Koniec z cierpieniem i dyskryminacją
Historyczne wydarzenie w Szwecji: tamtejszy parlament przyjął ustawę, na mocy której osoby transpłciowe, które w latach 1972-2013 były zmuszane do sterylizacji, by móc dokonać prawnej korekty płci, mogą ubiegać się o rekompensatę od państwa.
W latach 1972-2013 osoby trans w Szwecji były zmuszane podlegać ustawie, która oprócz przymusowej sterylizacji wprowadzała także wiele innych ograniczeń: wiek (ukończone 18 lat) czy stan cywilny (osoby zamężne/żonate musiały się rozwieść, jeżeli chciały poddać się operacji).
Przez wiele lat organizacje LGBT walczyły o to, by znieść drakońskie prawo, apelowało o to też wiele międzynarodowych organizacji, działających na rzecz praw człowieka.
Ostatecznie prawo zniesiono w 2013 roku i od tego momentu działacze i działaczki lobbowali o to, by osoby, które do tej pory musiały poddać się sterylizacji, otrzymały rekompensatę.
Odpowiednie prawo przyjął w tym tygodniu szwedzki parlament, co aktywiści nazywają "historycznym wydarzeniem". Wejdzie ono w życie 1 maja, na jego mocy ofiarom dyskryminującego prawa będzie przysługiwać rekompensata w wysokości ok. 27 tys. dolarów.
Magnus Kolsjö z organizacji RFSL, lobbującej na rzecz zmian, nie ukrywa, że ma nadzieję na także oficjalne przeprosiny wobec transpłciowej społeczności.
Przypomnijmy, że w latach 1935-1975 w Szwecji istniał program tzw. sterylizacji eugenicznej. Gdy go zniesiono - jego ofiarom pod koniec lat 90. XX wieku wypłacono rekompensaty. Nie dotyczyło to jednak społeczności osób transpłciowych.
(md)
"Przepraszam nie mówię że wszyscy, ale wydaje Ci się że to jest takie oczywiste, hopsasa osoba transpłciowa stwierdza coś i ma 100% racji. Wydawało mi się że to jest proces i potrzebna jest diagnoza. Ale co ja tam wiem z paletkiem Polskim + przykłady ze świata. "
Tu też mam na myśli diagnozę osób transpłciowych, nie osób transseksualnych bo tam jest to taka pieczątka "teraz możesz". Oczywiście diagnoza jest potrzebna, ale nie można jej gloryfikować. Poza tym osoby transpłciowe nie muszą brać leków, czy dokonywać korekt chirurgicznych.
"Przyznaję, nie wiedziałam że transgenderyzm jest tym samym co transpłciowość. Myli mi się, tyle tego jest. "
Tu naprawdę przyznaję że się mylę, a nie że to się może mylić ( jak w płynnym pojęciu transwestytyzmu i transseksualizmu które tylko w teorii można łatwo rozróżnić).
Ja się męczę wynajduję Ci tę definicję o której mówiłam, a Ty nie dość że praktycznie nie wyciągasz wniosków to mnie jeszcze pytasz czemu wspominam o transwestytyzmie, zarzucając mi że mylę te pojęcia i że sama myśleć nie potrafię i mieszam pojęcia.
maxoku:
No halo, odpowiedziałeś na mój post o różnych przykładach. To co w tym dziwnego że wymieniłam chorą niebinarność? Chorą to znaczy, bo pewnie trzeba Ci wyjaśniać, przykład kiedy osoba niebinarna jest NIEBINARNA a określa się transseksualną. Ja nie mówię że nie może być transpłciowa, ale do ciężkiej anielki nietransseksualna.
maxoku:
To ciekawe po co są te diagnozy ( nie mówię tu o osobach transseksualnych co podkreślę) czemu często mylą pojęcia. Przepraszam nie mówię że wszyscy, ale wydaje Ci się że to jest takie oczywiste, hopsasa osoba transpłciowa stwierdza coś i ma 100% racji. Wydawało mi się że to jest proces i potrzebna jest diagnoza. Ale ja tam wiem z paletkiem Polskim + przykłady ze świata. Tu na przykład znam sytuację z Anglii że to nie jest hop siup. Ty nie podajesz żadnych przykładów poza truizmami o lekarzach i panicznym unikaniem generalizacji.
