Watykan wydał dokument, w którym utrzymuje, że osoby z „homoseksualnymi inklinacjami” – w szczególności tymi „głęboko zakorzenionymi” – nie mogą zostać księżmi, co więcej – alumnami i klerykami również. To podtrzymanie wersji z czasu pontyfikatu Benedykta XVI.
Jak każdy z nas może się domyślać, niezmiernie cierpimy z tego powodu. Franciszek I, który powiedział: „Kimże ja jestem, żeby oceniać?”, na pewno ma świadomość, że przeszkodzi nam to w byciu dobrymi katolikami.
Amerykańskie organizacje LGBT są za to oburzone i zawiedzione decyzją głowy Kościoła Katolickiego. Wskazują, że imputuje się, iż homoseksualiści nie są zdolni do zdrowych relacji z innymi ludźmi, bez względu na płeć, mają skłonność do pedofilii. Głosy sprzeciwu płyną z całego świata.
"Interpretacja dokumentu jasno wskazuje, że orientacja seksualna wyklucza powołanie. To duże rozczarowanie dla wiernych wspierających równe prawa dla gejów, lesbijek, biseksualistów, osób transpłciowych – dla nich również nie ma miejsca w seminariach jako tych, którzy wspierają „gejowską kulturę”.
To 90 stron wykluczania” – biją na alarm religijne stowarzyszenia.
W dokumencie z 2005 roku napisano jasno:
"ktoś, kto ukrywa swoją prawdziwą orientację seksualną, dopuszcza się karygodnego kłamstwa, nieszczerości, ale i nielojalności". Nie ma wyjątków. Chociaż – jeżeli mowa o fazie homofilnej – dopuszcza się (po 3 latach braku jakiejkolwiek aktywności seksualnej czy emocjonalnej względem osób tej samej płci) przyjęcie kandydata do seminarium. Kryterium akuratne, tylko jak to sprawdzić?
Pytań o egzekwowanie tych zasad jest mnóstwo. Dużo mówi się również, o postawie Franciszka I, który z jednej strony stara się być reformatorem, a z drugiej - niezmiennie afirmuje przestarzałe już reguły. Nic nowego, a jednak rozczarowuje, że w XXI wieku wciąż trzeba walczyć o podstawowe prawa. Za Kościół trzymamy kciuki.
My polecamy natomiast serial, „Młody papież”, w którym Pius XIII (nie do końca fikcyjna głowa Kościoła), postanawia walczyć z homoseksualnością wśród swoich współpracowników. Czy mu się to udaje?
(ar)
Po pierwsze nie papież, choć kieruje Kościołem, wydał dokument (tu zatem nieścisłość w tytule tekstu), po drugie związek między możliwością bycia dobrym katolikiem, a zakazem udzielania święceń osobom homoseksualnym nie jest oczywisty. Nowy i poprzednie dokumenty nie wykluczają katolików orientacji homoseksualnej z Kościoła, ograniczają natomiast ich dostęp do święceń, i nie jest to nic nowego. Kościół Rzymsko-Katolicki ma określoną doktrynę, i nie zamierza z niej rezygnować, nawet jeżeli wypowiedzi papieża dają powód do nadziei na zmiany. Oba dokumenty nie uważają samego powołania za wystarczające, więc wszystkim którzy czują powołanie ale nie mają orientacji heteroseksualnej Kościół dziękuje, i z pewnością dla tej grupy rzymskich katolików jest to bardzo poważny problem.
