Czy role gejów szufladkują aktorów?
Po sukcesie "Płynących Wieżowców" Mateusz Banasiuk był na ustach wszystkich. Młody aktor brawurowo wcielił się w rolę rozdartego seksualnie pływaka, a polskie kino w końcu doczekało się głośnego filmu z pierwszoplanowymi bohaterami homo. Wydawało się, że to nowy rozdział w naszej kinematografii i takich produkcji oraz ról będzie więcej. Tak się jednak nie stało.
Banasiuk był gościem programu #zorientowani, w którym podzielił się swoimi refleksjami w związku z rolą w "Płynących Wieżowcach". Okazuje się, że po premierze filmu aktor był wręcz zasypywany propozycjami kolejnych ról gejów. - Przed przyjęciem tej roli padało pytanie, czy nie boję się, że to mnie zaszufladkuje. I potem przez jakiś czas, po premierze filmu, dostawałem propozycje takich ról, ale bardzo stereotypowych, przegiętych gejów. Totalnie przesadzonych. Nie przyjmowałem tych ról, bo to było bez sensu. "Płynące Wieżowce" uciekały od stereotypu i to mnie właśnie zainteresowało i zahipnotyzowało - wspomina.
- Od tego czasu film traktuje mnie trochę z dystansem. Oczywiście, bardzo dużo pracuję: w serialach, w teatrze, ale film... nabrał do mnie dystansu. Zastanawiam się, dlaczego tak jest, ale trudno jest mi to samemu ocenić. Może po tej roli zmieniło się wyobrażenie na mój temat? - zastanawia się aktor.
Jedno jest pewne - filmów z wątkami LGBT na pierwszym planie powinno w Polsce powstawać coraz więcej. Ciepłe przyjęcie "Płynących wieżowców" czy choćby zeszłorocznej "Niny" pokazuje, że rodzima publiczność jest na takie produkcje otwarta. Czekamy!
I dobrze, Mateuszu.
Tu, w Polsce, raz czy drugi zagrasz geja i prosz bardz, już będziesz tym, który zagra geja.
Do jasnej cholewy, to aktor! Wciela się w różne postacie.
Przypominam, gdyby ktoś nie doczytał: to _aktor_.
A aktor ma wiele wcieleń.
No żem się zdenerwowała nieco, więc już kończę.
PSST: Aktor... ;}