Mimo że występ Madonny na Eurowizji potwierdził w kwietniu jej rzecznik, a piosenkarka dzisiaj miała pojawić się w Tel Awiwie na próbach, nie został jeszcze podpisany kontrakt między artystką a organizatorami Eurowizji. Jak donosi kierownik wykonawczy konkursu Madonna nie może wystąpić na scenie dopóki nie podpisze umowy. Tymczasem fani i fanki wzywają piosenkarkę do bojkotu.
Jakiś czas temu
pisaliśmy o doniesieniach mówiących, że
podczas tegorocznej Eurowizji ma wystąpić Madonna. Jak się okazuje, piosenkarka nie podpisała jeszcze umowy z organizatorami i organizatorkami wydarzenia, a jej występ podczas finału wciąż stoi pod znakiem zapytania.
Eurowizja jest w tym roku organizowana
w Izraelu. Odkąd zeszłoroczną edycję wygrała pochodząca z tego kraju Netta Barzilai, mnóstwo osób - w tym tych znanych - wzywa do
bojkotu wydarzenia z powodu trwającego konfliktu Izraela z Palestyną i łamania na tym terenie praw człowieka.
Jon Ola Sand, kierownik wykonawczy Eurowizji, przyznał, że Madonna nie podpisała jeszcze umowy na występ. Dodał, że Europejska Unia Nadawców nigdy nie potwierdziła obecności piosenkarki na Eurowizji. Wcześniejsze doniesienia, potwierdzone w kwietniu przez rzecznika artystki, mówiły, że Madonna miałaby wykonać na żywo dwie piosenki podczas finału konkursu, za co dostałaby milion dolarów wynagrodzenia.
Sand powiedział, że dopóki Madonna nie podpisze kontraktu, nie może wystąpić na scenie podczas konkursu. Artystka ma pojawić się w Tel Awiwie na próbach do występu dzisiaj - 15 maja.
Fanki i fani piosenkarki wzywają ją w mediach społecznościowych do bojkotu Eurowizji. Sama artystka w oficjalnym oświadczeniu na ten temat wyznała, że jest zwolenniczką pokoju. Dodała: "Nigdy nie przestanę grać muzyki, by wpasować się w czyjś polityczny program i nigdy nie przestanę mówić głośno o naruszaniu praw człowieka, gdziekolwiek na świecie by się to nie działo".
Dalej pisała: "Moje serce pęka za każdym razem, gdy słyszę o życiach niewinnych osób, które tracimy w tamtym regionie i o przemocy, która często ma miejsce po to, by wspomóc polityczne cele osób czerpiących korzyści z tego starożytnego konfliktu. Mam nadzieję i modlę się o to, byśmy szybko wyzwolili się z tego okropnego koła destrukcji i stworzyli nową ścieżkę ku pokojowi".
(ab)
Hasłem rzuci, kasę weźmie.
Hasło minie, kasa na koncie zostanie.
No i jeszcze można robić za rewolucjonistkę.
"Bo to co nas podnieca, to się nazywa kasa" - jak to było w reklamie lodów Koral.
Wszystko inne u celebrytów to pochodna.
Tak od lat mniejsza grupa bojkotuje Izrael za łamanie praw Palestyńczyków.
Proste.
Ja również https://youtu.be/JPe4nkSabIc