maxoku:
Ocho tu mnie masz. Przyznaję, nie wiedziałam że transgenderyzm jest tym samym co transpłciowość. Myli mi się, tyle tego jest. Tym bardziej w takim razie nie rozumiem na ruski ciul termin traspłciowość stał się nowym parasolem T.
maxoku:
O tu też ciekawie. To takie pytanie, miała krótkie włosy, krótkie w sensie parę centymetrów góra. Sorka ale to istotne. A i jeszcze czy była po zmianie metrykalnej lub w trakcie. Bo bez tego to nawet nie mam pewności że mówi o trans w sensie transseksualistka. Bo inne "trans" mnie nie obchodzą w kontekście porównania do transwestytów.
maxoku:
Doczekaliśmy czasów kiedy nie można nawet nazwać rzeczy po imieniu i to tylko w kontekście diagnoz. Jak rozumiem masz dowody na to że jest inaczej. Może coś z tego?
maxoku:
Albo tego?
maxoku:
Śmiało, pisz. Nawet mi linki wystarczą. Bo przecież mówiłam Ci że mam znajomego, który temat na świecie śledzi i nic konkretnego się nie pojawiło. Dlatego takie materiały jeżeli istnieją to mnie interesują. Tylko konkrety bo na razie nie ma oficjalnie dowodu na istnienie jak i nie istnienie transseksualizmu. Tylko tego nie nazywaj transfobią.
i proszę mi napisać jeszcze dlaczego są podstawy by myśleć że na świecie jest zupełnie inaczej skoro Polskie towarzystwo psychologiczne bodajże opiera się na wytycznych WHO.
Podam przykład. Polska jest w Unii i musi przestrzegać wytycznych komisji. I dajmy na to na świecie sobie postanowią, że jako iż jabłko zawiera w sobie alkohol to sok jabłkowy stanie się napojem alkoholowym. Polska będzie musiała się zastosować i od tej pory soczek jabłkowy będzie postrzegany inaczej. Więc jak WHO coś postanowi i Polska się do tego zastosuje to czemu sytuacja w Polsce ( poza diametralnie małą wiedzą diagnostyczną) osób transpłciowych ma być zupełnie inna niż na świecie.
Jak masz światową wiedzę to mi powiedz czemu w Kanadzie nie ma refundacji operacji zmiany płci. Czy też korekty bo tak też chcą to nazywać.
Jak na razie nie napisałeś żadnych konkretów, a że straciłam cierpliwość i nieuprzejmie zapytałam to miałeś ładną asekurację. I tyle. Mam wrażenie że Twoja wiedza jest taka jak LGBT pokazuje, w fundacjach, głównie internecie bo tam zanim ktoś przeczyta jaki materiał naukowy to cud się stanie. Powtarzają tylko to co im ktoś włoży do głowy. Wszelkie próby zrozumienia tego problemu nazywają transfobią, albo że wiedza podwórkowa.
Chciałam się nie wypowiadać, bo napisałeś tak że mi brew drgała co cytat. Ale znalazłam czas i siły.
A, chodziło Ci sterylizacje. No cóż, nic nie powiem. Wiem tylko, że wymaganie by ktoś pozbawił się szansy na potomka, po to by dostać dokument, jest okropieństwem i dobrze że są te rekompensaty. To jest jeden z argumentów żeby nie poddawać się operacji.
