Filip Chajzer pochwalił, a potem usunął wpis
Dwóch chłopaków pomaga staruszce z zakupami, scenę widzi Filip Chajzer z TVN, który robi zdjęcie i wrzuca na swoją stronę na Facebooku z pochwalnym komentarzem. Siła mediów społecznościowych jest duża, więc do dziennikarza odzywają się bohaterowie ze zdjęcia, którzy okazują się... gejami, pomagającymi mieszkającej niedaleko starszej pani, walczącej w AK. Jak łatwo się domyślić - rozgorzała dyskusja, którą już dobrze znamy: a co do tego ma orientacja seksualna?
"Powiedzcie, że jestem baba ale serio mnie to wzruszyło. Centrum Warszawy, dwóch młodych chłopaków, około lat 20stu pomaga właśnie wrócić starszej (nawet bardzo) pani z zakupów. Do tego z wielkim zainteresowaniem wysłuchują historii jej życia. Czym jest dla mnie patriotyzm? Właśnie tym. Nie hasłem rzuconym w tłumie. Nie bluzą z orłem. Nie odpaleniem racy a konkretnym działaniem. Pomocą słabszemu rodakowi. Brawo dla nich" - napisał kilka dni temu na Facebooku Filip Chajzer. Post do tej pory polubiło prawie 50 tys. osób, podano go dalej ponad 800 razy.
Niedługo po tym do dziennikarza TVN odezwali się i bohaterowie ze zdjęcia - okazało się, że są parą i już od jakiegoś czasu pomagają mieszkającej niedaleko staruszce, która walczyła w AK. Co ciekawe - panowie także pracują w TVN. Filip Chajzer opisał sprawę w kolejnym poście i... się zaczęło. "Co ma do tego ich orientacja?!", "Jestem tolerancyjny i daleki od piętnowania tzw. odmienności. Nie rozumiem tylko jednego. Napisał Pan, że Oni są homoseksualistami. Dlaczego nikt nie zaznacza w newsach, że np. heteroseksualny strażak uratował kogoś itd?", "Ale, że jak geje to już nie mogą pomagać czy o co się rozchodzi?" - pisali internauci i internautki. Dziennikarz post usunął, zastępując go wpisem: "Faktycznie, nie ma co drążyć kim i z kim są Ci dobrzy ludzie. Ważne, że zachowali się godnie. Bohaterów dnia codziennego będę chwalić zawsze".
Co sądzicie o reakcji na post? Całą sytuację skomentował m.in. Marek Idziak-Sępkowski z Naszego Wielkiego Krakowskiego Wesela: "Panie Filipie. Ta sytuacja pokazuje jak uprzedzenia niszczą dobro. Wszystko będzie proste i jasne jeśli przestaniemy piętnować fakt bycia homoseksualistą. Zrzućmy uprzedzenia i popatrzmy przez symetrię do osób hetero. Wtedy powiedzielibyśmy "młody chłopak ze swoją dziewczyną (albo młode małżeństwo) opiekuje się starszą osobą". Takie stwierdzenie nie oznacza wcale "drążenia" kim lub z kim jest. Tę samą sytuację opisalibyśmy również wtedy, gdyby tę opiekę nad starszą kobietą sprawowało "młode rodzeństwo", "matka z córką" "kuzyni" i wiele innych możliwych par. Określenie relacji łączącej dwie osoby staje się tu automatyczne z wagi na fakt, że razem podejmują jakieś istotne działanie" - czytamy.
Pod postem o chłopakach dużo osób opisywało, jak sami i same pomagają. Pomagacie? Może warto pokazać fanom i fankom Filipa Chajzera, że LGBT też mogą być "bohaterami dnia codziennego"?
(red)
A czy żyjemy w normalnym świecie?
Jeśli uprawia się propagandę nienawiści przedstawiając osoby LGBT jako zagrożenie dla Polski, zagrożenie dla rodziny, myślących tylko o seksie hedonistycznych egoistów, to taka informacja (ci co pomogli staruszce to geje) jest ważna. Ważna, bo stoi w kontrze do uprawianej przez konserwę i kościół propagandzie.
PS. Jak strażak ratuje ludzi to się nie informuje o jego orientacji. Ale jak facet strażak i kobieta strażak są parą i razem uratują ludzi, to będzie to bardzo medialne. I media informując, że są parą poinformują właściwie, że żyją w heteroseksualnym związku.
PPS. Jak strażak bohatersko umrze na akcji, to media poinformują, że osierocił dzieci i zostawił żonę. Więc i tak pośrednio coś dowiemy się o jego orientacji.
Taki podpis przecież się może zawsze pojawić... :/
Prawdziwym przełomem będzie informacja o bohaterskiej śmierci strażaka (post shingao), kiedy dowiemy się, że ratując życie innych, stracił własne, pozostawiając swojego, pogrążonego w smutku, partnera.
Tak jest dla wszystkich w miarę kumatych i w miarę przyzwoitych osób. Jest to po prosu całkiem naturalny sposób opisywania naturalnych ludzkich relacji. Natomiast w kurzych móżdżkach (czy ja przypadkiem nie obrażam kur?) homofobicznych dewiantów samo wspomnienie, że dwie osoby tej samej płci są parą staje się automatycznie niepotrzebnym obwieszczaniem światu orientacji. Ci sami homofobiczni dewianci nawet by się nie zastanowili, gdyby parą określono kobietę i mężczyznę, bezczelnie przecież obwieszczając światu ich orientację.
Pomijam już kompletnie zdegenerowanych homofobicznych dewiantów, u których samo wspomnienie o homo powoduje wyświetlenie w ich mikroskopijnym móżdżku filmu porno.