Dziś pogrzeb w Belfaście
"Teraz zastanawiasz się, czy kiedyś będziesz 'normalna'. Jesteś normalna. Wszystko z tobą w porządku. Nie pójdziesz do piekła. Nie zrobiłaś nic, by zasłużyć na ich nienawiść" - tak ujawniona dziennikarka, Lyra McKee, pisała do 14-letniej siebie w 2014 roku. W zeszłym tygodniu McKee została zastrzelona podczas zamieszek w irlandzkim Londonderry.
Zabójstwo dziennikarki wstrząsnęło opinią publiczną. 29-letnia Lyra McKee pisała m.in. dla amerykańskiego
Mediagazer, "The Atlantic", czy BuzzFeed News. Opisywała konflikty w swoim rodzinnym kraju, Irlandii Północnej. Zginęła wykonując swoją pracę - relacjonując zamieszki, do których doszło w zamieszkanej przez dążących do zjednoczenia republikanów dzielnicy Londonderry. Pojawiła się tam policja, która została obrzucona koktajlami mołotowa i m.in. cegłami. Policja nazwała zabójstwo "aktem terroru".
Lyra McKee była także ujawnioną lesbijką i działaczką na rzecz LGBT. Po jej śmierci media przypomniały list, który napisała w 2014 roku do... 14-letniej siebie. List zaczyna się słowami: "Dzieciaku, wszystko będzie OK".
McKee opisuje strach związany z poszukiwaniem samoakceptacji, pierwszych miłościach, strachu przed coming outem. Ale pisze także o tych pierwszych coming outach: przed rodzicami, którzy od razu ją zaakceptowali, bliskimi, przyjaciółmi.
"Życie nie tylko będzie łatwiejsze, ale i lepsze. Będziesz chodzić ulicami bez strachu. Nastoletni chłopcy, których nigdy nie spotkałaś nie będą rzucać w twoją stronę rzeczy i wyzwisk. Będziesz miała najlepszych przyjaciół pod słońcem. Będziesz zapraszana na imprezy. Będziesz miała życie towarzyskie. Będziesz kochana. Ludzie będą używać takich słów jak "niesamowita", "fajna", czy "błyskotliwa", gdy będą mówić o tobie i zapomnisz o czasach, gdy dzieciaki mówiły o tobie "dziwaczka" i "lesba" - czytamy w liście.
Pogrzeb McKee odbędzie się w środę w Belfaście. Ma w nim wziąć udział premierka Wielkiej Brytanii, Theresa May.
(md)