maxoku:
A jakie ty masz doświadczenia? Teraz zaczynam rozumieć, ja mówię o tym co można sprawdzić, Ty natomiast o cudach wyczytanych w internecie. Masz jakąś wiedzę tyczącą innych krajów, sytuacji osób trans, bo mam wrażenie że całą wiedzę czerpiesz z internetu i programów w których nie ma za grosz prawdy. Piszesz bzdety o lekarzach mających wiedzę i tłumaczących, ale lekarze na tym zarabiają i to Ci jakoś umyka. Poza tym mam znajomych którzy się orientują w tym jaka ta wiedza jest na świecie i nic tam odkrywczego póki co nikt nie przedstawił. A co do operacji, wypominasz mi czytanie ze zrozumieniem, a u Ciebie kłaniają się braki w logicznym myśleniu. Napisałeś wcześniej że "nie spełnia oczekiwań", ergo są niezadowolone i taki wysunęłam wniosek. Relacje internetowe na forach możesz sobie wsadzić gdzie tylko chcesz, bo w realu to wygląda inaczej i opieram się na Polsce bo tu mieszkam i znam stąd sytuacje. Nie znam sytuacji np w Hiszpanii, ale skoro tu tak jest a nie jesteśmy jeszcze Rosją, to tam ts mogą mieć podobne spojrzenie. Dam taki przykład, weźmy Kanadę kraj tak tolerancyjny jak się da, wyczytałeś może w swoim źródle wiedzy czemu nie ma tam refundacji operacji? Podczas gdy wielu czołowych pro LGBT krajach to jest?
I mogłabym na tym skończyć dyskusję, ale jeszcze niech będzie.
maxoku:
A Ty serio zadajesz tak głupie pytanie? Ja różnicę widzę, tylko że zaczęłam temat jak to mi się nie podoba transpłciowość a w skład tej definicji, ( którą Ci przytoczyłam, a Ty zrobiłeś sobie z tego śmieszek ) wchodzi transwestytyzm więc siłą rzeczy jest i o nim mowa. A że miesza się go niesłusznie z transseksualizmem to do niego wracam. Poza tym w absurdalnie chorych przykładach wystąpiła też jedna osoba niebinarna. więc nie tylko transwestyci.
maxoku:
Całą Polskę, to więcej niż możesz póki co Ty zaoferować. Bo takie czcze gadanie o diagnozach za granicą nic nie znaczą. Ja tylko wspomniałam o tych kryteriach, których musi przestrzegać polskie towarzystwo psychologiczne.
maxoku:
Wpisz sobie piersi w google i zobaczymy, czy wyjdzie Ci męska klata. Wiem co to jest, miałam kontakt z k/m. Mimo to potocznie mówi się usunięcie piersi i tyle.
maxoku:
I najwyraźniej ja muszę się powtórzyć. Należy odpowiednio diagnozować osoby, żeby wiedzieć, czy są transpłciowe, czy transwestytami. Skupiasz się ciągle na transwestytach, a nie tu jest sedno dyskusji.
Ja mówię, że im to nie przeszkadza, bo to słyszałam parę razy.
A co do diagnozy i ja się muszę powtórzyć. Ale tym razem zadam pytanie. Czy wiesz na czym ta diagnoza polega? Czemu służy? Ile razy mam Ci powtarzać, że to nie jest edukacja seksualna, żeby ktoś rozumiał kim jest. Oni nie chcą tego zrozumieć, dlatego to się nazywa zaburzenie. Nawet test realnego życia, nie jest gwarancją.
maxoku:
Ale oczywiście spotkałeś się z takim przypadkiem że transka wygląda jak chłopczyca. Czy to tylko domniemanie? Nawet w internecie nie widziałam, choć nie traktuję tego jako wiarygodne źródło.
maxoku:
I nie zauważyłeś, że to definicja przytoczona o której wcześniej wspominałam? Mówiłam już wcześniej że oficjalnie ts, tv i tg zawierają się w transpłciowości, nazwałam to parasolem, który jest ohydny.
maxoku:
No pewnie, biologiczna kobieta czuje się facetem, lub na odwrót. To jak to inaczej mieli nazwać jak nie zaburzenie identyfikacji płciowej.lol
maxoku:
Nic odkrywczego, ciekawego się nie dzieje. Prowadzony jest tylko jeden rodzaj badań za którym optuje lobby LGBT. A ja bym chciała, żeby było to uczciwie prowadzone, a nie wykreślenie transseksualizmu z listy chorób, bez podstaw do tego.
