Margrét Adamsdóttir, sekretarka polskiej ambasady w Reykjyaviku, złożyła wypowiedzenie z pracy. Jednym z powodów odejścia miała być homofobia ambasadora.
Wykształcona lingwistka podjęła pracę w placówce w zeszłym roku, od razu napotykając na problemy z wynagrodzeniem. Wbrew wcześniejszym ustaleniom, część pensji Adamsdóttir miała być wypłacana przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych w formie rocznej nagrody. Powodem takiego stanu rzeczy miał być z jednej strony ludzki błąd, a z drugiej decyzja Margherity Bacigalupo, żony ambasadora, oskarżanej później przez Adamsdóttir o wtrącanie się w sprawy księgowe ambasady oraz złe traktowanie.
Adamsdóttir była świadkiem skandalicznego zachowania Gerarda Pokruszyńskiego, ambasadora Polski na Islandii, który po oficjalnym przyjęciu w ambasadzie niemieckiej miał nazwać gospodarza "pedałem". "Tą lesbijką" została natomiast w słowniku Pokruszyńskiego Ingibjörg Sólrún Gísladóttir, dyrektorka warszawskiego Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka, znana z mocnej krytyki prób przejęcia sądownictwa przez rząd PiS. Czarę homofobicznej goryczy przelała reakcja placówki na zamieszczenie przez Adamsdóttir zdjęcia z Reykyavik Pride, miejscowej parady równości, na którą lingwistka chodzi zresztą co roku. "Zostałam wezwana do do gabinetu ambasadora i oskarżona o to, że mój przełożony musiał się za mnie wstydzić na przyjęciu kościelnym", relacjonuje Adamsdóttir. "Zarzucono mi afiszowanie się z poglądami politycznymi i stawianie ambasady w złym świetle".
Podczas marcowej wizyty w Polsce Guðni Th. Jóhannessona, prezydenta Islandii, konsul Jakub Pilch opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie dostojnego gościa podróżującego pociągiem relacji Warszawa-Gdańsk. Pokruszyński miał zakwalifikować ten czyn jako próbę ośmieszenia prezydenta Andrzeja Dudy i w efekcie konsula zwolnić. Atmosfera w ambasadzie stała się nie do zniesienia. "Każdego dnia musiałam ograniczać się wyłącznie do spraw zawodowych, żeby ukrócić kontakty personalne, z których zawsze wynikało coś negatywnego. To wpływało na wszystkich. Przestaliśmy być osobami, staliśmy się stanowiskami”, wspomina Adamsdóttir. Kiedy placówka zmusiła ją do wyboru pomiędzy obowiązkami zawodowymi, a zintensyfikowaniem opieki nad zakwalifikowaną w związku z epidemią Covid-19 do grupy śmiertelnego ryzyka córką, lingwistka złożyła wypowiedzenie.
Skarga na mobbing, którą Adamsdóttir złożyła do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, pozostaje bez odpowiedzi - w przeciwieństwie do wniosku o wypłatę obiecanej przez ambasadę nagrody, wyrównującej pensję lingwistki. Resort odmówił.
JS
Wtorek, 25.06.2019 Wiceminister MSZ: w Polsce osoby homoseksualne nie są w żaden sposób prześladowane
Środa, 12.06.2024 W sobotę ruszy Parada Równości - znamy wszystkie szczegóły i harmonogram
Poniedziałek, 20.05.2024 Zapraszamy na Volup Lambda Warszawa Summer Cup 2024
Poniedziałek, 11.10.2021 Protesty w całej Polski po wyroku TK w sprawie prawa unijnego. Zatrzymany m.in. Franek Broda
Środa, 08.09.2021 Tomasz Krawczyk, wyoutowany gej, były doradca PiS, poucza Barta Staszewskiego w sprawie rzecznika MSZ
rza, co o nim myśli , to śmiało ;-) https://www.facebook.com/gerard.pokruszynski.315
U mnie przybrało to już formę utworzenia alter-ego pochodzącego tak naprawdę ze Skandynawii, które żyje w Polsce jedynie dla celów badawczych
Zupełnie się nie dziwię; ja zaczęłam rozważać zmianę nazwiska na jakieś mniej polsko brzmiące.
U mnie przybrało to już formę utworzenia alter-ego pochodzącego tak naprawdę ze Skandynawii, które żyje w Polsce jedynie dla celów badawczych
Za chwilę wstyd się będzie przyznać, że jest się z Polski.
Za chwilę? Ja mam dość często takie sytuacje. Zdarzało mi się udawać że nie mówię po polsku. Rodacy dbają żeby nie każdy na zachodzie nas szanował.
Za chwilę wstyd się będzie przyznać, że jest się z Polski.