Dyrektor nie wiedział o zapisie. Dodaje: "Uczniowie cali mogą być na tęczowo"
"Ubrania i ozdoby nie mogą propagować treści zabronionych prawem, faszystowskich, nazistowskich, promujących nałogi, mniejszości seksualne, obrażające godność człowieka" - taki zapis znalazł się w statucie szkoły w Łęczycy. Jak się okazuje, dyrektor o nim nie wiedział i obiecuje wprowadzenie poprawek. Mówił: "[Uczniowie] cali mogą być na tęczowo. Ja wiem przecież, że tolerancja jest ważna. Kiedyś inaczej się patrzyło na to wszystko i pewnie stąd takie niefortunne zdanie".
Działaczka Watchdog Polska, Alina Czyżewska, poinformowała na Facebooku o fragmencie statutu zespołu szkół w Łęczycy, gdzie znalazł się zapis o zakazie "propagowania mniejszości seksualnych" poprzez ubiór i ozdoby. Onet skontaktował się z dyrektorem szkoły, który przyznał, że nie wiedział o zapisie.
Czyżewska przytoczyła fragment statutu, w którym napisano, że uczennice i uczniowie są zobowiązani do dbania o stosowny wygląd: "ubrania i ozdoby nie mogą propagować treści zabronionych prawem, faszystowskich, nazistowskich, promujących nałogi, mniejszości seksualne, obrażające godność człowieka".
W rozmowie z Onetem dyrektor szkoły Andrzej Saganiak mówił: "Dokument jest stary, jeszcze z czasów poprzedniej dyrekcji. Dawno nikt go nie czytał, nie zauważyłem, że taki zapis istnieje". Dodał, że z tego co wie, nikt w szkole nie jest dyskryminowany.
Dyrektor obiecał: "Pochylimy się nad statutem i zmienimy to, co kontrowersyjne. Musimy go tylko przeanalizować". Dodał, że żałuje, że dzieci nie przyszły z tą kwestią bezpośrednio do niego.
Zapytany czy miałby coś przeciwko temu, by uczennice i uczniowie przychodzili do szkoły np. z tęczową naszywką, Saganiak odparł: "Cali mogą być na tęczowo. Ja wiem przecież, że tolerancja jest ważna. Kiedyś inaczej się patrzyło na to wszystko i pewnie stąd takie niefortunne zdanie. Jednak, jak powiedziałem, skoro budzi takie kontrowersje, to się tym zajmiemy".
(ab)
Niekoniecznie bo nietrzeba znać wszystkich zapisów
Co innego regulamin szkoły
Od razu ściemniacz... Zbyt mocne słowa. Nagle dyrektor stał się tym złym i najgorszym, bo nie wiedział, że istnieje taki zapis.
A my, jako pracownicy, znamy wszystkie regulaminy, statut naszej firmy? W życiu nie uwierzę, że tak. Nikt tego nie czyta, bo po co? Szkoda czasu. Zaglądamy tam jak już musimy. W takim razie jacy z nas pracownicy? Jak mamy przestrzegać zasad skoro nie wiemy jakie obowiązują? Nic tylko nas zwolnić
mów za siebie :)
ja tam znam obowiązujące zasady u mnie w firmie
Od razu ściemniacz... Zbyt mocne słowa. Nagle dyrektor stał się tym złym i najgorszym, bo nie wiedział, że istnieje taki zapis.
A my, jako pracownicy, znamy wszystkie regulaminy, statut naszej firmy? W życiu nie uwierzę, że tak. Nikt tego nie czyta, bo po co? Szkoda czasu. Zaglądamy tam jak już musimy. W takim razie jacy z nas pracownicy? Jak mamy przestrzegać zasad skoro nie wiemy jakie obowiązują? Nic tylko nas zwolnić