koszt nostryfikacji dyplomu w NHS nie jest tani, trwa pół roku i nie ma pewnosci ze sie uda, zwlaszcza jesli jest sie ratownikiem po 2 letnim studium. Dodatkowo prawo jazdy kat C, koszt rejestracji w HCPC, zdaje sie ze sama znajomosc jezyka nie wystarczy, trzeba oplacic i zdac egzamin... Sam rozwazalem taka opcje, ale wyszlo mi ze trzeba miec na wstepie ok 10k złotych i zaczac min pol roku wczesniej zeby to moglo zaistniec...

Tylko że 10k zł to tylko 2k £.
Pracując za najniższą krajową, bez znajomości języka, nie robiąc nadgodzin nadal masz 300£ tygodniowo. Z nadgodzinami wyciągniesz 300-400£ nadal mówimy o najniższej i dodatkowo niepłatnych nadgodzinach czyli najgorszej opcji na jaką możesz trafić. Podobnie z pokojem, kat trafisz najgorzej to zapłacisz 120-150 na 2 osoby 60-75 na łebka. Jak jesz dużo i lubisz kupować pierdoły no to tak do 100£ na tydzień (ostatnio z ciekawości obliczałam ile wychodzi za obiad jak gotuje się w domu na 2 osoby to mi wyszło max 7 funtów i to był obiad z pieczonymi łososiem i sałatka). Nadal zostaje ci 100£ tygodniowo, czyli 400£ miesięcznie. 5 miesięcy i masz 2k funtów odłożone. A to dalej gdy trafisz na wszystkie najgorsze opcje.

Hmmm, nie zrozum mnie zle, nie twierdze, ze nie warto, wiadomo, ze warto - tylko zauwazam, ze nie jest to wcale takie proste i startujac z poziomu zero... jest bardzo ciezko. Wladam angielskim praktycznie na rowni z polskim, z najwyzsza przyjemnoscia osiedlilbym sie za granica, ale po polrocznym poszukiwaniu odnosze wrazenie, ze znalezienie jakiejkolwiek sensownej pracy, ktora nie bedzie makabryczna, chocby po to zeby sie zaczepic i odlozyc kase - graniczy z cudem... :/

Bez przesady. Pracuje obecnie na magazynie po 10h na nocki płacą 12£/h (10,50 podstawy + bonus za noc) jeszcze z miesiąc będzie rekrutacja, robota do stycznia. Pierwszy dzień nadgodzin w tygodniu 1,5 stawki, drugi 2x stawki. Wychodzi za standardowy tydzień (4 dni pracy) ponad 400£ na rękę, za 60h 600£. Jak dla mnie sensowne pieniadze. Wymagają podstawowej (bardzo podstawowej) znajomości angielskiego. Z racji zamieszania z wirusem targety są wyłączone, spieszyć się nie trzeba, ciężko (fizycznie) nie jest. Po prostu praca jest nudna. No ale wiesz w te 3 miesiące idzie odłożyć kilka tysięcy funtów. Później może się na jakiś transfer i kontrakt załapie.

No wlasnie to mam na mysli, moze i pieniadze dobre, ale praca straszna...

Ta praca nie jest w żaden sposób straszna. Ani się nie przemęczysz, ani nie masz stresu, od czasu do czasu z kimś pogadasz. A kasę masz lepszą niż w niejednej pracy za biurkiem. Jest nudno to fakt ale wiesz to też zależy od punktu widzenia, ja w międzyczasie uczę się kolejnego języka. Nienawidzę uczyć się języków ale one zawsze się przydają.
Jeśli w Polsce miałeś od razu pracę marzeń to albo miałeś ogromnego farta albo dobrze ustawioną rodzinę/znajomych. Nie chcesz się przemęczyć jakiś czas to nie narzekaj, że resztę życia spędzisz w homofobicznym kraju, w którym już nawet żarcie macie droższe niż w UK. Elektronika zawsze była droższa w Polsce, markowe ciuchy są w podobnych cenach (kupuję czasem rzeczy w sportowych sklepach), tylko mieszkania są tańsze, ale nadal tutaj zarabia się kilka razy więcej.
cytuj zgłoś 2 1
Adulek
11.09.2020 17:04 Adulek (34) Wlkp. pod zaborem toruńskim
kentauros:
Karol K.:
Znam jakichś gejów którzy maja dom na odludziu? Bo z tego co widzę trend w polskim LGBT jest taki że większość ucieka do miasta i chce mieszkać w mieszkaniu...a dom jest uważany za "luksus" czy zbytek. Nie wiem, taka mentalność.


no mój mąż np. kupił dom na absolutnym odludziu, w szczerym polu (nawet sąsiadów przez płot nie ma) i teraz tam mieszkamy...


