Ciekawe wyniki badań Savina-Williamsa
Ritch C. Savin-Williams, autor m.in. książki "Homoseksualność w rodzinie. Ujawnianie tajemnicy", w swoim nowym tytule opisał wyniki badań nad mężczyznami, którzy... nie są w 100 proc. heteroseksualni, ale nie identyfikują się też jako geje, ani biseksualiści. Kim są zatem mężczyźni "głównie hetero"?
W książce
"Homoseksualność w rodzinie. Ujawnianie tajemnicy", która ukazała się także w Polsce,
Ritch C. Savin-Williams opisywał proces coming outu u młodych ludzi i ich relacje z bliskimi. W swojej najnowszej pozycji, pod tytułem "Mostly Straight: Sexual Fluidity Among Men", opisuje badania nad mężczyznami, którzy nie są w 100 proc. heteroseksualni, ale nie identyfikują się też jako geje, albo biseksualiści.
Profesor z Uniwersytetu Cornella rozmawiał z 40 mężczyznami, którzy mówią o sobie, że są "głównie hetero". Wszystko zaczęło się od tego, że Savin-Williams badał życie uczuciowe i seksualne facetów heteroseksualnych. W trakcie badań okazało się, że jest grupa, która ma homoerotyczne zachowania, ale nie identyfikuje się jako homo- lub biseksualiści. Postanowił więc bliżej przyjrzeć się tej szczególnej grupie. Odkrył też, że o ile jest wiele badań nad seksualną płynnością kobiet - niewiele na ten temat wiadomo w kontekście mężczyzn.
"Mężczyźni 'głownie hetero' to rosnący trend wśród młodych mężczyzn, którzy czują się bezpiecznie w swojej heteroseksualności, ale są świadomi potencjału, który tkwi w eksperymentowaniu" - czytamy książce. Savin-Williams pisze o nich, że są to "faceci hetero, którzy pomimo pociągu w stronę kobiet, odrzucają etykietę heteroseksualności, albo opisu, który dla nich jest obcy. Dlatego szukają innego miejsca dla swojego seksualno-romantycznego kontinuum, w którym czują się bardziej komfortowo".
Badacz zwraca uwagę, że takich mężczyzn może być więcej niż gejów i biseksualistów łącznie. I że zwłaszcza młodsze pokolenia bardziej otwierają się na seksualną płynność, ale z drugiej strony homoerotyczne tendencje u mężczyzn są wciąż źle widziane. Dlatego tworzą sobie nowe etykiety.
(md)
Skoro takie jest podejście społeczności LGBT do ich orientacji, to wolą w ogóle nie dołączać.
Ja jestem gejem (homoromantyczny homoseksualny ) ale jakoś zawsze tolerowałem biseksualistów . Mógłbym się nawet kolegować z kimś kto ma dziewczynę i chłopaka jednocześnie pod warunkiem, że wszystkie strony na to świadomie się godzą bez oszukiwania kogokolwiek innego. Ja mam negatywne podejście do okłamywania żon przez niektórych biseksualistów, a nie do realizacji własnego biseksualizmu . Myślę że wielu innych ludzi sądzi podobnie.
Zgodnie z dosłownym znaczeniem tych pojęć - owszem, masz rację. Ale istnieje istotny powód, dla którego się odcinają od etykietki "bi". I tym powodem jest powszechne - bo wynikające z uzusu - utożsamianie biseksualizmu z biromantycznością, przez co od osób deklarujących się jako bi oczekuje się (choćby teoretycznej) zdolności zaangażowania emocjonalnego z obiema płciami. Jeśli nie: tchórz/hipokryta/kryptogej/dopisz sobie. Skoro takie jest podejście społeczności LGBT do ich orientacji, to wolą w ogóle nie dołączać.
https://en.wikipedia.org/wiki/Heteroflexibility
dlatego nie rozumiem tego calego badania.. bylo u kobiet, mezczyzna mimo wszystko nie wiele sie rozni tylko zgrywa macho.. zjawisko wcale nie nadzwyczajne a i ksiaka nie odkrywcza