Stąd też moje zapytanie skąd czerpiesz wiedzę. Bo jeżeli z opracowań naukowych w co wątpię to może spotkałeś się właśnie z innymi rodzajami badań. W programach telewizyjnych i na forach można łatwo parę godzin poudawać. Tak to działa w Polsce i nie ma podstaw by twierdzić, że zupełnie inaczej jest na zachodzie. A że tam jest poprawność polityczna na maksa, to pewnie jeszcze łatwiej dostać opinię.
Swoimi gadkami odbiegliśmy od głównego tematu, którym są sterylizacje. Masz coś na ten temat do powiedzenia ekspercie? ;p
A w czym problem? Oprócz nas nikt tu już nic nie pisze.maxoku:
No można, po prostu mam porzyg do tej "transpłciowości", bo faktycznie cel był szczytny, ale wyszło z tego g. Nie znam osób transseksualnych po operacji które wolą być określane transpłciowymi. Jak już to transseksualne, a najlepiej wymazać ten termin, bo chcą normalnie żyć. A znam takich osób parę, może Ty znasz więcej.
maxoku:
O ile pewnie osoby transseksualne czują się lepiej po tej operacji, nie zawsze spełnia ich oczekiwania. Z tego powodu niektóre osoby transpłciowe może wolą nie ingerować bez zastanowienia w swoje narządy płciowe.
Guzik prawda. Nie mają świadomości, lecą z klapkami na oczach, jak ich nie stać to Polska. Brak rzetelnych informacji co i jak. To że czują się źle jest wynikiem braku rzetelnego przygotowania. Ja nie mówię, że mają ingerować, ale hormony to mogliby brać.
maxoku:
Współcześnie to mamy burdel, a absurdalnie chore przykłady już Ci podawałam. Co do ostatniego zdania, tym kończą się detranzycje, kiedy dla k/m po hormonach już właściwie nie ma odwrotu.
maxoku:
Masz na myśli hormony? No to faktycznie... wymaganie. Chyba że te po grzyba diagnozy, to śmiech na sali. U k/m jeszcze bodajże jest usunięcie piersi, ale osobiście uważam że interwencje chirurgiczne nie powinny być wymagane..
maxoku:
No tu się powtórzę ale trudno. Każdy ma prawo rozumieć jak chce. Ale zrozum w końcu że osoby podające się za osoby transseksualne, które mówią że to co mają na dole im nie przeszkadza, są bardzo zagrożone późniejszą detranzycją. To jest dla ich dobra, którego nie rozumieją. Nie wspominając jeszcze że taki transwestyta nie ma prawa określać siebie osobą ts, a bezczelnie to robi krzywdząc ts.
maxoku:
Jedziesz starą regułką, a te pojęcia są coraz płynniejsze. Czasem nie wiadomo za chiny kto transwestyta, a kto ts.
Tak jak powiedziałeś: " Ludzie w większym stopniu rozumieją siebie i są w stanie bardziej zaakceptować swoje ciało nawet jeśli nie "pasuje" do ich płci odczuwanej.
Przez co to nie tylko fetysz, trudno nazwać ts osobę, która tylko się przebiera, ale ona już jak najbardziej się w te regułki wpisuje.
i wisienka na torcie
maxoku:
Masz, znalazłam Ci tę wkurzającą regułkę o której tam kiedyś wspomniałam.
Transpłciowość: zbiorcza nazwa dla zjawisk określanych medycznie jako zaburzenia identyfikacji płciowej ( choć osoby transpłciowe nie akceptują tego określenia) oraz ze względu na podobieństwo - innych zachowań burzących tradycyjne pojęcia męskości i kobiecości, zalicza się do niej m. in. transwestytyzm i transseksualizm.
No i gdyby nie to zafajdane "oraz" miałoby to sens, a tak jest burdel.
