Bud i Manuel, którzy wspólnie wychowują dwójkę dzieciaków, nagrali album z piosenkami dla dzieci w tęczowych rodzinach. Dlaczego? Bo wiele popularnych rymowanek dla dzieci wyklucza ojców, albo wspomina tylko o mamie. Jak Wam się podoba taki pomysł?
Bud jest z USA, a Manuel z Hiszpanii, gdzie panowie obecnie mieszkają. W 2012 roku para wzięła ślub, rok później urodził się im syn, Alvaro, rok temu - córka Carmen.
"Od momentu, gdy nasz syn się urodził, zaśpiewaliśmy mu setki piosenek dla dzieci i rymowanek. Niektóre z nich, najbardziej przez dzieci lubiane, wprawiały nas w smutek, albowiem one nigdy nie reprezentowały tego, jaka jest nasza rodzina. Zaczęliśmy więc bawić się słowami, zamieniać zaimki, a niektóre słowa po prostu omijać. Pewnego dnia Manuel stwierdził, że to jest bez sensu i dlaczego nie nagramy po prostu swoich własnych wersji" - opowiada Bud.
I tak też się stało.
Bud i Manuel zwracają uwagę, że mamy są wspaniałe, ale są dzieci, które wychowują się bez nich. W większości piosenek to jednak zawsze mama (a nie tata) opiekuje się dzieckiem, albo dzwoni po lekarza, gdy jest chore. Panowie zamienili więc w wielu piosenkach mamę na tatę, ale nie zapomnieli też o rodzinach kobieco-kobiecych i nagrali piosenki o dwóch mamach.
"Początkowo to miały być piosenki tylko dla naszego użytku, ale przyjaciele i rodzina namówiły nas, by nagrać je profesjonalnie. Mamy nadzieję, że pomożemy rozwijać się małych chłopakom i dziewczętom i dzięki temu dowiedzą się, że są różne rodzaje rodzin" - podkreślają tatusiowie w oświadczeniu.
Five Little Monkeys from Twogaypapas on Vimeo.
Piosenki można znaleźć m.in. na iTunes.
(md)
A obok angielskich piosenek śpiewanych dzieciom przez ich rodziców w ich hiszpańskim domu, pojawiają się takie inicjatywy jak bajka o księciu Henryku https://www.youtube.com/watch?v=OkAyo8KBeFw&t=2s , tym razem z morałem, czytana w angielskich przedszkolach https://www.youtube.com/channel/UCpjrpLd11TqcVXag6sPSU3A To jednak już akcja społeczna kształtowania obrazu nieheteronormatywnego świata, o co spierają się dorośli, czasami do krwi.
Nie głosujmy jednak ani nad prawem do opowiadania dzieciom bajek na dobranoc, ani nad śpiewaniem piosenek w rodzinnym domu, ani nad prawem do ich publikowania. Pytanie czy się to podoba czytelnikom Queera czy nie jest bez sensu. Gordon i Manuel podzielili się po prostu fragmentem swojej rodzinnej codzienności do której mają prawo, i to również nie powinno podlegać głosowaniu za lub przeciw, choć takiego głosowania pewnie niektórzy by chcieli, w nadziei, że czasy jedynie słusznych piosenek i jedynie słusznych bajek jeszcze wrócą. A co do tekstów i wykonania, to niech się wypowiedzą ci, którym rodzice je śpiewają.