Pod naszym postem na Facebooku o tragicznej śmierci Kacpra pojawił się (między innymi) wpis pana Bartosza. "Pęka mi serce i nie zgadzam się na taki świat. (...) Jest bardzo wiele osób heteroseksualnych myślących podobnie do mnie. Mam nadzieję, że one też przestaną się bać i będą coraz częściej deklarowały swoje, dla Was, poparcie". Podajemy dalej wpis pana Bartosza z zachętą - do innych sojuszniczych coming outów. Dziękujemy!
Wtorek, 19.09.2017 Jezuita o śmierci Kacpra: nie godzę się!
Czwartek, 07.05.2020 Dziś rocznica śmierci 14-letniego Dominika z Bieżunia
Poniedziałek, 20.05.2019 Nie żyje transpłciowa aktywistka, Milo Mazurkiewicz
Wtorek, 31.10.2017 Świeczka dla pana Piotra i dla Kacpra
Wtorek, 17.10.2017 Aby nie rezygnowali z tego świata
Ależ nie usunąłem i nie zamierzam :) To jest komentarz pod postem o tragicznej śmierci Kacpra. Tam zresztą, później, popisałem nieco więcej, próbując przemówić do rozsądku wojownikowi o "normalność".
Dla Kacpra perspektywa kolejnego takiego roku, jak ubiegły, jak poprzednie była nie do zniesienia. Trzeba mieć "twardą dupę" aby przetrwać w Polsce. Reszta odpada.
Najbardziej smuci mnie, że to co było 30 lat temu, jest nadal aktualne. Dalej jest to samo tak naprawdę. Dalej jest walka o przetrwanie.
Znam wielu wspaniałych heteryków wspierających jawnie mniejszości seksualne. Po prostu musi być nas więcej i więcej.
Nie sądziłem, że tak bardzo będę potrzebny, pisząc powyższy post.
Moje ego zostało połechtane, ale kontekst jest przykry.
Wolałbym nie być potrzebny w tej sprawie. Ale cóż. Stało się.
I będę konsekwentny. Dlatego założyłem sobie nawet tu konto, bo mogłem.
Pisząc powyższy post, jak i zgadzając się na jego dalszą publikację, miałem pełną świadomość, że narażam się na nienawiść, obelgi, czy w najlepszym wypadku ostracyzm. Nie pierwszy i nie ostatni raz.
Już wielokrotnie "sugerowano", że jestem "nienormalny", bo broniłem (nie tylko na łamach webu) homoseksualistów, murzynów, Żydów, niepełnosprawnych czy praw kobiet do samostanowienia. Jestem niepokorny i mam niewyparzoną gębę (na szczęście wyglądam nieco jak "pobliźniony" troglodyta, więc argument siły, niczym lampka, zapala się w tyłach głów troglodytów z wyboru).
Nic mnie to już nie obchodzi, co sobie myślą o mnie tępaki.
Moja partnerka za to wie najlepiej, jaką mam orientację... To tak, tytułem wstępu.
A skoro Wy potrzebujecie pomocy - jestem i będę. Choćby tak, tutaj.
Zazwyczaj, przez to, przez co musicie przechodzić, jesteście milsi, bardziej empatyczni, weselsi i otwarci. Wiecie co może zrobić złe słowo człowiekowi, więc go unikacie. Umiecie się bawić i cieszyć życiem, które postrzegacie szerzej i z reguły mądrzej, bo macie większy bagaż doświadczeń. Jakże Was nie lubić?
Dlatego proszę Was tutaj - jeśli czytają to złamani przez środowisko ludzie - nie poddawajcie się. Nie pozwólcie, by wygrało zło i nie targajcie się na swoje życie.
Świat to nie tylko Polska. Ludzie to nie tylko świnie. Wszystko Wam mówi, że jest inaczej, rodzina się odwraca a przyjaciele znikają. Nie wybieracie rodziny, to tylko przypadek, więc nie oczekujcie od niej zbyt wiele. Ci "przyjaciele" to oszuści, zastraszeni jeszcze bardziej od Was, bo nawet nie wiedzą czego się boją.
Na świecie jest jeszcze wiele miłości i znajdziecie ją, tylko musicie dotrwać.
Będzie ciężko, będzie straszno... Będzie wreszcie dobrze, tak jak chcecie, obiecuję.
Życie to ciągła walka, o najmniejsze głupoty.
Ludzie się żrą między sobą, bo sąsiad ma lepsze auto, albo inne głupoty.
Wy walczycie o siebie.
Nie poddawajcie się na starcie. Nie poddawajcie się dla tych, którzy dotąd walczyli w Waszym imieniu. Nie dajcie sobie wmówić, że jesteście gorsi, bo to nieprawda.
To z kim się lubicie całować bardziej lub mniej, nie czyni Was gorszymi.
To jest wyłącznie Wasza sprawa, byle nie robić krzywdy drugiemu.
Nie dajcie się złamać.
Żyjcie i uśmiechajcie się, bo gdzieś na świecie są tacy Bartosze, którzy nie zaglądają Wam pod pościel i nie oceniają.
Wierzę, że wywalczycie wkrótce, i w tym zacofanym kraju, swoje podstawowe prawa.
Dotrwajcie tego momentu, będzie pięknie i napijemy się wtedy razem sznapsa.
To nieuniknione.
Pozdrawiam serdecznie i uszy do góry!
Dla Kacpra perspektywa kolejnego takiego roku, jak ubiegły, jak poprzednie była nie do zniesienia. Trzeba mieć "twardą dupę" aby przetrwać w Polsce. Reszta odpada.
Najbardziej smuci mnie, że to co było 30 lat temu, jest nadal aktualne. Dalej jest to samo tak naprawdę. Dalej jest walka o przetrwanie.