Wyrażony w tekście artykułu żal po niespełnionej nadziei, że papież Franciszek zmieni tą zasadę wykluczenia, nie zmieniając Katechizmu, jest nieznajomością realiów. Jak wiadomo sam tego zrobić nie może. Jeżeli redakcja Queera zna wypowiedzi papieża Franciszka obiecujące wyświęcanie bez względu na orientację, przydałby się przynajmniej link lub cytat. Wtedy oczekiwałbym tekstu „Franciszku, zawiodłeś nas”. Papież, o ile wiem, wybiera natomiast takie formy wypowiedzi, które nie zmieniają prawa kościelnego, mają natomiast łagodzić postawy społeczne dyskryminujące społeczność LGBT w samym Kościele, zmieniając tradycję Kościoła, którym kieruje. Stanowisko - pomyślcie, że ludzie innych orientacji są waszymi braćmi, i nie mnie ani wam sądzić ich własne relacje z Panem Bogiem - nie oznacza jednak rezygnacji z doktryny (a mimo to jego słowa są tak bardzo bolesne dla części hierarchów i organizacji katolickich lub politycznych, że wolą je przemilczeć albo zapomnieć o nich). Trudno mu jednak zarzucić homofobię, a samo zjawisko homofobii w Kościele też jest bardziej złożone. Tytuł artykułu niepotrzebnie je spłaszcza.
Inna rzecz, że określanie homoseksualizmu w drugim z cytowanych przeze mnie dokumentów jako zaburzenia życia seksualnego definiowanego w kategoriach medycznych jest sprzeczne z normą współczesnej nauki, i tu świat obiektywnej nauki i interpretacji Biblii wybierającej sobie naukowe tezy zaczynają żyć własnym życiem, co daje usprawiedliwienie do zachowań homofobicznych. To jednak uwaga tylko na marginesie i na inną dyskusję.
podkreślę-jeśli jakiś hedonista idzie do seminarium, bo chce mieć posłuch u wiernych, socjal do końca życia oraz jeśli stawia swoją przyjemność na pierwszym miejscu-to w interesie Kościoła jest wręcz ekskomunikowanie delikwenta... niech układa sobie taki ktoś swoje życie z dala od Kościoła, którym tak gardzi... ateistą też można być-ale to powinny być ŚWIADOME WYBORY I DECYZJE
"189. Kościół ma prawo zweryfikować, także z pomocą nauk medycznych i psychologicznych, zdatność przyszłych prezbiterów. Za przyjęcie do seminarium jest odpowiedzialny biskup; z pomocą grupy formatorów będzie oceniał u kandydatów przymioty ludzkie i moralne, duchowe i intelektualne, zdrowie fizyczne i psychiczne, a także prawość intencji. W tym sensie należy brać pod uwagę wskazania dotyczące specjalistów z dziedzin psychologicznych, pochodzenie z innych seminariów lub instytutów formacji, a także ewentualną obecność u kandydata skłonności homoseksualnych"
i link do podstawy tego zapisu: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kedu(...)005.html
która stwierdza, że w świetle doktryny:
"Od czasu Drugiego Soboru Watykańskiego do dziś różne dokumenty Magisterium, a zwłaszcza Katechizm Kościoła Katolickiego, potwierdzały nauczanie Kościoła na temat homoseksualizmu. Katechizm odróżnia akty homoseksualne od tendencji homoseksualnych.
Odnośnie aktów, naucza on, że Pismo Święte ukazuje je jako grzechy ciężkie. Tradycja stale uznawała je za wewnętrznie niemoralne i sprzeczne z prawem
naturalnym. Skutkiem tego, w żadnych okolicznościach nie mogą one być zaakceptowane.Głęboko zakorzenione tendencje homoseksualne, które spotykane są wśród pewnej liczby mężczyzn i kobiet, są także obiektywnie nieuporządkowane oraz, dla nich samych, często stanowią próbę. Osoby takie trzeba przyjmować z szacunkiem i wrażliwością. Powinno się unikać wszelkich oznak niesprawiedliwej dyskryminacji w stosunku do nich. Są one powołane do wypełnienia woli Bożej w swym życiu i do włączenia w ofiarę Krzyża Pańskiego trudności, których mogą doświadczać.[8]
W świetle takiego nauczania, niniejsza Kongregacja, w porozumieniu z Kongregacją Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, uważa za konieczne oświadczyć wyraźnie, że Kościół, głęboko szanując osoby, których dotyczy ten problem, nie może dopuszczać do seminarium ani do święceń osób, które praktykują homoseksualizm, wykazują głęboko zakorzenione tendencje homoseksualne lub wspierają tak zwaną „kulturę gejowską”. Osoby takie, w istocie, znajdują się w sytuacji, która poważnie uniemożliwia im poprawną relację do mężczyzn i kobiet. Nie można w żaden sposób zignorować negatywnych konsekwencji mogących zrodzić się na skutek święceń osób o głęboko zakorzenionych tendencjach homoseksualnych.
