Kolejny homofobiczny incydent na stadionie sportowym - tym razem podczas meczu żużlowego w Zielonej Górze kibice klubu Falubaz wywiesili transparent ze słowami: "Cała Polska krzyczy z nami precz ze zboczeniami". Sprawę skomentowali lokalni politycy, klub odciął się od postawy kibiców, a sprawa trafiła na policję i następnie do prokuratury.
W trakcie meczu żużlowego kibice Falubazu Zielona Góra wywiesili na trybunach transparent z napisem: "Cała Polska krzyczy z nami precz ze zboczeniami" i przekreślonym skrótem LGBT. Zajście zostało zgłoszone do prokuratury.
Homofobiczny baner został zdjęty po kilku wyścigach przez obsługę stadionu. Zielonogórska "Wyborcza" próbowała skontaktować się z rzecznikiem prasowym klubu, który jednak odmówił udzielenia komentarza.
Doniesienie o zajściu złożył na policji jeden z mieszkańców miasta, który powiedział: "Osoby LGBT są takimi samymi ludźmi jak wszyscy inni. Nie jesteśmy zboczeńcami. Takie podjudzanie społeczeństwa to jest dokładnie to, co robi partia rządząca w Warszawie. Podobne treści pojawiały się już na meczach piłki nożnej. Mnie to uwiera. Zostałem już raz pobity w naszym mieście i nie chciałbym być drugi raz".
Do Zielonogórskiego Klubu Żużlowego zwrócili się członkowie i członkinie Instytutu Równości, jednak nie doczekali się reakcji: "Odpowiedzi nie otrzymaliśmy w ogóle. I to boli najbardziej. Szkoda, bo wśród fanów Falubazu jest wiele osób ze społeczności LGBT+. Oczekiwaliśmy, że klub zaneguje tego typu hasła. My przecież zdajemy sobie sprawę, że to tylko incydent i wszystkich kibiców nie da się upilnować. Znamy to z meczów piłki nożnej: jeden facet przyniesie racę i cały stadion zamykają. Ważne, żeby takie rzeczy nie powtarzały się w przyszłości".
Lokalni politycy wyrazili swoje zdanie na temat zaistniałej sytuacji w mediach społecznościowych. Radosław Brodzik z SLD pisał: "To skandal, chamstwo i prostactwo! Jak można głosić takie hasła? Jak można mieć w sobie tyle nienawiści do różnorodności? Jak pokazały wydarzenia w Gdańsku, mowa nienawiści prowadzi do zbrodni. Do mordowania!".
Radny należący do klubu prezydenta Janusza Kubickiego, Filip Czeszyk, pisał: "Zielona Góra jest współwłaścicielem klubu i wszelkie przejawy dyskryminacji, mowy nienawiści niszczą wizerunek naszego miasta i są absolutnie nie do zaakceptowania".
Rozmawiając z "Wyborczą" Adam Goliński, prezes ZKŻ, mówił: "K
lub od treści transparentu zdecydowanie się odcina. Nie tylko nie mieliśmy z jego wywieszeniem nic wspólnego, ale też staraliśmy się go jak najszybciej usunąć. Dobrze, że to się udało. Nie jesteśmy tutaj wyjątkiem, do podobnych incydentów dochodziło na meczach piłki nożnej".
Jakiś czas później wydano oficjalne oświadczenie, w którym napisano: "ZKŻ SSA informuje, że nie ma nic wspólnego z wywieszonym podczas meczu z Get Well Toruń transparentem, dotyczących środowisk LGBT.
Sprawą zajmuje się policja, która prowadzi dochodzenie mające na celu ustalenie organizatorów ekspozycji transparentu".
Rzeczniczka prasowa zielonogórskiej policji, Małgorzata Barska, przyznała: "Przyjęliśmy zawiadomienie i zabezpieczyliśmy nagrania monitoringu na stadionie. Notatki z obserwacji policjantów i cały zgromadzony materiał przekazany został do prokuratury.
To prokuratura zdecyduje, w jakim kierunku śledztwo będzie prowadzone dalej".
Swoje stanowisko przedstawił też sam
prezydent Zielonej Góry: "N
ie pochwalam takiego wręcz skandalicznego zachowania. Zapewniam wszystkich mieszkańców, że dołożę wszelkich starań, by taka sytuacja nie miała więcej miejsca i żadne obraźliwe transparenty nie były demonstrowane na stadionie żużlowym. Stanowczo sprzeciwiam się mowie nienawiści w przestrzeni publicznej. Apeluję do wszystkich o wzajemny szacunek, tolerancję i zrozumienie".
(ab)
Tyle, że nie ma wyoutowanego geja wśród żużlowców.
W głowach ludzi którzy nie mieli wcześniej styczności z tym tematem pojawia się teraz zapewne pytanie – cóż się wydarzyło, że w ostatecznym rozrachunku WHO wykreśliła homoseksualizm z listy zaburzeń psychicznych? Jest to częsty argument środowisk sodomicko – gomoryckich, mający wskazywać na pełnię ich zdrowia i całkowitą normalność. Niestety, jeżeli przyjrzymy się całej tej hucpie jaka miała miejsce w roku 1974 będziemy mogli zrozumieć, że to sławetne “wykreślenie” nie miało nic wspólnego z żadnymi badaniami, a z naciskami i łapówkami, co w konsekwencji nie świadczy najlepiej o ruchu LGBT.