Andrej Waganow i Jewgenij Jerofejew pobrali się w Danii. Po ślubie, już w Rosji, zdecydowali na adopcję. Formalnie ojcem został tylko jeden z nich. Rodzina mieszkała w Moskwie do czasu, aż sprawą zainteresowali się urzędnicy, którzy mogli odebrać mężczyznom dzieci. W takiej sytuacji zdecydowali się na opuszczenie ojczyzny. O swoich przeżyciach opowiedzieli w wywiadzie opublikowanym na łamach Deutsche Welle.
Formalnie ojcem został tylko jeden z nich - Andrej. W wywiadzie opublikowanym na łamach Deutsche Welle, Waganow tłumaczy, że w Rosji nie jest trudno adoptować dziecko. Przesłankami do odmowy mogą być choroba weneryczna lub psychiczna czy konflikty z prawem. Poza tym trzeba wykazać, że posiada się odpowiedni przychód i wystarczająco miejsca w domu. Jewgenij pozostaje dla chłopców obcą osobą, a Andrej adoptował dzieci jako samotny ojciec.
Mężczyźni relacjonują, że większych trudności nie napotkali dopóki ich rodziną nie zainteresowali się urzędnicy. Stało się tak po tym jak jeden z ich synów przyznał w szpitalu, że mieszka z dwoma ojcami. Cytując Waganowa za Deutsche Welle: "Jurij był notowany na policji ze względu na jakieś wykroczenia. Adoptowaliśmy go dość późno. Kiedy pierwszy wpadł w ręce policji, powiedział na posterunku, że żyje razem z dwoma ojcami. Kilka miesięcy później trafił do szpitala z podejrzeniem zapalenia wyrostka. Jurij opowiadał nam, że lekarz pytał go, kiedy przyjdzie jego mama, na co Jurij odpowiedział, że ma dwóch ojców. Tuż po tym dostałem telefon z władz okręgowych. Śledczy powiedział, że chce rozmawiać ze mną i z dzieckiem. Wysłał nas na badania medycyny sądowej. Dla dzieci jest to bardzo nieprzyjemne i szokujące. Badano, czy nie dopuszczamy się na nim jakichś czynów seksualnych".
Andreja poinformowano, że wyniki badania otrzyma za miesiąc oraz został poproszony, aby do tego czasu oddać Jurija do "centrum rehabilitacji". Decyzję skonsultował z adwokatem, który poradził mu natychmiastowe opuszczenie kraju. "W niecałe dwie godziny spakowaliśmy rzeczy i wyjechaliśmy" - powiedział mężczyzna. Wkrótce dołączył do nich Denis, drugi syn. Mąż Andreja pozostał w Moskwie. Przeszukano dom jego rodziców, w którym starano się znaleźć duńskie świadectwo ślubu oraz dzieci. Jewgenijowi Rosję pomogli opuścić jego przyjaciele.
Waganowa poinformowano, że grozi mu postawienie zarzutów o morderstwo własnych dzieci. Urzędnicy chcieli, aby przyprowadził on do nich swoich synów i tym samym udowodnił, że żyją, ale adwokaci potwierdzali, że może to być jedynie pretekst do odebrania im dzieci. Mężczyźni ze względów bezpieczeństwa nie podali swojego nowego miejsca pobytu.
(pk)
Środa, 03.06.2020 Rosja: homofobiczny spot promuje proponowane zmiany w konstytucji
Wtorek, 31.01.2017 Estonia coraz bliżej równości małżeńskiej?
Czwartek, 05.05.2011 USA: nowe kampanie LGBT
Poniedziałek, 03.01.2011 Irlandia ze związkami partnerskimi
Piątek, 26.02.2010 Walka o tolerancję w Rosji
Chociaz od rodziców slyszalam ze kiedys Karano glownie gejow wiezieniem za bycie razem i w sumie q wielu zacofanych krajach nadal tak jest.
A go... Komu do tegoco kto robi we własnym domu przecież. ..we własnym domu to RACZEJ mozna zalozyc sobie wiadro na glowe jesli ktoS MA ochote albo jesc na obiad pokrzywe z trawnika albo chodzic nago albo chodzic na glowie jak ktos umie. Wiec zacofanie jal widac nie zna granic. Ja czekam na czasy az urzednicy zaczna robic KONTROLE W TOALETACH ktore LUDZIE maja wdomach (i na przyklad karac ich za niemycie wanny lub za nieodpowiedni kolor gow_na w toalecie (nie mieszczacy soe na przykład w polskich normach xd xd xd
Wiec co komu do tego...
Papierek żadnemu urzednikowi korony z glowy by nie zrzucil.takie osoby i tak żyją wspolnie za plecami urzednikow woec bez sensu sa te zakazy.
dzieci zostały adoptowane na krótko przed tym gdy obaj panowie zawarli związek małżeński w Danii. Dzieci były następnie przez nich wychowywane przez "nieomal dekadę" i przez ten czas para nie miała żadnych kłopotów, aż do czasu feralnej wizyty w szpitalu. Waganow podkreślił, że żyli jak normalna rodzina, nie ukrywali się i nie skłaniali synów do ukrywania czegokolwiek.
Cała sprawa została nagłośniona w internecie (jak wiadomo to wspaniałe medium dla roznoszenia fanatyzmu, także w Polsce), i ostatecznie prawnik małżonków poradził im opuścić Rosję.
Wbrew temu co powyżej napisano ('Waganowa poinformowano, że grozi mu postawienie zarzutów o morderstwo własnych dzieci.') nie znalazłem w Internecie informacji, że próbowano oskarżyć Waganowa i jego męża o 'morderstwo', ale o gwałt. To jednak trochę co innego.
Cała sprawa ma oczywiście kontekst polityczny, analogiczny jak w Polsce: wykorzystywanie resentymentów antygejowskich do manipulowania społeczeństwem (podczas wyborów zwłaszcza).
Ale to, co jak mi się wydaje jest interesujące, to czas (prawie dekada - prawie 10 lat) przez jaki małżonkowie żyli nie niepokojeni (jak rozumiem teksty dostępne w Internecie) w Rosji. Oznacza to, że stosunek sąsiadów (wątpię, by nieświadomych sytuacji i relacji łączących obu panów) nie był wcale tak homofobiczny czy niechętny, nawet nie na tyle, by skłonić ich do denuncjacji.
Ale to tylko teoretycznie.bo ja dzieci nie palnuje.
Tak kobieta może urodzić , mieć swoje dziecko i mieszkać z partnerką która inni będą znali jako jej przyjaciółkę
Ale gdyby coś się stało dziecku lub matce to jej partnerka która mieszka z nią niemogłaby się niczego dowiedzieć od lekarzy o stan zdrowia dziecka lub jego mamy bo nie są formalnie w związku,
Ale to tylko teoretycznie.bo ja dzieci nie palnuje.
Chłopak niechcial skłamac lekarzowi , niemyslal że jego ojcowie będą mieć problemy, niechcial źle
Moja siostra od lat mieszka w Szwecji, wyszła tam za mąż
Skoro gorsze rzeczy umial.