Dokładnie. A na wszelkie przejawy agresji odpowiem widłami i kosą. ;)
Ale to jest w ogóle "komfort" tego, że dom/mieszkanie jest twoje - nikt cię z niego nie wyrzuci. I kwestia mentalności. Tutaj generalnie panuje zasada "don't ask, don't tell". Jak jesteś uczciwym , "normalnym" (masz robotę od 7 do 15, kosisz trawę przed domem i ci brakuje do "pierwszego") człowiekiem to zawsze się obronisz w oczach ludzi. To właśnie w miastach ludziom odpier&(la, bo czują się bardziej anonimowi i poziom agresji jest wyższy. Tu jak masz za duży poziom agresji to bierzesz siekierę i idziesz rąbać drewno, albo kopać ogródek.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
11.09.2020 10:06 Jake
DarkSideOfSoul:
Jake:
DarkSideOfSoul:
Jake:
DarkSideOfSoul:
Nie myśleliście o Anglii albo Niemczech? W UK pracownicy NHS są bardzo dobrze opłacani. Domyślam się że tak jak w każdym kraju na zachodzie. No i nikt nie wybija szyb. W Polsce nawet jak miasto jest teoretycznie tolerancyjne to nie można się czuć bezpiecznie.

Pomysł bardzo dobry, ale koszt nostryfikacji dyplomu w NHS nie jest tani, trwa pół roku i nie ma pewnosci ze sie uda, zwlaszcza jesli jest sie ratownikiem po 2 letnim studium. Dodatkowo prawo jazdy kat C, koszt rejestracji w HCPC, zdaje sie ze sama znajomosc jezyka nie wystarczy, trzeba oplacic i zdac egzamin... Sam rozwazalem taka opcje, ale wyszlo mi ze trzeba miec na wstepie ok 10k złotych i zaczac min pol roku wczesniej zeby to moglo zaistniec...

Tylko że 10k zł to tylko 2k £.
Pracując za najniższą krajową, bez znajomości języka, nie robiąc nadgodzin nadal masz 300£ tygodniowo. Z nadgodzinami wyciągniesz 300-400£ nadal mówimy o najniższej i dodatkowo niepłatnych nadgodzinach czyli najgorszej opcji na jaką możesz trafić. Podobnie z pokojem, kat trafisz najgorzej to zapłacisz 120-150 na 2 osoby 60-75 na łebka. Jak jesz dużo i lubisz kupować pierdoły no to tak do 100£ na tydzień (ostatnio z ciekawości obliczałam ile wychodzi za obiad jak gotuje się w domu na 2 osoby to mi wyszło max 7 funtów i to był obiad z pieczonymi łososiem i sałatka). Nadal zostaje ci 100£ tygodniowo, czyli 400£ miesięcznie. 5 miesięcy i masz 2k funtów odłożone. A to dalej gdy trafisz na wszystkie najgorsze opcje.

Hmmm, nie zrozum mnie zle, nie twierdze, ze nie warto, wiadomo, ze warto - tylko zauwazam, ze nie jest to wcale takie proste i startujac z poziomu zero... jest bardzo ciezko. Wladam angielskim praktycznie na rowni z polskim, z najwyzsza przyjemnoscia osiedlilbym sie za granica, ale po polrocznym poszukiwaniu odnosze wrazenie, ze znalezienie jakiejkolwiek sensownej pracy, ktora nie bedzie makabryczna, chocby po to zeby sie zaczepic i odlozyc kase - graniczy z cudem... :/

Bez przesady. Pracuje obecnie na magazynie po 10h na nocki płacą 12£/h (10,50 podstawy + bonus za noc) jeszcze z miesiąc będzie rekrutacja, robota do stycznia. Pierwszy dzień nadgodzin w tygodniu 1,5 stawki, drugi 2x stawki. Wychodzi za standardowy tydzień (4 dni pracy) ponad 400£ na rękę, za 60h 600£. Jak dla mnie sensowne pieniadze. Wymagają podstawowej (bardzo podstawowej) znajomości angielskiego. Z racji zamieszania z wirusem targety są wyłączone, spieszyć się nie trzeba, ciężko (fizycznie) nie jest. Po prostu praca jest nudna. No ale wiesz w te 3 miesiące idzie odłożyć kilka tysięcy funtów. Później może się na jakiś transfer i kontrakt załapie.

