Czy to skutek procesu ze Stowarzyszeniem Rodzin Wielodzietnych?
Kampania Przeciw Homofobii po raz kolejny pada ofiarą nagonki ze strony pracowników i pracowniczek Telewizji Publicznej. Po rozpoczętym procesie ze Stowarzyszeniem Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza ws. edukacji antydyskryminacyjnej - organizacja donosi o ekipie telewizyjnej programu "Alarm!", która pojawiła się pod ich siedzibą; a także zaczęła nachodzić prof. Fuszarę.
W kilka dni dni po starcie procesu o naruszenie dóbr osobistych 3 organizacji i kilku osób prywatnych przez Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza -
ekipa programu "Alarm!" TVP rozpoczęła nagonkę na Kampanię Przeciw Homofobii oraz prof. Fuszarę.
Chodzi o sprawę, która swój początek miała jeszcze w 2016 r.
Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza wysłało wtedy do 20 tys. szkół list, w którym sprzeciwiają się edukacji antydyskryminacyjnej. W piśmie skierowanym do placówek oświatowych pojawiło się wiele nieprawdziwych i dyskryminujących społeczność LGBT informacji.
Esencją edukacji antydyskryminacyjnej jest skrajny brak tolerancji i dyskryminacja większości rodziców za ich poglądy pod pretekstem tzw. "homofobii” i narzucanie rewolucyjnych poglądów LGBTQ w sferze seksualności, co zwodniczo nazywa się "światopoglądową neutralnością". Równocześnie zostają odwrócone bieguny dobra i zła: niszczenie psychiki, demoralizację i deprawację młodych ludzi nazywa się dobrem, zaś obronę dzieci i młodzieży piętnuje się jako rzekome zło - "homofobię" - czytamy w liście.
Pismo wymierzone było w konkretne organizacje: Kampanię Przeciw Homofobii, Fundację na Rzecz Różnorodności Społecznej (FRS) oraz Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej (TEA); a także w konkretne osoby: prof. Małgorzatę Fuszarę, byłą pełnomocniczkę rządu ds. równego traktowania, Martę Konarzewską, prezeskę FRS Agnieszkę Kozakoszczak i psychologa Jana Świerszcza.
Sprawa ostatnio trafiła do sądu. Organizacje i osoby wymienione w dokumencie reprezentowało Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego, w stronę pozwanych włączyło się Ordo Iuris.
"Wyniki dzisiejszej rozprawy potwierdzają prezentowane przez nas stanowisko, że Stowarzyszenia dopuściło się bezprawnego naruszenia dóbr osobistych prof. Małgorzaty Fuszary. Informacje rozpowszechniane przez Stowarzyszenie były sprzeczne z rzeczywistością, oparte na domysłach, a nie na rzetelnych źródłach, obraźliwe, a ich pełny uprzedzeń oraz nieprawdziwych, niesprawiedliwych stereotypów język i forma nie mogą być akceptowalne w dyskursie publicznym. Postępowanie Stowarzyszenia nie ma, w naszej ocenie, oparcia w przepisach prawa" komentował mec. Jakub Turski z Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego.
Na skutek rozpoczętego procesu - Kampania Przeciw Homofobii informuje, że ekipa telewizyjna programu "Alarm!" Telewizji Publicznej zaczęła nagonkę na ich organizację oraz prof. Fuszarę.
"We wtorek rano ekipa sensacyjnego programu "Alarm!" emitowanego na antenie TVP pojawiła się bez uprzedzenia w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych UW, w którym wykłada prof. Małgorzata Fuszara. Dziennikarz wraz z dźwiękowcem i kamerzystą przez ponad godzinę wyczekiwali pod drzwiami gabinetu, w którym Pani Profesor prowadziła dyżur dla doktorantek i doktorantów. Następnie – nie zważając na obecność studentek i studentów – dziennikarz zaczął natarczywie zadawać pytania dotyczące rozprawy. Kiedy prof. Fuszara odmówiła komentarza i odesłała go do swojego pełnomocnika, trzech mężczyzn ruszyło za nią korytarzami wydziału, przez podwórze i dalej, wzdłuż ul. Żurawiej, blokując możliwość swobodnego przejścia i stwarzając poczucie zagrożenia" - relacjonują.
Przedstawiciele i przedstawicielki KPH informują też, że osoby pracujące w TVP pojawiły się bez uprzedzenia pod siedzibą ich organizacji, gdzie z włączonymi kamerami, nagrywali bez pozwolenia wizerunek pracowniczki, która otworzyła drzwi. Warto przypomnieć, że ostatnia próba zdobycia informacji przez Telewizję Publiczną udała się poprzez podstawienie fałszywej wolontariuszki, a jej skutkiem był materiał "Inwazja".
(kb)
Nie, nie możemy. Katolicy i wyznawcy innych religii mają nienawiść wpisaną jako 11 przykazanie. Oni muszą kogoś nienawidzić, bo inaczej nie będą czuć się dobrze.
Moglibyśmy
Bo to krzywdzące i karalne