Jeśli chodzi o definicję to zdaje się, że skupiłem się na różnicach niż na samym sednie sprawy, bo myślałem, że wszyscy znają podstawy lol. Nie będę autorytarnie zgrywał eksperta, napiszę tylko jak ja to rozumiem. Jestem otwarty na krytykę (merytoryczną) i poprawianie przez osoby, które mają lepsze rozeznanie ;p.
Według ciebie osoba trans musi w zasadzie nienawidzić swoje ciało jakby tylko na tym to polegało. Czyli jedynie aspekt fizyczny co dopiero może prowadzić do nieporozumień. Tożsamość płciowa to jest jednak odczuwanie płci. I jeżeli odczuwana płeć jest inna niż posiadana fizycznie to wtedy mamy do czynienia z trans. I dopiero z tego wynika niechęć do "własnego" ciała. Tobie się bardziej wydaje, że z chęci do posiadania ciała "płci przeciwnej" wynika odczuwanie płci.
Natomiast termin transpłciowość wyszedł wprost z terminu transseksualizm. Osoby trans chciały się odciąć od tego terminu dlatego, że za bardzo kojarzył się z seksem. Po angielsku ma to również znaczenie płci biologicznej, natomiast gender ma nieco inne szersze znaczenie płci jakby w kontrze do samej biologicznej. Można więc powiedzieć, że osoba transseksualna jest taką osobą transpłciową, która jest po pełnej tranzycji lub bezwzględnie do takiej dąży. I co z tego wynika całkowicie binarną k/m lub m/k. Ale i tak wiele woli być nazywane transpłciowymi.
Być może w przeszłości transseksualizm się objawiał jakąś nienawiścią do swojego ciała i w ten sposób zaczęto definiować i diagnozować to zjawisko. Natomiast współcześnie rozumiemy więcej jak również rozwijają się takie dziedziny jak psychologia i psychiatria. Ludzie w większym stopniu rozumieją siebie i są w stanie bardziej zaakceptować swoje ciało nawet jeśli nie "pasuje" do ich płci odczuwanej. Z większą świadomością podejmują decyzję o tej ostatecznej operacji. O ile pewnie osoby transseksualne czują się lepiej po tej operacji, nie zawsze spełnia ich oczekiwania. Z tego powodu niektóre osoby transpłciowe może wolą nie ingerować bez zastanowienia w swoje narządy płciowe. Współcześnie mamy również mniej binarne spojrzenie na kwestie samej płci. Nie każdy musi utożsamiać jej wprost z samymi narządami w taki bezwzględny sposób.
Gdyby diagnozować osoby trans tak bezwzględnie pod kątem nienawidzenia swojego ciała w rejonach narządów płciowych zaprzeczałoby to współczesnemu rozumieniu tożsamości płciowej. Nie zapominaj również, że od procedur medycznych uzależniane są procedury prawne. Nie potrzebne są "zaporowe" wymagania w diagnozie, ale należy zachować zdrowy rozsądek. Każdy ma prawo rozumieć swoją płeć po swojemu, w końcu to ta osoba ma być ze sobą szczęśliwa, a nie uszczęśliwiać innych i ich sztywne pojmowanie płci. W końcu narządy płciowe są prywatną sprawą, a nie publiczną. Co to innych obchodzi co ma w majtkach i jak to traktuje? lol
Transwestyci w żaden sposób nie pasują do tej definicji. Oni nadal czują się mężczyznami pomimo tego, że przebierają się za płeć przeciwną. Jest to fetysz, którego nie powinno się mieszać do orientacji seksualnej i tożsamości płciowej. Moim zdaniem odpowiedni zespół psychologów, psychiatrów i seksuologów nie miałby żadnego problemu w odróżnieniu transwestyty od trans.
