Czy Amerykę czeka rewolucja? Po strzelaninie w liceum w Parkland na Florydzie nie ustają protesty młodych ludzi, którzy domagają się ograniczenia w dostępie do broni. W zeszłym tygodniu do młodzieży dołączyli ci, którzy przeżyli strzelaninę w klubie Pulse.
17 osób straciło życie w strzelaninie w Marjory Stoneman Douglas High School w Parkland na Florydzie. Młodzi ludzie, którzy przeżyli tragedię, nie ustają teraz w swoich staraniach,
by w USA już więcej nie doszło do takich zdarzeń.Jeszcze niedawno zwykli uczniowie i uczennice, dziś - aktywiści i aktywistki na rzecz ograniczenia dostępu do broni w USA, zapowiadają wielki marsz w Waszyngtonie pod koniec marca. W zeszłym tygodniu młodzież zorganizowała też demonstrację w Tallahassee, by przedstawić ustawodawcom swoje żądania.
Do młodzieży z Parkland dołączyły osoby, które przeżyły strzelaninę w klubie Pulse w Orlando, dwa lata temu. Carlos Guillermo Smith, członek Izby Reprezentantów na Florydzie, pierwszy ujawniony Latynos na tym stanowisku w stanie, nie ukrywał swojego wzruszenia. "To było niezwykłe widzieć tych, którzy przetrwali straszną strzelaninę w Pulse, pocieszających młodych uczniów. Wspólnie rozumieją siłę swojego bólu. Są kolektywnym głosem tych, których życie zostało odebrano z powodu przemocy. Ich słowa mają znaczenie i są gotowi, by wykorzystać je dla efektywnej zmiany" - mówił w rozmowie z "The Advocate".
Jedną z twarzy młodzieżowego ruchu jest
Emma Gonzalez, która we wspomnianej szkole jest szefową organizacji na rzecz sojuszu uczniów LGBT i ich heteroseksualnych kolegów i koleżanek.
(md)