No wlasnie to mam na mysli, moze i pieniadze dobre, ale praca straszna...
cytuj zgłoś 2 0
DarkSideOfSoul
11.09.2020 1:43 DarkSideOfSoul (33)
Jake:
DarkSideOfSoul:
Jake:
DarkSideOfSoul:
Nie myśleliście o Anglii albo Niemczech? W UK pracownicy NHS są bardzo dobrze opłacani. Domyślam się że tak jak w każdym kraju na zachodzie. No i nikt nie wybija szyb. W Polsce nawet jak miasto jest teoretycznie tolerancyjne to nie można się czuć bezpiecznie.

Pomysł bardzo dobry, ale koszt nostryfikacji dyplomu w NHS nie jest tani, trwa pół roku i nie ma pewnosci ze sie uda, zwlaszcza jesli jest sie ratownikiem po 2 letnim studium. Dodatkowo prawo jazdy kat C, koszt rejestracji w HCPC, zdaje sie ze sama znajomosc jezyka nie wystarczy, trzeba oplacic i zdac egzamin... Sam rozwazalem taka opcje, ale wyszlo mi ze trzeba miec na wstepie ok 10k złotych i zaczac min pol roku wczesniej zeby to moglo zaistniec...

Tylko że 10k zł to tylko 2k £.
Pracując za najniższą krajową, bez znajomości języka, nie robiąc nadgodzin nadal masz 300£ tygodniowo. Z nadgodzinami wyciągniesz 300-400£ nadal mówimy o najniższej i dodatkowo niepłatnych nadgodzinach czyli najgorszej opcji na jaką możesz trafić. Podobnie z pokojem, kat trafisz najgorzej to zapłacisz 120-150 na 2 osoby 60-75 na łebka. Jak jesz dużo i lubisz kupować pierdoły no to tak do 100£ na tydzień (ostatnio z ciekawości obliczałam ile wychodzi za obiad jak gotuje się w domu na 2 osoby to mi wyszło max 7 funtów i to był obiad z pieczonymi łososiem i sałatka). Nadal zostaje ci 100£ tygodniowo, czyli 400£ miesięcznie. 5 miesięcy i masz 2k funtów odłożone. A to dalej gdy trafisz na wszystkie najgorsze opcje.

Hmmm, nie zrozum mnie zle, nie twierdze, ze nie warto, wiadomo, ze warto - tylko zauwazam, ze nie jest to wcale takie proste i startujac z poziomu zero... jest bardzo ciezko. Wladam angielskim praktycznie na rowni z polskim, z najwyzsza przyjemnoscia osiedlilbym sie za granica, ale po polrocznym poszukiwaniu odnosze wrazenie, ze znalezienie jakiejkolwiek sensownej pracy, ktora nie bedzie makabryczna, chocby po to zeby sie zaczepic i odlozyc kase - graniczy z cudem... :/

Bez przesady. Pracuje obecnie na magazynie po 10h na nocki płacą 12£/h (10,50 podstawy + bonus za noc) jeszcze z miesiąc będzie rekrutacja, robota do stycznia. Pierwszy dzień nadgodzin w tygodniu 1,5 stawki, drugi 2x stawki. Wychodzi za standardowy tydzień (4 dni pracy) ponad 400£ na rękę, za 60h 600£. Jak dla mnie sensowne pieniadze. Wymagają podstawowej (bardzo podstawowej) znajomości angielskiego. Z racji zamieszania z wirusem targety są wyłączone, spieszyć się nie trzeba, ciężko (fizycznie) nie jest. Po prostu praca jest nudna. No ale wiesz w te 3 miesiące idzie odłożyć kilka tysięcy funtów. Później może się na jakiś transfer i kontrakt załapie.
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
10.09.2020 23:02 Jake
DarkSideOfSoul:
Jake:
DarkSideOfSoul:
Nie myśleliście o Anglii albo Niemczech? W UK pracownicy NHS są bardzo dobrze opłacani. Domyślam się że tak jak w każdym kraju na zachodzie. No i nikt nie wybija szyb. W Polsce nawet jak miasto jest teoretycznie tolerancyjne to nie można się czuć bezpiecznie.