Swoimi gadkami odbiegliśmy od głównego tematu, którym są sterylizacje. Masz coś na ten temat do powiedzenia ekspercie? ;p
Parę literówek w moim tekście było. No i trudno tu pisać odpowiedź z cytatami. Co do heheszków, to chodzi mi o te Twoje lol, jakbyś ze mnie bekę ciskał podczas gdy to ja powinnam z Ciebie. Co nie znaczy że widzę same żarty, chociażby z hermafrodytą się tak naprawdę zgadzamy. Oczywiście, że jak lekarze się pomylą, to w pewnym sensie hermafrodyta idzie podobną drogą jak osoba ts, z tą różnicą co podkreślone już było, że to można naukowo udowodnić. To czy transseksualizm to nie choroba to tylko poprawność polityczna i nic więcej.
maxoku:
I co z tego? Co w tym dobrego w tym staraniu się ujednolicenia diagnozy? Przecież to zupełnie co innego, co Ci próbuję wytłumaczyć ale długa i kręta to droga.
maxoku:
W tych niektórych przypadkach to chyba tylko hermafrodyty. Innych "przypadków" w jakich nie ma żadnej różnicy, nie widzę.
maxoku:
No kurczę. Jaka Twoja definicja jest obowiązująca?
Sam powiedziałeś:
Kiedyś osoba transseksualna musiała spełniać wszystkie te bodajże pięć punktów. Teraz jest kogiel mogiel. W oficjalnych definicjach potrzebnych do rozumienia artykułów tyczących osób transpłciowych, masz wymieszane transwestytów z transseksualnymi osobami co zresztą już Ci pisałam, więc jaką mam Ci definicję przytoczyć jak ona została sponiewierana?
Więc według oficjalnych regułek, nie mam racji, bo przecież transwestytyzm i transseksualizm to prawie to samo. Tu nie chodzi o tró ts, tylko o to, że osoba transseksualna to taka która musi odczuwać dyskomfort w związku z posiadanymi narządami płciowymi. I tak było kiedyś, teraz nie musi. Teraz mamy poprawność polityczną. Teraz kobieta z penisem, to przecież kobieta i wszystko gra, bo jej to nie przeszkadza.
maxoku:
Transwestyta to zboczeniec facet, a osoba transseksualna to no cóż, Bóg się pomylił i to mężczyzna uwięziony w ciele kobiety i na odwrót, bardzo dużo Ci ludzie przechodzą a chcą być tylko sobą. To przy takich społecznych "definicjach" ( zaznaczam że nie w kręgach ciemnogrodu) kim byś wolał być? Czy to takie dziwne, że transwestyci, którzy mimo że są facetami, chcą by otoczenie mówiło im "Maria" podają się za osoby transseksualne? A diagnoza nie jest w stanie tego zweryfikować, przynajmniej nie w Polsce. W Polsce to w ogóle leży diagnoza transseksualizmu, więc oddzielenie tego od innych "pochodnych" transpłciowości to już sztuka. A przypadki masz kur... na queer. Gdzie facet, który do łóżka zakłada spódniczkę, jest Manuelą i jest trans. I mówię tu w kontekście mam nadzieję, osoby transpłciowej, bo do transseksualnej to całych lat brakuje.
maxoku:
No ale przecież tak jest według oficjalnych raportów i definicji o czym Ci już wspominałam. Nawet Ci powiem więcej, z tego co się orientuję termin transpłciowość zastępuje transseksualizm wchodzi na stałe na spotkania dla osób transseksualnych i sprawia że przychodzi tam cała reszta, określająca się ofc ts nie trans ( dla formalności). Więc proszę nie pisz mi że tak nie jest. To kwestia czasu jak ten rak zajmie całą Polskę. Zresztą co robi LGBT? Dodaje sobie nową K, dla fetyszystów. No tutaj chyba już nic więcej nie trzeba dodawać.
Nie piszę Ci ile mam lat, bo to w dyskusji nie jest istotne. Istotne jest to co druga osoba ma do powiedzenia. Jak będę pisać pierdoły, a będę miała 50 lat, to zaczniesz traktować mnie lepiej?
W ogóle szkoda że nie ma podglądu postu. Jeden błąd w kodzie i bałagan gwarantowany.