"Może se tak do kota powiedzieć"
"Facet, którego kiedyś na zbity pysk wyrzuciłem z pracy nie będzie mówił Polakom co „wara”, a co nie „wara”. Może se tak do kota powiedzieć, a nie do Obywateli Rzeczpospolitej Polskiej" - tymi słowami prezydent Lech Wałęsa odpowiedział Jarosławowi Kaczyńskiemu, który podczas weekendowej konwencji PiS nawiązywał ponownie do Deklaracji LGBT+ i... adopcji.
"Wiceprezydent Warszawy postawił sprawę jasno. Nie chodzi o żadną tolerancję, chodzi o afirmację związków jednopłciowych (...). My chcemy jasno powiedzieć: tu mówimy nie, a już w szczególności jeżeli chodzi o dzieci. Wara od naszych dzieci" - mówił w sobotę w Katowicach prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński. Nawiązywał tym samym do wypowiedzi Pawła Rabieja, który w rozmowie z Robertem Mazurkiem powiedział, że "Najpierw przyzwyczajmy ludzi, że związki partnerskie nie są złe. Potem łatwiej będzie o kolejne kroki, o równość małżeńską z adopcją".
Do słów Kaczyńskiego odniósł się na Twitterze... Lech Wałęsa. "Facet, którego kiedyś na zbity pysk wyrzuciłem z pracy nie będzie mówił Polakom co „wara”, a co nie „wara”. Może se tak do kota powiedzieć, a nie do Obywateli Rzeczpospolitej Polskiej. WYGRAMY" - napisał były prezydent, dodając też: "Polacy to mądry Naród, wiedzą co dla nich dobre jest, a co złe i wybiorą mądrze. Nie będzie ich pouczał facet, który nie ma zielonego pojęcia co to znaczy być ojcem. Za kogo on się uważa używając bezkarnie takich słów jak „Kanalie” czy „wara”?".
Przypomnijmy, że słowa Lecha Wałęsy, laureata pokojowej Nagrody Nobla, który powiedział na początku marca 2013 roku, że w polskim Sejmie ludzie homoseksualni powinny siedzieć "w ostatniej ławie sali plenarnej, a nie gdzieś na przodzie, a nawet dalej, za murem - na tyle, na ile reprezentuje" wywołały konsternację i oburzenie na całym świecie.
Dwa lata później jednak Robert Biedroń umieścił na Twitterze zdjęcie z Lechem Wałęsą i podpisem: "Uzgodniliśmy jak prezydent z prezydentem, że od teraz siedzimy zawsze w pierwszym rzędzie. Ostatnie albo za murem nas nie interesują!". Robert Biedroń bronił też Wałęsy, gdy Instytut Pamięci Narodowej zapowiedział upublicznienie dokumentów po Czesławie Kiszczaku, sugerujących, że były prezydent był "TW Bolkiem".
(md)
Jeżeli ktoś w PRLu przez sześć lat współpracował ze służbami specjalnymi, to nie jest możliwe żeby później, w państwie totalitarnym , mógł działać swobodnie w opozycji i jeszcze na tak eksponowanej pozycji.
Nagranie z 2017 roku.
Całość pod linkiem: https://youtu.be/oMqlAeTEeAo
Kochany, Ale dawno zmienił zdanie i przeprosił Biedronia. Więc dzisiejsza akcja nie jest incydentalna
Pożyjemy - zobaczymy.
Na razie to pierwsza jaskółka i nic więcej.
Tak się składa, że Prezydent Wałęsa jest katolikiem i tak się również składa, że ja także jestem katolikiem.
Jako katolik wiem, że warunkami odpuszczenia "grzechów" są: rachunek sumienia; żal za grzechy; mocne postanowienie poprawy; szczera spowiedź; zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu.
Czy Wałęsa zrobił rachunek sumienia nie wiem. Być może tak. Czy żałuje? Być może. Czy postanowił nie powtarzać swoich "grzechów" w stylu: "za mur". To też prawdopodobne.
Natomiast przyznania się i zadośćuczynienia jak dotychczas nie widziałem.
Nie żadne przezywanki tylko na sto procent wiadomo ,że Bolesław to Bolesław.
Poszli by sobie staruszkowie rybki łowić albo co.
Oni właśnie to robią.
Rybki wyborcze sobie łowią.
Kochany, Ale dawno zmienił zdanie i przeprosił Biedronia. Więc dzisiejsza akcja nie jest incydentalna
Podziekujmy Legierskiemu. On namawiał na głosowanie na DUDE co wzmocniło PiS przed wygraną w Sejmie