Jak widać, prezydenci miast nie uczą się na błędach swoich kolegów i koleżanek po fachu. Ludomir Handzel, prezydent Nowego Sącza, zakazał organizacji Marszu Równości w swoim mieście. Prezydent powołuje się na zbieżność trasy Marszu z zaplanowanym na ten dzień Procesji Różańcowej oraz Marszu dla Życia i Rodziny.
Niedawno pisaliśmy o zakazie Marszu Równości w Lublinie, wydanym przez prezydenta tego miasta, Krzysztofa Żuka. Sprawa zakończyła się w sądzie i finalnie Marsz przejdzie ulicami Lublina już w tę sobotę.
Chociaż sąd uchylił każdą decyzję o zakazie takich zgromadzeń - dokładnie taką próbę podjął
prezydent Nowego Sącza, Ludomir Handzel, który nie wydał pozwolenia na organizację Marszu Równości w tym mieście. Planowo wydarzenie miało się odbyć już 6 października.
Prezydent powołuje się na odbywające się w tym czasie Procesje Różańcową oraz Marsz dla Życia i Rodziny, wobec których szacuje, że zgromadzą około 10 tys. osób.
W uzasadnieniu do decyzji możemy przeczytać, że "nie sposób nie zauważyć, ze rozmiar organizowanej Procesji Różańcowej oraz Marszu dla Życia i Rodziny ma znaczący wpływ na zgłoszony przemarsz poparcia dla postulatów ruchu LGBTQ. (...) Obydwa przemarsze odbywać się będą całą szerokością dróg wskazanych przez organizatorów wraz z przyległymi chodnikami. Powyższa okoliczność, w połączeniu z faktem, iż przedmiotowe marsz, skupiające tak liczną grupę uczestników, przeprowadzane będą w tym samym czasie na pokrywającej się w znacznym stopniu trasie, powoduje, że
wysoce prawdopodobnym jest dojście do fizycznego kontaktu pomiędzy uczestnikami poszczególnych zgromadzeń (a nawet ich przemieszania), co z kolei powodować może zagrożenie życia lub zdrowia ludzi".
Czekamy na dalsze informacje w tej sprawie.
(kb)
To w końcu oni chronią życie czy zagrażają życiu innych?
Bo trochę się pogubiłem.
Domyślam się, że to niemożliwe bo jest homofobia i ludzie nie umieją się dogadywać ze sobą, a prezydentowi miasta zapewne taka sytuacja jest mu na rękę, a nie to aby pogodzić wszystkie strony. Tak sobie tylko głośno myślę. Jak ktoś wie więcej może spróbować wyprowadzić mnie z błędu.
Hm... na serio wyobrażasz sobie, że ktoś posadzi z jednej strony aktywistów LGBT, z drugiej nazistów i co, będą sobie rozmawiać i szukać konsensusu, a potem podadzą ręce? Nie widzę żadnej takiej możliwości - i winę za to ponoszą narodowcy, żeby nie było.
Domyślam się, że to niemożliwe bo jest homofobia i ludzie nie umieją się dogadywać ze sobą, a prezydentowi miasta zapewne taka sytuacja jest mu na rękę, a nie to aby pogodzić wszystkie strony. Tak sobie tylko głośno myślę. Jak ktoś wie więcej może spróbować wyprowadzić mnie z błędu.