Inaczej natomiast należałoby traktować tendencje homoseksualne, które są jedynie wyrazem przejściowego problemu, takiego jak, na przykład, niezakończony jeszcze proces dorastania. Niemniej jednak, takie tendencje muszą być wyraźnie przezwyciężone przynajmniej trzy lata przed święceniami diakonatu (...) Kierownik duchowy ma obowiązek ocenić wszelkie cechy osobowości kandydata i upewnić się, że nie występują u niego zaburzenia natury seksualnej, które są nie do pogodzenia z kapłaństwem. Jeśli kandydat uprawia homoseksualizm albo wykazuje głęboko zakorzenione tendencje homoseksualne, jego kierownik duchowy, a także spowiednik, ma obowiązek odwieść go w sumieniu od podążania ku święceniom."
Bez wątpienia wypowiedzi papieża Franciszka w wywiadach czy rozmowach mogą być miłe dla wszystkich oczekujących otwartości, nie mają jednak żadnej wagi prawnej i myślę, że autor jest tego świadomy. Tą wartość mają natomiast dokumenty ogłaszane przez instytucje Kościoła Rzymsko-Katolickiego, które nie są publikowane do dyskusji, tylko do wykonania. Wspólne dla wszystkich wypowiedzi są zakaz dyskryminacji i zasada nieprześladowania, nikt jednak nie odwołał twierdzenia, że przedmiot poszanowania jest grzechem, w najlepszym wypadku bliżej nieokreślonym nieuporządkowaniem, twierdzenie, że homoseksualizm jest "zaburzeniem natury seksualnej", i jak widać nadal obowiązuje (a towarzystwa naukowe mogą sobie gadać, gadać, gadać i gadać. Może kiedyś przestaną:-))
To bez znaczenia w tej kwestii... Benedykt XVI dał instrukcje jako papież, a Franciszek nie może tego zmienić... Franciszek jednak duży nacisk kładzie na szacunek dla innych osób...
matt_155:
2) Idąc na księdza katolickiego powinno się trzymać celibatu.
Takie są tam zasady, więc powinni każdego wyrzucać co się nie trzyma celibatu. A jak się ktoś trzyma celibatu, nie powinno nikogo obchodzić jaką kto ma orientację.
Idąc do seminarium/zakonu musisz przysięgać, że będziesz dawał pewne świadectwo swoim postępowaniem... jeśli ktoś sex traktuje w swojej hierarchii wyżej niż moralność-to niech szuka socjalu gdzie indziej, bo na duchownego się nie nadaje...
zwrócę uwagę, że nadużycia seksualne zdarzają się i w Kościołach Katolickich jak i w kościołach protestanckich(takich, które odrzucają zwierzchnictwo Papieża)... od groma jest sekt, stowarzyszeń religijnych, które powołują się na wczesne doktryny chrześcijańskie-to one bardzo dosłownie mogą siać nienawiść na tle orientacji powołując się na zapisy w Biblii...
2) Idąc na księdza katolickiego powinno się trzymać celibatu.
Takie są tam zasady, więc powinni każdego wyrzucać co się nie trzyma celibatu. A jak się ktoś trzyma celibatu, nie powinno nikogo obchodzić jaką kto ma orientację.
3) Wkurza mnie jak wycierają sobie mordy słowem Homoseksualista, "bo to przecież najważniejsza rzecz w osobie homoseksualnej".
Powinno się używać określenia homoseksualny, bo to jedna z cech tylko.
ciekawe, czemu geje tak ciągną do seminariów-jeśli nie powołanie to renty socjalne wydaja się być odpowiednią motywacją...