"Nie zapominajmy, na czym polega wolność, w tym wolność manifestowania. Każdy może manifestować to, co chce. Nikomu tego nie odbieram, bo sam nie chciałbym, żeby taką wolność mi odbierano. Nikomu nigdy nie powiem, żeby się wstydził siebie. Natomiast co będę manifestował – to już, proszę mi wybaczyć, ale wybiorę sobie sam" - mówi w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Andrzej Piaseczny, zapytany o zeszłotygodniową burzę medialną, którą wywołała jego wypowiedź o "manifestowaniu".
Tak powiedziałem. I mogę to powtórzyć jeszcze raz. Trzeba tylko dodać, że opowiadałem o jednej z moich piosenek i o tym, jak ona powstawała. A powstała po tym, jak przyjaciel, gej, powiedział mi, że jestem jedynym spośród jego znajomych, który nie śmieje się z tego, że on wierzy w Boga. Odpowiedziałem: jeśli wierzysz prawdziwie i głęboko, to nigdy, ale to nigdy nie wstydź się, że jesteś wierzący. Ja się nie wstydzę. I bardzo szybko napisałem tę piosenkę – „God Pride”.Dopytywany o ową wypowiedź, którą wiele osób odebrało jako kontrę do walki o postulaty LGBT, artysta mówił: "Nie zapominajmy, na czym polega wolność, w tym wolność manifestowania. Każdy może manifestować to, co chce. Nikomu tego nie odbieram, bo sam nie chciałbym, żeby taką wolność mi odbierano. Nikomu nigdy nie powiem, żeby się wstydził siebie. Natomiast co będę manifestował – to już, proszę mi wybaczyć, ale wybiorę sobie sam".
Poniedziałek, 04.05.2020 Zatruł się grzybami halucynogennymi po kłótni z partnerem?
Środa, 24.01.2018 Piasek kończy karierę?
Poniedziałek, 18.12.2017 Mało ludzi widzę na ulicy, którzy krzyczą: jestem hetero
Poniedziałek, 02.08.2021 Gazeta Wyborcza odpowiada na oskarżenia o transfobię. Maja Heban: "To jest dramat"
Piątek, 04.06.2021 Andrzej Piaseczny po coming outcie: "żyjemy w czasach terroru ekstremalizmów"
Ja tylko odpowiadam na Twoje wypowiedzi.
Powtarzasz się i przynudzasz. Przypominam, że to artykuł o Piasku, a ty ciągle swoje głupoty. Koniec tematu.
Postkomunistyczni sędziowie i ich resortowe dzieci doprowadzili sądownictwo do tego bagna jakie tam mamy i coś z tym koniecznie trzeba zrobić . Ta niby spełniająca standardy Europa nie zauważa u siebie ewidentnego faszyzmu a sugeruje ,że w Polsce manifestowało sześćdziesiąt tysięcy faszystów. I to są właśnie podwójne standardy.
No ,rzeczywiście nie mamy sprawiedliwych sądów . Sąd najwyższy jakiś czas temu orzekł ,że karuzele watowskie to nie oszustwo tylko wykroczenie skarbowe ,czym zapewnił oszustom wyłudzającym miliardy złotych bezkarność. A czy sędziowie rozdający oszustom kamienice warte setki milionów złotych zostali pociągnięci do odpowiedzialności ? Nie , nie mamy sprawiedliwych sądów. Jakby w Polsce ktoś podpalił ośrodek dla azylantów, to by dopiero propaganda rozprowadziła po całym świecie wiadomość jak to polscy rasiści,faszyści i antysemici mordują uchodźców i to jeszcze pewnie kobiety i dzieci.
W Polsce są zachowane podstawowe zasady demokracji czyli: wolne wybory, wolność słowa , wolność zgromadzeń, wolność w zakładaniu partii politycznych i.t.p. Zatrzymywani byli za blokowanie innych demonstracji. O marszu 11 listopada mówiono w Europie ,że to demonstrowało 60 tys. faszystów a nie mówiono ,że w Niemczech w tym roku, niemieccy faszyści podpalili 200 razy ośrodki dla azylantów.
Jeżeli w jakimś kraju nie przestrzega się podstawowych zasad demokracji (wolne wybory, wolność słowa i.t.p. ) to nie matam demokracji. Zatrzymania polityczne jak w PRLu - nie rozśmieszaj mnie. Ściganie prawne antysemitów to chyba standard europejski.