Pomysł bardzo dobry, ale koszt nostryfikacji dyplomu w NHS nie jest tani, trwa pół roku i nie ma pewnosci ze sie uda, zwlaszcza jesli jest sie ratownikiem po 2 letnim studium. Dodatkowo prawo jazdy kat C, koszt rejestracji w HCPC, zdaje sie ze sama znajomosc jezyka nie wystarczy, trzeba oplacic i zdac egzamin... Sam rozwazalem taka opcje, ale wyszlo mi ze trzeba miec na wstepie ok 10k złotych i zaczac min pol roku wczesniej zeby to moglo zaistniec...

Tylko że 10k zł to tylko 2k £.
Pracując za najniższą krajową, bez znajomości języka, nie robiąc nadgodzin nadal masz 300£ tygodniowo. Z nadgodzinami wyciągniesz 300-400£ nadal mówimy o najniższej i dodatkowo niepłatnych nadgodzinach czyli najgorszej opcji na jaką możesz trafić. Podobnie z pokojem, kat trafisz najgorzej to zapłacisz 120-150 na 2 osoby 60-75 na łebka. Jak jesz dużo i lubisz kupować pierdoły no to tak do 100£ na tydzień (ostatnio z ciekawości obliczałam ile wychodzi za obiad jak gotuje się w domu na 2 osoby to mi wyszło max 7 funtów i to był obiad z pieczonymi łososiem i sałatka). Nadal zostaje ci 100£ tygodniowo, czyli 400£ miesięcznie. 5 miesięcy i masz 2k funtów odłożone. A to dalej gdy trafisz na wszystkie najgorsze opcje.

Hmmm, nie zrozum mnie zle, nie twierdze, ze nie warto, wiadomo, ze warto - tylko zauwazam, ze nie jest to wcale takie proste i startujac z poziomu zero... jest bardzo ciezko. Wladam angielskim praktycznie na rowni z polskim, z najwyzsza przyjemnoscia osiedlilbym sie za granica, ale po polrocznym poszukiwaniu odnosze wrazenie, ze znalezienie jakiejkolwiek sensownej pracy, ktora nie bedzie makabryczna, chocby po to zeby sie zaczepic i odlozyc kase - graniczy z cudem... :/
cytuj zgłoś 1 0
Karol K.
10.09.2020 21:56 Karol K. (37) powiat brzeski
kentauros:
Karol K.:
Znam jakichś gejów którzy maja dom na odludziu? Bo z tego co widzę trend w polskim LGBT jest taki że większość ucieka do miasta i chce mieszkać w mieszkaniu...a dom jest uważany za "luksus" czy zbytek. Nie wiem, taka mentalność.


no mój mąż np. kupił dom na absolutnym odludziu, w szczerym polu (nawet sąsiadów przez płot nie ma) i teraz tam mieszkamy...


to jesteście ewenementem na skalę kraju.... .
cytuj zgłoś 0 2
Karol i Marcin
10.09.2020 13:34 Karol i Marcin (46) Skierniewice
To bardzo przykre. Odnosząc się do wcześniejszych komentarzy, ile głów tyle sposobów na życie. Nie każdy ma potrzebę stałego zakotwiczenia. Są osoby, które nie chcą się wiązać ani z drugą osobą ani z miejscem - ich wybór. Grunt by pozwolić im żyć według ich zasad.
cytuj zgłoś 0 0
ax234
10.09.2020 2:27 ax234 (34)
To przykre ale chyba dzieje się coraz gorzej... A jeszcze jakiś czas temu wydawało sie, że z tolerancją Polska idzie w dobrym kierunku..
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
10.09.2020 1:11 Jake
kentauros:
zawsze zastanawia mnie to "oceń artykuł" - dając łapkę w górę/w dół oceniamy "kunszt dziennikarski", "ujęcie problemu" czy sam temat/sytuację?

Tez mnie to zawsze zastanawialo!
cytuj zgłoś 2 0
  • 1
  • 2
  • 3
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
dyskryminacja Dyskryminacja pary gejów w Gdańsku Gdańsk Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Gdańsku mieszkalnictwo para gejów Polska Prawo Płock Społeczeństwo Urząd Miasta Łódź
Powiązane
Obraz Środa, 06.12.2017 Czy prezydent miasta powinien wziąć udział w marszu lub paradzie? Obraz Poniedziałek, 19.06.2017 Ziobro ws. drukarza: skieruję kasację do Sądu Najwyższego Obraz Poniedziałek, 10.04.2017 W kwietniu i maju premierowe pokazy filmu "Artykuł osiemnasty"! Obraz Środa, 27.07.2016 Wolność sumienia, czyli prawo do dyskryminacji? Poniedziałek, 19.05.2003 Z Zielonymi i Lambdą do Unii
Inne tematy
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się